1. RAK
  2. ›
  3. rak muzgu

Sekcje i wydania

  • rak muzgu
  • Polska (kraj)
  • Polska
  • Świat
  • Wojsko
  • InfluShit
  • Biznes
  • Rolnictwo
  • Black Mirror
  • Sport
  • Zdrowie
  • Dom i Kuchnia
  • Motoryzacja
  • Kultura
  • Rozrywka
  • Kuchnia
  • Prawo
  • Podroze
  • Pogoda
  • Dolnośląskie
  • Kujawsko-pomorskie
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • Łódzkie
  • Małopolskie
  • Mazowieckie
  • Opolskie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Pomorskie
  • Śląskie
  • Świętokrzyskie
  • Warmińsko-mazurskie
  • Wielkopolskie
  • Zachodniopomorskie
    RAKGURUGURU
    Architektura mostu z nauki do biznesu, czyli od wiedzy do zastosowania

    Architektura mostu z nauki do biznesu, czyli od wiedzy do zastosowania

    0przeszczepów
    1291odsłon
    Architektura mostu z nauki do biznesu, czyli od wiedzy do zastosowania

    Naukowcy potrzebują dostępu zarówno do możliwości pogłębiania wiedzy poprzez badania podstawowe, jak i szybkiego testowania możliwych zastosowań. Dziś jest on niewystarczający – pisze Natalia Osica, pod której kierunkiem powstała „Agenda zmian na rzecz współpracy nauki i biznesu”. Mamy w kraju wiedzę, naukowców, uczelnie, instytuty, laboratoria, patenty, granty i firmy zainteresowane rozwojem technologii. Nie jest prawdą, że po stronie nauki nic się nie dzieje. Problem polega na tym, że między wynikami badań a ich zastosowaniem w gospodarce i społeczeństwie brakuje trwałej, zinstytucjonalizowanej infrastruktury transferu. Istnieją pojedyncze „kładki”, budowane doraźnie i za każdym razem od nowa, ale nie tworzą one stałej i czytelnej trasy. Każdy zespół, który dąży do zastosowań, musi wytyczać ją sam, nierzadko na oślep. Z kolei koncepcje badawcze zbyt często zatrzymują się na kolejnych progach – między pierwszymi wynikami badań a etapem tzw. proof of concept (PoC, dowód słuszności koncepcji, mały test lub próbna wersja pomysłu, która ma sprawdzić, czy dany projekt da się zrealizować w praktyce), między patentem a licencją, między projektem a spółką, między grantem a inwestycją, między potencjałem technologicznym a wdrożeniem.  Jak zwiększyć wpływ badań na rozwój Polski W maju w wyniku rocznych prac dostarczyliśmy ministrowi Marcinowi Kulaskowi oraz wiceminister Marii Mrówczyńskiej, z inicjatywy której powołano nasz zespół, „Agendę na rzecz współpracy nauki i biznesu” . Pisząc w liczbie mnogiej, mam na myśli 17 przedstawicieli spółek technologicznych, ekspertów pośredniczących w procesach transferu technologii, naukowców, w tym z doświadczeniem na stanowiskach zarządczych, oraz specjalistów wspierających procesy wdrożeniowe w sektorze nauki. Patrząc na dziedziny nauki, reprezentujemy przede wszystkim nauki ścisłe i przyrodnicze, inżynieryjno-techniczne i społeczne. Raport, który przygotowaliśmy, stanowi uzupełnienie apeli środowiska akademickiego o zwiększenie nakładów finansowych na naukę – uważamy, że inwestycje w badania powinny przekładać się również na trwały rozwój społeczny, gospodarczy i technologiczny kraju. Co istotne, rekomendacje stworzyliśmy z myślą o naukowcach, którzy mają nie tylko wizję naukową, ale też misję wprowadzenia wyników swoich badań do praktyki społeczno-gospodarczej. Tym samym chcemy zaznaczyć, że nie wszyscy naukowcy muszą się angażować w transfer wyników.  Agenda jest praktyczną odpowiedzią na pytanie o to, jak zwiększyć wpływ badań naukowych na rozwój Polski. Składa się z 9 rekomendacji operacyjnych dotyczących bezpośrednio sektora nauki i szkolnictwa wyższego oraz 3 inicjatyw ponadresortowych. W praktyce to architektura mostu, który wychodzi z sektora nauki i umożliwia naukowcom wejście w sektor gospodarczy i obszary podległe innym resortom, pozwala przeprowadzać wiedzę przez kolejne etapy tworzenia wartości dla otoczenia społeczno-gospodarczego, daje naukowcom dostęp do nowych źródeł finansowania. Wyobraźmy sobie ten most na chwilę jako realną konstrukcję. Po jednej stronie jest nauka, po drugiej gospodarka i społeczeństwo, a pomiędzy nimi ruch, który dziś zbyt często się zatrzymuje. W tekście w nawiasach wersalikami oznaczam, jakim kluczem odnaleźć szczegóły danej rekomendacji w pliku z przygotowanym przez nas dokumentem. Co powinno przejeżdżać przez most  Przez most powinny przejeżdżać wyniki badań, technologie, rozwiązania, własność intelektualna, know-how, zespoły badawcze i spółki spin-off. Nie każda publikacja musi stać się produktem. Nie każdy naukowiec musi zakładać firmę. Ale każdy wynik badań, który ma potencjał społeczny, gospodarczy lub technologiczny, powinien mieć realną, bezpieczną i widoczną ścieżkę rozwoju . Most ma umożliwić przejście od koncepcji badawczej do walidacji, od walidacji do ochrony IP, od IP do licencji, spółki lub partnerstwa, od projektu do wdrożenia, od wiedzy do wartości dla państwa, gospodarki i społeczeństwa. Warunki wjazdu na most  Aby naukowcy mogli wejść na most, muszą mieć dostęp do dwóch ścieżek rozwoju wyników badań: ścieżki pogłębiania wiedzy, czyli badań podstawowych, oraz ścieżki rozwoju technologii, od koncepcji badawczej do wdrożenia. Potrzebują też systemu motywacji, czyli docenienia nie tylko za publikacje, ale także za wdrożenia, licencje, spółki spin-off, wpływ na