![Młodzi wygrali w Delhi [MIĘDZYMIASTOWA]](https://i.iplsc.com/-/000N4SXHBUEDQKNI-C461.jpg)
Ponad połowa ludzkości mieszka w miastach. Coraz więcej osób się do nich przeprowadza. W cyklu "Międzymiastowa" na łamach Interii Paulina Wilk przygląda się wielkim globalnym metropoliom i nieznanym miasteczkom. Mierzy puls codzienności, ogląda z bliska współczesne fenomeny i pyta o naszą zurbanizowaną przyszłość.
Po fali buntów, przewrotach i manifestacjach pokolenia Z w Nepalu , Bangladeszu , Peru , Maroku czy na Madagaskarze , teraz przyszła kolej na młodych Indusów. Są największą najmłodszą populacją świata , a ich długo tłamszone frustracje właśnie wybuchły.
Premier Narendra Modi oraz jego prawa ręka - minister spraw wewnętrznych Amit Shah od dwóch tygodni nie pojawili się na trwającej letniej sesji indyjskiego parlamentu. A przecież premier z wielką determinacją doprowadził do budowy nowego gmachu obu izb władzy ustawodawczej .
Budynek dobrze wpisywał się w całą estetykę jego rządów - manifestowanych przez kawalkady SUV-ów, haftowanie ręcznie kurty i masowe spektakle poparcia, jak podczas Narodowego Dnia Jogi, gdy premier w roli nauczyciela krąży wśród dziesiątków tysięcy uczestników wyprężonych w asanach. Nowe kolosalne gmaszysko parlamentu, ustawione w rządowej dzielnicy New Delhi może pomieścić aż 1,2 tys. parlamentarzystów.
Jeszcze kilka tygodni temu Modi lobbował za przerysowaniem okręgów wyborczych w całym kraju i zwiększeniem liczby mandatów w najludniejszych stanach. Wszystko po to, by zapewnić swojej partii więcej przedstawicieli w parlamentarnych ławach. Tyle że wyborcy z tych ludnych i biednych stanów zjawili się niedawno pod parlamentem - bez zaproszenia i wściekli na rządzących. Może więc manipulowanie mapą wyborczą trzeba będzie przemyśleć.
Aktualnie potężny duet Modi-Shah, który trząsł liczącym półtora miliarda ludzi państwem i skutecznie tłumił przeciwników, ma dwa poważne powody, by się ukrywać . I martwić o przyszłość.
Skok na świętą kasę
Powód pierwszy: skandal finansowy w świątyni Ramy w mieście Ajodhja w stanie Gudżarat, rodzinnej prowincji premiera. Kilka tygodni temu ujawniono, że podmiot zarządzający świątynią sprzeniewierzył gigantyczne środki wpłacane przez wiernych i darczyńców.
Ajodhja to święte dla wielu wyznawców hinduizmu miejsce, ale tamtejsze centrum religijne jest także flagowym obiektem ideologicznym dla skrajnej prawicy w Indiach . To na micie Ajodhii jako miejscu narodzin boga Ramy, rzekomo zawłaszczonym przez muzułmanów, rządząca krajem Indyjska Partia Ludowa ukuła jeszcze w latach 90. XX w. swój kluczowy motyw, pozwalający jej kreować wewnętrznego wroga - wyznawcę islamu i polaryzować nastroje.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.