
46-letni mężczyzna, który na budowie pod Skawiną wyzywał i groził ukraińskim pracownikom, usłyszał zarzuty.
Podejrzany został objęty policyjnym dozorem i ma zakaz zbliżania się do pokrzywdzonych.
Jak zareagowała firma, dla której pracował agresor?
Najważniejsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24
Agresor usłyszał zarzuty
Do zdarzenia upublicznionego na filmie zamieszczonym w mediach społecznościowych doszło w ubiegły piątek na budowie hali pod Skawiną. Na nagraniu widać, jak przełożony w kasku budowlanym i kamizelce ochronnej wulgarnymi słowami wyzywa pracowników z Ukrainy , a na koniec filmu podchodzi do nagrywającego i usiłuje odebrać mu telefon.
Dzień po zdarzeniu dwaj ukraińscy pracownicy pojawili się w komisariacie w Skawinie, gdzie złożyli zawiadomienie dotyczące gróźb karalnych.
Mężczyzna został zatrzymany w środę na terenie województwa wielkopolskiego , skąd przewieziono go do Prokuratury Rejonowej w Wieliczce, gdzie postawiono mu zarzuty. Te dotyczą publicznego znieważania na tle narodowościowym , kierowania gróźb karalnych oraz spowodowania lekkiego uszczerbku na zdrowiu.
Policyjny dozór i zakaz zbliżania się do pokrzywdzonych
Podejrzany częściowo przyznał się do zarzuconych mu czynów – poinformował w piątek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie Tomasz Waszczuk.
Prokurator zastosował wobec niego dozór policji oraz zakaz zbliżania się i kontaktowania z pokrzywdzonymi , a także 10 tys. zł poręczenia majątkowego. Podejrzanemu o ksenofobiczną napaść grozi do trzech lat więzienia.
W związku z incydentem firma Grupa Stadnicki, dla której pracował mężczyzna, wydała oświadczenie. Poinformowała w nim, że agresor nie pracuje już w tej firmie i wyraziła „głębokie ubolewanie, że doszło do tak drastycznego zdarzenia”.
Nie przegap
Najważniejsze Fakty
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.