polityki publiczne i inne formy realnego oddziaływania poprzez wyniki badań (REKOMENDACJA 2). Powinni też mieć prawo do czasowego wejścia na ścieżkę przedsiębiorczą bez konieczności rezygnacji z kariery naukowej. Temu ma służyć rekomendowany przez nas urlop przedsiębiorczy (REKOMENDACJA 3). Ale to nie wszystko. Naukowcy potrzebują wzmocnienia w zakresie kompetencji, które pozwalają rozwiązywać rzeczywiste problemy społeczne i gospodarcze. Sama wiedza naukowa nie wystarczy, jeśli nie towarzyszy jej umiejętność pracy z potrzebą użytkownika, partnera publicznego, firmy albo rynku . Dziś kształcenie postaw przedsiębiorczych na studiach bywa fakultatywne lub niedostępne, a w szkołach doktorskich to często, o ile w ogóle, ledwie kilkanaście godzin w całym cyklu kształcenia. Chodzi przy tym nie tylko o wiedzę, ale przede wszystkim o postawy, tj. sprawczość, decyzyjność, zdolność działania w warunkach niepewności, orientację rynkową i uwzględnianie innych perspektyw. Dlatego proponujemy program Przedsiębiorczość Akademicka+, budujący te kompetencje wśród studentów, doktorantów i naukowców (REKOMENDACJA 1). Chcemy jednocześnie zaznaczyć, że za tymi warunkami stoi głębszy problem. System szkolnictwa wyższego w Polsce cechuje się, naszym zdaniem, kulturą defensywną, proceduralną i opartą na niskim zaufaniu – taką, która sprzyja rozliczaniu zadań, a nie osiąganiu realnych efektów, i bardziej boi się błędu, niż dąży do sukcesu. Czy da się temu zaradzić pojedynczą rekomendacją albo rozbudowaną strategią, która zwykle trafia do szuflady? Zmiana kulturowa wymaga czasu. Przyjęliśmy, że w środowisku akademickim będzie ona następować równolegle do wdrażania wszystkich naszych rekomendacji. Jednocześnie uznaliśmy, że wskażemy jedno konkretne i wdrażalne działanie, wprost nakierowane na edukację przedsiębiorczości. I to jest właśnie program Przedsiębiorczość Akademicka+. Brama IP – warunki, na których technologia wjeżdża na most  Na początku procesu komercjalizacji stoi własność intelektualna (IP) – patent, zgłoszenie patentowe, know-how, prawa autorskie czy inne rozwiązanie powstałe w wyniku badań. Dziś IP, zamiast być przepustką na most, zbyt często staje się barierą. Uczelnia lub instytut chce chronić interes publiczny. Naukowiec chce, aby jego praca została wykorzystana. Firma lub inwestor chce wejść w projekt, ale nie może ponieść wysokich kosztów na samym początku, gdy ryzyko technologiczne jest największe.  Dlatego potrzebujemy zmiany logiki (REKOMENDACJA 4). Wartość IP powinna być zabezpieczana nie przez wysoką opłatę wejściową na początku procesu, ale przez udział uczelni, instytutu i naukowca w przyszłym sukcesie technologii czy innego rozwiązania . Może to oznaczać tantiemy, opłaty licencyjne, dywidendy, udziały w spółce albo wzrost wartości tych udziałów. Interes publiczny nie polega na tym, żeby zatrzymać patent na półce. Interes publiczny wiąże się z tym, aby technologia została rozwinięta, wdrożona i zaczęła tworzyć wartość na rynku. Rektorzy, dyrektorzy instytutów i kadry zarządzające często działają dziś w warunkach niepewności. Obawiają się zarzutu zaniżenia wartości IP, naruszenia dyscypliny finansów publicznych albo niegospodarności. W rezultacie najbezpieczniejszą decyzją bywa jej brak lub przyzwolenie na zbyt wygórowane wyceny IP. Prowadzi to do paradoksu – patent jest chroniony, ale niewykorzystany. Instytucja (i podatnicy) ponosi koszty ochrony, ale technologia nie przechodzi do gospodarki. Dlatego potrzebujemy prostszego i bezpieczniejszego modelu komercjalizacji IP z sektora publicznego. Niska i przewidywalna opłata wejściowa ułatwi rozpoczęcie procesu, a realny przychód uczelni, instytutu i naukowca pojawi się wtedy, gdy partner doprowadzi technologię do wdrożenia. Co istotne – pojawi się.  IP ma być bramą wjazdową na most, a nie zaporą na wjeździe. Bramka proof of concept  Jednym z kluczowych progów przy wjeździe na most jest etap proof of concept. Ten etap pomaga upewnić się, że technologia lub produkt mają szansę zadziałać, zanim włożymy w nie dużo pieniędzy. Obecnie wiele badań pozostaje uwięzionych w sektorze nauki, ponieważ naukowcy mają ograniczony dostęp do krótkiego, elastycznego finansowania pozwalającego sprawdzić, czy wynik prac może mieć wartość wdrożeniową. Bez proof of concept trudno przejść do kolejnych etapów, tj. programu akceleracyjnego, inwestycji albo spółki spin-off.  Dlatego potrzebne jest trwałe finansowanie tego etapu dystrybuowane w formie krótkich, elastycznych grantów dla naukowców, studentów i doktorantów (REKOMENDACJA 8). To środki przede wszystkim na testy, analizy, walidację technologiczną, usługi zewnętrzne, ekspertyzy i dostęp do infrastruktury. Program musi być elastyczny, tj. finansować zarówno niewielkie testy, jak i bardziej złożone walidacje technologiczne. Powinien też zawierać mentoring, udział ekspertów zagranicznych i wymóg pokazania potencjalnej ścieżki wdrożenia. Ważne, aby warunkiem wejścia było założenie spółki spin-off, a sam program nie był postrzegany przez naukowców jako źródło zwykłych grantów. Chcielibyśmy wyraźnie zaznaczyć: założenie spółki nie musi oznaczać, że naukowiec staje na jej czele. Istnieją też inne modele, np. naukowiec sieciuje się z doświadczonym menedżerem, który bierze na siebie ciężar biznesowy (model analogiczny, jak w programie Commercialization Reactor). W rozwój firmy może również zaangażować studentów lub absolwentów zarządzania (model tzw. przedsiębiorczości zastępczej). Proof of concept jest pierwszą bramką na moście, bo pozwala sprawdzić, czy technologia nadaje się do dalszej drogi.  