Trzęsienie ziemi w PiS. Kolejne
Wyraził nadzieję, że tak się nie stanie i że "Prawo i Sprawiedliwość nie dokona takiego samookaleczenia, wyrwania sobie jednego płuca czy obcięcia sobie jednej z nóg". - Organizm, który traci tak ważne organy, potem dobrze nie funkcjonuje - ocenił.
Człowiek Morawieckiego o rozłamie w PiS: ci, którzy milczą, myślą to samo, co my
Szynkowski vel Sęk podkreślił, że ludzie Morawieckiego nie występują z PiS. - W wielkim żalem i zaskoczeniem podchodzę do tych w tej chwili słów, które padają ze strony części koleżanek i kolegów i ogłaszania tych decyzji dotyczących kwestii propozycji zmierzających do usunięcia nas z Prawa i Sprawiedliwości - powiedział.
Zdaniem Horały w PiS działa "pewna grupa, która gra swoją frakcyjną grę". Poseł PiS mówił, że prezydium komitetu politycznego PiS reprezentuje "tak naprawdę jedną koterię, jedną frakcję powiedzmy, układ towarzysko-polityczny". Jak wyjaśnił, stronnicy Morawieckiego zwrócili się z prośbą do prezesa Jarosława Kaczyńskiego , aby to zmienić.
Między nimi toczyła się wojna. "Intryganci", "pluskwy" i "eksmitowany" weteran
Ta propozycja została początkowo nawet przez pana prezesa przyjęta parę miesięcy temu, tylko niestety nic się nie wydarzyło, żeby była zrealizowana - wyjaśnił. - Jedna grupa, jedna frakcja, pewien kartel dostępu do ucha prezesa zaczął funkcjonować jako wyraziciel całej partii, a tak nie jest - powiedział Horała.
My tutaj jesteśmy oskarżani o najgorsze rzeczy, jesteśmy usuwani z partii, a przytłaczająca większość posłów Prawa i Sprawiedliwości nienależących do naszego środowiska milczy w tej sprawie - zauważył Horała. - Oni myślą to samo, co my. Oni może troszeczkę są mniej śmieli w wyrażaniu tego, ale widzą, co się dzieje i nie biorą udziału w tej nagonce - stwierdził.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.