Wspólny język transferu  Uporządkowania wymaga również to, co uznajemy za transfer wiedzy i technologii (REKOMENDACJA 7). Dziś ustawowo i instytucjonalnie najlepiej rozpoznane są klasyczne formy komercjalizacji, tj. licencja, sprzedaż IP oraz spółka spin-off. Ale w praktyce współpraca nauki z otoczeniem jest znacznie szersza. Naukowcy transferują wiedzę także przez prawa autorskie, ekspertyzy, rozwiązania organizacyjne, modele, algorytmy, dane, narzędzia, rekomendacje dla administracji, współpracę z samorządami czy projekty społeczne. Jednocześnie nie każda usługa badawcza jest transferem wiedzy o wysokiej wartości. Odtwórcze wykonanie znanej procedury nie powinno być traktowane tak samo jak rozwój nowej technologii, licencji, IP albo rozwiązania zmieniającego sposób działania firmy lub instytucji publicznej. Dlatego potrzebujemy szerszego i bardziej precyzyjnego języka transferu wiedzy i technologii.  Język ten powinien obejmować różne dziedziny nauki i różne formy wpływu – nie tylko patenty i spółki. Dopiero na wspólnej definicji transferu wiedzy można oprzeć wzorcowe umowy, dobre praktyki i bezpieczne procedury decyzyjne. Co więcej, ten wspólny język, dający przejrzystość i obiektywizujący ocenę działań podejmowanych przez naukowczynie i naukowców na rzecz transferu wiedzy, będzie miał również ważną funkcję motywacyjną. Naszym zdaniem, jeśli coś jest spójne i jasne, motywuje ludzi do podejmowania wysiłku. Zasady ruchu na moście  Most nie może działać bez zasad ruchu. Uczelnie, instytuty, naukowcy, firmy, inwestorzy i samorządy muszą wiedzieć, co wolno, a czego nie, co jest dobrą praktyką, a co wiąże się z ryzykiem. Dlatego potrzebujemy krajowego pakietu standardów – wzorcowych umów, katalogu dobrych i nieuczciwych praktyk oraz przewodników decyzyjnych dla kadr zarządzających instytucjami naukowymi (REKOMENDACJA 5). Obecnie każdy proces transferu wiedzy i technologii jest zbyt często negocjowany od zera. To wydłuża rozmowy, zwiększa koszty transakcyjne i zniechęca partnerów po obu stronach. Standardy nie mają zastąpić negocjacji. Mają sprawić, że negocjacje zaczynają się od bezpiecznego punktu wyjścia. Na moście potrzebujemy znaków, pasów ruchu i barierek bezpieczeństwa. Wspólne definicje i standardy powinny następnie zostać przełożone na sposób zbierania danych i oceny rzeczywistych przepływów między nauką a gospodarką.  Pomiar ruchu na moście  Nie da się zarządzać mostem, jeśli nie wiemy, co po nim przejeżdża. Potrzebujemy systemowego pomiaru transferu wiedzy i technologii, ilościowego i jakościowego (REKOMENDACJA 6). Rząd potrzebuje wiedzieć (lub powinien chcieć wiedzieć), ile powstaje spółek spin-off (i ile z nich nie tylko na papierze), ile jest licencji, ile umów transferu IP, jakie technologie przechodzą przez kolejne etapy TRL, gdzie pojawiają się luki finansowania, a gdzie finansowanie się dubluje. Dane są potrzebne nie po to, żeby zwiększać sprawozdawczość. Są potrzebne po to, żeby lepiej projektować polityki publiczne i skuteczniej finansować rozwój technologii. Bez danych państwo widzi pojedyncze konkursy i programy. Z danymi można zobaczyć portfel technologii i rzeczywiste przepływy między nauką a gospodarką. Dane pozwolą zobaczyć miejsca, w których projekty tracą ciągłość finansowania lub wypadają z systemu. Potrzebny jest jednak mechanizm, który na tej podstawie skoordynuje całą trasę rozwoju technologii. Koordynacja całej trasy Żeby most mógł powstać, trzeba go sfinansować – od wjazdu, przez konstrukcję, aż po zjazd do gospodarki. W tej chwili finansowanie badań, technologii i innowacji przypomina zbiór rozproszonych elementów. Mamy budulec, ale nie wiemy, czy wystarcza na całą konstrukcję. Nie wiemy, gdzie są luki, gdzie dublujemy wydatki, a gdzie projekty wypadają z trasy. Środkami na rozwój badań i technologii zarządza wiele instytucji i agencji, działających w różnych resortach, z różnymi regulaminami, harmonogramami i logikami oceny. Z perspektywy naukowca, firmy czy samorządu nie tworzy to jednej czytelnej drogi od koncepcji badawczej do wdrożenia. Dlatego potrzebujemy uporządkowanego cyklu finansowania rozwoju technologii, od badań podstawowych, przez proof of concept, prototyp, walidację, aż po wdrożenie (INICJATYWA PONADRESORTOWA 1). Taki program nazwaliśmy „Science to Market”. Powinien pełnić funkcję centrum zarządzania ruchem na moście. Jego elementami mają być:

    międzyagencyjny mechanizm koordynacji finansowania rozwoju technologii (raportujący do rządowego ciała eksperckiego, np. Rady ds. Innowacyjności), pulpit analityczny dla rządu, pokazujący przepływy finansowania, etapy TRL, luki i dublujące się instrumenty, jedno okienko dla naukowców, instytucji, firm i samorządów, prowadzące użytkowników przez dostępne instrumenty wsparcia, widoczna baza polskich technologii, IP i zespołów dla inwestorów, przemysłu i partnerów publicznych.

    Celem nie jest stworzenie kolejnego portalu. Celem jest uporządkowanie rozproszonego systemu w jedną ścieżkę rozwoju technologii. Na poziomie państwa oznacza to koordynację instrumentów i przepływów finansowania. Z perspektywy naukowca, firmy lub samorządu musi się ona przełożyć na prosty punkt wejścia do systemu.  Jedno okienko na wjeździe Dróg dojazdowych do mostu jest dziś wiele, ale brakuje kierunkowskazów. Naukowcy, firmy i samorządy często nie wiedzą, które instrumenty są dostępne, do jakiego etapu rozwoju technologii pasują, kto jest ich operatorem, kiedy są nabory i jak łączyć finansowanie krajowe z europejskim. Potrzebujemy w Polsce jednego okienka, które prowadzi użytkownika przez kolejne etapy rozwoju technologii , od badań podstawowych, przez proof of concept, aż po finansowanie wdrożenia i inwestycję (INICJATYWA PONADRESORTOWA 1). Kluczowe, aby eksponowało również instrumenty europejskie, takie jak np. Pathfinder, EIC Transition czy EIC Accelerator. Ma to być praktyczne narzędzie nawigacji po systemie, a nie kolejna baza linków. Jedno okienko odpowiada na pytanie, z jakiego wsparcia skorzystać i jak poprowadzić projekt. Konieczne jest jeszcze narzędzie odpowiadające na pytanie, jakie technologie są już rozwijane i gdzie szukać partnerów.  Tablice informacyjne, czyli mapa technologii Żeby technologie mogły zjechać z mostu do gospodarki, partnerzy po drugiej stronie muszą wiedzieć, co jest dostępne (nie podejmujemy tu problemu popytu – popyt po stronie gospodarczej to temat, który wymaga uporządkowania po stronie przedmiotowego resortu). Firmy, inwestorzy, samorządy i administracja publiczna potrzebują widzieć, jakie technologie rozwijają polskie uczelnie i instytuty, na jakim są etapie, jaki mają status IP, czego potrzebują i do jakich zastosowań mogą prowadzić (INICJATYWA PONADRESORTOWA 1). Polish Technology Map albo PolishTRL.pl powinno być mapą tego, co przejeżdża przez most, pokazywać technologie od etapu proof of concept, przez prototypy, po rozwiązania przetestowane w warunkach zbliżonych do rzeczywistych. Analogiczna wiedza powinna być dostępna dla inwestorów zagranicznych. Krajowy kapitał nie wystarczy, aby najbardziej wartościowe wynalazki przekuć we wdrożenia rynkowe. Widoczność technologii jest warunkiem pozyskania partnerów. Pas prowadzący na rynki międzynarodowe Widoczność technologii musi iść w parze z możliwością jej rozwoju na rynkach zagranicznych. Tymczasem wynalazek chroniony wyłącznie w Polsce jest znacznie mniej atrakcyjny dla przedsiębiorstw i inwestorów działających międzynarodowo. Instytucja naukowa ma jedynie 12 miesięcy od pierwszego zgłoszenia na podjęcie decyzji o rozszerzeniu ochrony, a koszt wejścia w procedurę PCT często przekracza jej bieżące możliwości finansowe. Dlatego rekomendujemy program wspierający międzynarodowe zgłoszenia PCT dla najbardziej rokujących wynalazków z polskich uczelni i instytutów (REKOMENDACJA 9). Procedura ta wydłuża do 30 miesięcy czas na znalezienie partnera przemysłowego lub inwestora oraz wspólne podjęcie decyzji, w których krajach wynalazek powinien być chroniony. Celem nie jest zwiększanie liczby patentów, lecz zachowanie możliwości międzynarodowego rozwoju technologii o realnym potencjale wdrożeniowym. Wspólna widoczność projektów nie oznacza jednak, że wszystkie można prowadzić według jednego modelu.  Różne pojazdy, różne trasy, jeden most Budując most, trzeba uwzględnić różnorodność systemu. Inaczej działa uczelnia akademicka, inaczej instytut naukowy, inaczej instytut badawczy. Inaczej rozwija się zaawansowana technologia, która wywodzi się z badań naukowych, a inaczej rozwiązanie cyfrowe, społeczne, organizacyjne czy projektowe. Inaczej wygląda transfer w naukach inżynieryjno-technicznych, inaczej w naukach medycznych, przyrodniczych, społecznych, humanistycznych i w sztuce. Różne są też punkty startu. Czasem początkiem jest pomysł naukowca. Czasem potrzeba firmy, samorządu albo administracji publicznej. Most musi być wspólny, ale nie może zakładać, że wszystkie projekty jadą tym samym pasem i z tą samą prędkością . Dlatego potrzebujemy elastycznej architektury, która uwzględnia różne typy instytucji, technologii, dziedzin i ścieżek wdrożenia. Najbardziej wymagającym sprawdzianem takiej elastyczności są akademickie projekty wywodzące się z zaawansowanych badań naukowych, które wymagają wieloetapowego rozwoju technologii, jej walidacji i przygotowania do zastosowania rynkowego. Takie projekty określa się mianem deep tech.  Zjazd do rynku, czyli DeepTech Starter W Polsce brakuje wyspecjalizowanego kapitału zalążkowego dla akademickich projektów deep-tech. Chodzi o projekty, które przeszły etap badań, wstępnej walidacji, a czasem także proof of concept, lecz nadal są zbyt ryzykowne dla klasycznych funduszy VC. Szczególnie dotyczy to technologii na poziomie TRL 3–5, czyli bardzo wczesnych projektów wymagających dalszej walidacji, budowy zespołu, uporządkowania IP, przygotowania modelu biznesowego i pierwszej profesjonalnej rundy inwestycyjnej. Dlatego potrzebujemy mechanizmu inkubacji i inwestycji zalążkowych dla spin-offów uczelnianych, opartego na partnerstwie publiczno-prywatnym i aktywnej roli uczelnianych spółek celowych (INICJATYWA PONADRESORTOWA 3). DeepTech Starter ma być zjazdem z mostu prowadzącym na rynek, czyli miejscem, w którym technologia zaczyna być rozwijana jako spółka zdolna do pozyskania kapitału i wejścia na ścieżkę wzrostu, dlatego powinien łączyć finansowanie na etapie zalążkowym i początkowym z praktycznym wsparciem w tworzeniu i rozwoju spółki. Oznacza to wsparcie w pozyskaniu menedżerów, którzy staną na czele spółek (tzw. interim CEO), budowie zespołu, modelowaniu biznesu, rozmowach z klientami, strategii regulacyjnej, uporządkowaniu IP i przygotowaniu do rundy inwestycyjnej. Program powinien być centralnie finansowany i standaryzowany, ale realizowany przez akredytowanych operatorów sektorowych. Operatorami powinny być konsorcja łączące uczelnie, spółki celowe, centra transferu technologii, fundusze VC, aniołów biznesu, inwestorów branżowych, akceleratory czy rzeczników patentowych. Celem takiego mechanizmu jest zwiększenie liczby spółek deep-tech, które przechodzą z uczelni i instytutów na rynek. Organizacje badawcze nie mogą być tylko miejscem powstawania technologii, powinny stać się również współtwórcami i współwłaścicielami przyszłej wartości. Jednocześnie zwracamy uwagę, że nawet najlepiej zaprojektowane finansowanie i wsparcie operacyjne nie zmienią systemu, jeśli osoby podejmujące wysiłek wdrożeniowy pozostaną niewidoczne i niedoceniane.  Prestiż wdrożeń, czyli Science Impact Poland Jeśli chcemy zwiększyć wpływ nauki na rozwój kraju, musimy zbudować prestiż dla tych, którzy ten wpływ tworzą i przestrzeń dla tych, którzy chcą go tworzyć, ale są na początkującym poziomie. Dziś wkład naukowców w rozwój gospodarki i społeczeństwa jest zbyt mało widoczny. Często pokazujemy technologie, firmy albo rozwiązania publiczne, nie pokazując naukowców i zespołów badawczych, które stworzyły ich fundamenty. Dodatkowo w debacie o innowacjach zatarła się różnica między zwykłym usprawnieniem, cyfryzacją procesu a technologią, która może zmieniać sposób funkcjonowania całych sektorów. Dlatego potrzebujemy Science Impact Poland (CZĘŚĆ D) – mechanizmu budowania uznania dla naukowców, instytucji i zespołów, które rozwijają gospodarkę i społeczeństwo oparte na wiedzy. To uznanie musi wychodzić poza sam system nauki i być organizowane wspólnie przez ministrów właściwych ds. nauki i gospodarki, pod auspicjami Prezesa Rady Ministrów. Science Impact Poland powinno łączyć kilka funkcji. Po pierwsze, pomiar przez Science Impact Index, oparty na danych o transferze wiedzy i technologii. Po drugie, raportowanie przez coroczny Science Impact Report pokazujący liderów, instytucje, technologie i dobre praktyki. Po trzecie, nagrody – Science Impact Awards i prestiżowe wyróżnienia dla osób oraz instytucji. Po czwarte, społeczność – Fellows of Science Impact Poland oraz relacje z polskimi naukowcami pracującymi za granicą. Po piąte, ranga międzynarodowa – Council of Science Impact Poland i Poland Science Impact Summit. Chodzi o to, aby wpływ nauki na gospodarkę i społeczeństwo był widoczny, mierzalny i prestiżowy. Most potrzebuje nie tylko infrastruktury. Potrzebuje także kultury uznania dla tych, którzy potrafią po nim przeprowadzać wartościowe projekty, jak i tych, którzy działają u podstaw, wkładają wysiłek w budowanie kultury przedsiębiorczości.  Co istotne, system uznania będzie wiarygodny tylko wtedy, gdy odpowiedzialność za finansowanie, standardy, dane i utrzymanie całej architektury zostanie jasno podzielona.  Kto ma zbudować most, czyli Pakt dla Rozwoju Wiedzy i Technologii  Tego mostu nie zbuduje jedna instytucja. Nie zbuduje go samo Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Nie zbudują go same uczelnie. Nie zbuduje go sam biznes. Nie zbudują go same agencje finansujące. Most wymaga wspólnej odpowiedzialności. Udział w jego budowie muszą mieć administracja rządowa, Urząd Zamówień Publicznych, agencje takie jak Narodowe Centrum Nauki, Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, Narodowa Agencja Wymiany Akademickiej, Agencja Badań Medycznych, Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości czy Polski Fundusz Rozwoju, uczelnie, instytuty Polskiej Akademii Nauk, instytuty badawcze, Sieć Badawcza Łukasiewicz, pracownicy naukowi, kadry transferu technologii, biznes, inwestorzy, samorządy, spółki Skarbu Państwa, media i uczestnicy debaty publicznej. Dlatego potrzebny jest Pakt dla Rozwoju Wiedzy i Technologii (CZĘŚĆ D). Pakt nie zastępuje regulacji ani finansowania. Ma uporządkować role, odpowiedzialności i dobre praktyki po stronie wszystkich uczestników systemu. Pakt powinien więc nie tylko deklarować współpracę, lecz także spinać opisane role i narzędzia w jeden mechanizm działania państwa.  Most jako wspólna architektura państwa Projekt mostu pokazuje, że rekomendacje nie są zbiorem oddzielnych postulatów. Tworzą jedną architekturę. Wjazd na most to kompetencje przedsiębiorcze, proof of concept, motywacje w ewaluacji i urlop przedsiębiorczy. Brama IP to uproszczenie komercjalizacji, niższa bariera wejścia, udział uczelni w przyszłym sukcesie technologii oraz wsparcie międzynarodowych zgłoszeń patentowych, które dają czas na znalezienie partnera i wybór rynków, na których wynalazek powinien być chroniony. Zasady ruchu to standardy umów, dobre praktyki, przewodniki decyzyjne i uporządkowany język transferu wiedzy i technologii. Centrum zarządzania ruchem to Science to Market, Rada Rozwoju Technologii, dashboard i jedno okienko. Tablice informacyjne to Polish Technology Map albo PolishTRL.pl. Zjazd do rynku to DeepTech Starter, kapitał zalążkowy i venture building dla spin-offów. Prestiż korzystania z mostu to Science Impact Poland. Utrzymanie mostu to Pakt dla Rozwoju Wiedzy i Technologii. Przepustowość mostu zależy również od zamówień publicznych, które powinny umożliwiać sprawne zakupy na potrzeby badań i otwierać sektor publiczny na nowe rozwiązania. Polityka Naukowa Państwa jako plan całej konstrukcji  Opisana architektura powinna być praktycznym rozwinięciem Polityki Naukowej Państwa. To ten dokument ma określać strategiczną rolę nauki w rozwoju gospodarki, społeczeństwa i państwa, przy zachowaniu autonomii instytucji naukowych. Agenda przekłada ten kierunek na konkretne mechanizmy prowadzące od badań do zastosowania. Takie ujęcie wzmacnia również argument za zwiększaniem nakładów na badania, ponieważ pokazuje naukę jako jedno ze źródeł rozwoju kraju. Aby jednak taka polityka mogła przynosić rezultaty, państwo musi zadbać nie tylko o drogę prowadzącą od badań do zastosowania, lecz także o stały dopływ wysokiej jakości badań, talentów i ambitnych projektów .  Źródło ruchu na moście Most będzie miał sens tylko wtedy, gdy będzie prowadziło do niego dużo wartościowych projektów. Aby zwiększyć liczbę wyników badań o potencjale wdrożeniowym, potrzebujemy wysokiej jakości nauki, stabilnego finansowania badań oraz warunków dla rozwoju najzdolniejszych osób (INICJATYWA PONADRESORTOWA 2). Polska od lat rozwija system nauki i szkolnictwa wyższego oparty na powszechności dostępu do kształcenia i tworzeniu szans dla wielu środowisk. To ważna wartość. Ale równocześnie w niewystarczającym stopniu koncentrujemy zasoby tam, gdzie mogą powstać ośrodki zdolne do globalnej konkurencji. Utalentowani Polacy wyjeżdżają za granicę. Firmy technologiczne lokują działalność badawczo-rozwojową poza Polską. Osoby, które mogłyby rozwijać swoje zdolności w kraju, potrzebują silnych powodów, żeby zostać. Dlatego potrzebujemy rządowego programu inwestycji przyszłości, który pozwoli zbudować globalnie konkurencyjny ośrodek akademicki . Nie chodzi o stworzenie wyjątku od systemu. Chodzi o stworzenie naukowej i technologicznej dźwigni dla całego kraju. Koncentracja zasobów nie musi oznaczać osłabienia pozostałych uczelni. Dobrze zaprojektowany ośrodek światowej klasy może stać się mechanizmem kreowania modelowych ścieżek działania, kompetencji, kadr i ambicji do całego systemu. Taki ośrodek łączyłby najwyższej jakości badania, kształcenie, umiędzynarodowienie, współpracę z gospodarką, przedsiębiorczość akademicką i zdolność przyciągania talentów. Byłby miejscem, w którym Polska testuje nowy model działania uczelni – bardziej międzynarodowy, interdyscyplinarny, przedsiębiorczy i zdolny do konkurowania o najlepszych ludzi. Taki proces nie powstanie oddolnie i nie zostanie przeprowadzony „rękami” samego resortu nauki. Musi być prowadzony przez państwo, z udziałem sektora nauki, biznesu, samorządu i finansów publicznych.  Dobrym punktem odniesienia jest Aalto University w Finlandii. Polski rząd również ma warunki, aby taką uczelnię zaprojektować. „Aalto” to przykład, jak zbudować nie kolejny odcinek mostu, ale jego źródło ruchu, instytucję, która stale wytwarza projekty warte przeprowadzenia na drugą stronę. Proces tworzenia Aalto University został zainicjowany na poziomie rządu Finlandii w połowie lat 2000. Kluczowe role w tym procesie odegrali Matti Vanhanen, premier Finlandii w latach 2003–2010, oraz Esko Aho, doradca rządu i ekspert ds. innowacji, premier Finlandii w latach 1991–1995. Specjalizacje dla nowego ośrodka akademickiego w Polsce powinny być wypracowane w procesie foresightu technologicznego (w realnym scenariuszu uczelnia powstałaby najwcześniej za pięć lat). Decyzja o utworzeniu Aalto University była oparta nie na wyborze najwyżej ocenianych uczelni, lecz na identyfikacji komplementarnych dziedzin – nauk techniczno-inżynieryjnych, technologii, nauk społecznych oraz sztuki, których integracja miała zwiększyć zdolność kraju do tworzenia innowacji. W ten sposób dokonano fuzji politechniki (Helsinki University of Technology), uczelni ekonomicznej (Helsinki School of Economics) oraz uczelni artystycznej (University of Art and Design). To właśnie z takiego skrzyżowania dziedzin biorą się w Finlandii projekty, łączące technologię, model biznesowy i zrozumienie odbiorcy, czyli takie przedsięwzięcia, których potrzebujemy na przywoływanym w tym artykule moście.  Fiński rząd stworzył ramy prawne oraz zapewnił finansowanie i współfinansowanie funduszu uczelni, ale nie zarządza nią operacyjnie. „Aalto” powstało jako fundacja, zarządzana bardziej jak organizacja międzynarodowa niż klasyczna uczelnia. Rada powiernicza z udziałem osób spoza uczelni (biznes, międzynarodowi eksperci) podejmuje decyzje strategiczne, a rektor odpowiada za operacje. Sektor prywatny współfinansował uczelnię i współtworzył jej otoczenie innowacyjne, nie naruszając autonomii instytucji. To pokazuje, że filary takiego ośrodka – jak filary mostu – państwo i kapitał prywatny mogą stawiać wspólnie. Polska takim kapitałem dysponuje. Najzamożniejsi Polacy, w tym Małgorzata Adamkiewicz, Rafał Brzoska, Sebastian Kulczyk czy Jerzy Starak, prowadzą wraz z rodzinami fundacje i traktują rozwój edukacji i nauki jako sprawę istotną. W przypadku „Aalto” kluczowym narzędziem działania była pełna integracja instytucjonalna, tj. połączenie trzech uczelni w jeden podmiot prawny, stworzenie nowego modelu zarządzania i koncentracja zasobów finansowych i kadrowych. Zapewniono istotne i długofalowe wsparcie finansowe państwa oraz znaczące środki prywatne (fundraising). Co ważne, fundamentem dla nowej uczelni była fizyczna koncentracja środowiska naukowego, studenckiego i biznesowego w jednym zintegrowanym kampusie. Polska również ma warunki, aby taki proces uruchomić. Ma silne miasta akademickie, rosnący kapitał prywatny, ambitnych naukowców i przedsiębiorców oraz potrzebę budowania własnej przewagi technologicznej. O ile jednak silny ośrodek może zwiększyć dopływ wartościowych projektów, o tyle ich dalsza droga zależy od warunków, jakie system stworzy naukowcom.  Sam most nie wystarczy Polska nie potrzebuje kolejnego pojedynczego programu, który rozwiąże jeden fragment problemu.  Polska potrzebuje przejezdnego mostu między nauką a zastosowaniem. Po jednej stronie mamy wiedzę, ludzi, laboratoria, patenty i wyniki badań. Po drugiej – firmy, inwestorów, samorządy, administrację i potrzeby społeczne. Pomiędzy nimi są dziś progi, luki i ryzyka, na których tracimy potencjał. Nasza Agenda pokazuje, jak te elementy połączyć w system, od badań podstawowych, przez proof of concept, IP, finansowanie, dane, kapitał i prestiż, aż po wdrożenie.  Celem nie jest to, żeby każda publikacja naukowa stała się firmą. Celem jest to, żeby każdy wynik badań z potencjałem zastosowania miał realną, bezpieczną i widoczną drogę do gospodarki albo społeczeństwa, a naukowcy mieli motywację do podejmowania takich wyzwań – nie tracąc formalnego i nieformalnego autorytetu jako badacze/naukowcy. To projekt dla państwa, które chce organizować wiedzę jako jedno z głównych źródeł rozwoju. Sam most nie zapewni jednak trwałego transferu. Po jednej stronie potrzebny jest silny system badań, a po drugiej gospodarka i sektor publiczny zdolne przyjmować, rozwijać i wdrażać nowe rozwiązania.  Agenda nie zamyka dyskusji. Wskazujemy w niej sześć tematów, które wymagają pilnych dalszych prac doradczych, bo dotyczą fundamentów przesądzających o tym, czy system nauki w ogóle będzie zdolny do wdrożeń (CZĘŚĆ F). Pierwszy to sposób organizacji systemu ekspertów oceniających wnioski grantowe – ich dobór, kompetencje i specjalizacja. Drugi to sztywność procesu grantowego i zbyt mała zdolność do pracy z niepewnością badawczą, w tym brak mechanizmów zmiany kierunku badań i pracy na kamieniach milowych. Trzeci to potrzeba dywersyfikacji źródeł finansowania badań – dziś zdominowanych przez środki krajowe, przy niewykorzystanym potencjale grantów międzynarodowych. Czwarty to wykorzystanie infrastruktury badawczej, której brakuje krajowego obrazu, co prowadzi do dublowania zakupów i barier we współpracy z gospodarką. Piąty to doktoraty wdrożeniowe i rozwój kadr B+R, wciąż zbyt słabo powiązane z potrzebami przedsiębiorstw. Szósty to zachęty podatkowe i ulgi dla przedsiębiorców, niedopasowane do ryzyka wczesnych etapów rozwoju technologii.  To jednak dopiero początek dłuższej listy. Wracają pytania o konsolidację centrów transferu technologii i spółek celowych w silniejsze regionalne huby, o brak wyspecjalizowanych funduszy venture capital rozumiejących specyfikę technologii głęboko zakorzenionych w badaniach oraz o konflikt ról, w którym uczelnia bywa jednocześnie właścicielem własności intelektualnej, stroną negocjującą i inwestorem. Uwagi wymagają wreszcie obszary dziś słabo obecne w debacie – model transferu wiedzy dla nauk społecznych, humanistycznych i sztuki, rola uczelni zawodowych oraz instytutów badawczych nadzorowanych przez różne resorty, dyplomacja naukowa czy skala nieformalnej działalności badawczo-rozwojowej prowadzonej poza oficjalnymi strukturami.  Każdy z tych obszarów to fundament, na którym stoi most. Każdy zasługuje na osobną, pogłębioną debatę. Warto przy tym pamiętać, że nie zaczynamy od zera. W Polsce działa już szereg programów i inicjatyw, które w praktyce wypełniają luki między badaniami a ich zastosowaniem w gospodarce (CZĘŚĆ F). Wśród nich są Commercialization Reactor (PACTT), doktoraty wdrożeniowe, Impakt (NCBR AKCES), Inicjatywa Doskonałości – Uczelnia Badawcza (MNiSW), LIDER i LIDER UP, Uczelnie Przyszłości (NCBR), PRIME oraz Proof of Concept (Fundacja na rzecz Nauki Polskiej), SPARK Poland, Top 500 Innovators). Część z nich jest jeszcze na wczesnym etapie i nie ma dość historii wdrożeniowej, by ocenić ich długoterminową skuteczność. Inne pokazują wyraźny potencjał, ale i ograniczenia wymagające dalszych zmian organizacyjnych czy finansowych. Kluczowe jest nie tyle uruchamianie kolejnych programów, ile zdolność systemowego uczenia się na dotychczasowych doświadczeniach i rozwijania instrumentów w oparciu o rzetelną ewaluację ich efektów. Most nie powstaje na pustym miejscu – część jego elementów już istnieje i sprawdza się w praktyce. Trzeba je wzmacniać, łączyć i wyciągać z nich wnioski.  Międzysektorowy zespół doradczy przy Ministrze Nauki  Zespół ds. wzmocnienia transferu wyników badań naukowych skupił przedstawicieli spółek technologicznych, ekspertów pośredniczących w procesach transferu technologii, naukowców oraz specjalistów wspierających procesy wdrożeniowe w sektorze nauki. W jego skład weszli: Michał Adamkiewicz  (dyrektor ds. badań i rozwoju WindBorne Systems, wykładowca na Stanford University), prof. Piotr Garstecki (prezes Scope Fluidics), dr inż. Filip Granek (prezes XTPL), Hanna Harkawy (prezeska OULI), dr Michał Nejbauer (prezes Fluence Technology), Michał Adamkiewicz (dyrektor ds. badań i rozwoju w WindBorne Systems), dr Magdalena Jander (prezeska UVera), dr Krzysztof Brzózka (CSO w Ryvu Therapeutics), dr inż. Dominik Kowal (prezes Krakowskiego Centrum Innowacyjnych Technologii INNOAGH, spółki celowej AGH), dr Katarzyna Waligóra-Borek (p.o. dyrektora Centrum Transferu Technologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego), Krzysztof Gulda (prezes Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, w momencie powstania zespołu prezes UWRC  – spółki celowej Uniwersytetu Warszawskiego), dr inż. Radosław Kwapiszewski (dyrektor Pionu Rozwoju i Strategii TZF Polfa S.A., wcześniej zastępca dyrektora ds. działalności programowej w Fundacji na rzecz Nauki Polskiej), dr inż. Mateusz Lisowski (rzecznik patentowy), prof. Robert Hołyst (dyrektor Instytutu Chemii Fizycznej PAN w latach 2011–2015), prof. Arkadiusz Mężyk (rektor Politechniki Śląskiej w latach 2016–2024), prof. Mariusz Zdrojek (prodziekan ds. nauki i rozwoju Wydziału Fizyki Politechniki Warszawskiej) oraz dr hab. Agnieszka Skala-Gosk (kierowniczka Zakładu Przedsiębiorczości i Innowacji Politechniki Warszawskiej). Zespół pracował pod kierunkiem Natalii Osicy , ekspertki ds. transferu wiedzy i projektowania współpracy nauki, biznesu oraz administracji publicznej, założycielki ‘pro science’.  Rekomendacje mają wymiar praktyczny i są opisane w sposób instruktażowy. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie otwartość i współpraca ze strony organizacji, bez których transferu wiedzy nie odblokujemy, Ich pełną listę wskazaliśmy w Agendzie .  Natalia Osica  Zakres prac zespołu był szerszy niż katalog rekomendacji ujętych w Agendzie. Przykładowo rekomendacje związane ze stosowaniem przepisów o zamówieniach publicznych w transferze wiedzy do gospodarki przekazaliśmy równolegle pracującemu zespołowi, który zajmuje się tym obszarem. Spotkania z kierownictwem Urzędu Zamówień Publicznych pokazały nam, że prace są zaawansowane a otwartość na zmiany po stronie UZP duża. Zmodyfikowane przepisy o zamówieniach publicznych pozostają istotnym elementem całej architektury transferu.

    Czytaj cały artykuł u źródła — Forum Akademickie

    Stanosky odwala robotę

    Zrób z tego przeszczep

    Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.

    Przeszczep RAKa3 żet.dostajesz tekstFIKCJA