
Od lewej: minister ds. rodziny Karin Prien, minister sprawiedliwości Stefanie Hubig, kanclerz Niemiec Friedrich Merz oraz minister spraw wewnętrznych Niemiec Alexander Dobrindt w parku Tiergarten na miejscu ataku (26.07.2026 r.)Zdjęcie: Annegret Hilse/Reuters Pool/AP Photo/picture alliance Sobotni zamach na uczestników berlińskiej Parady Równości - Christopher Street Day (CSD) - niemieckie gazety zgodnie uznają za atak wymierzony nie tylko w bezpośrednie ofiary, lecz także w otwarte społeczeństwo i swobodny styl życia. Różnią się jednak zasadniczo w diagnozie przyczyn oraz w odpowiedzi na pytanie, jak państwo powinno przeciwdziałać podobnym aktom terroru .
„ Frankfurter Allgemeine Zeitung ” określa zamach jako „podstępny, tchórzliwy i godny pogardy” . Podkreśla, że uderzył on w Berlin, całe Niemcy i ich otwarte społeczeństwo, przywołując skojarzenie z atakiem na jarmark bożonarodzeniowy w Berlinie . Dziennik przestrzega jednocześnie przed obietnicami prostych rozwiązań rozpowszechnianymi przez skrajną prawicę. Przymusowa „reemigracja” muzułmańskich imigrantów nie uratowałaby otwartego społeczeństwa, lecz mu zagroziła. Odpowiedzią powinno być społeczne zjednoczenie – w gniewie, żałobie i sprzeciwie.
Polityczne wykorzystanie zamachu
Na ryzyko politycznego wykorzystania zamachu zwraca uwagę także „ Frankfurter Rundschau ”. Gazeta pisze o obawie, że pochodzenie lub muzułmańskie tło sprawcy zostaną wykorzystane do wzmacniania rasistowskich narracji, żądania większej surowości i kierowania środków na bezpieczeństwo zamiast na prewencję. Krytykuje przy tym ograniczanie finansowania programu „Demokratie leben!” oraz zaniedbania w szkołach, pomocy socjalnej i otwartej pracy z młodzieżą. Według dziennika poczucie przynależności, bycia dostrzeganym i możliwości współdecydowania zmniejsza podatność młodych ludzi na wpływy „ Państwa Islamskiego ” i grup salafickich.
„ Nürnberger Nachrichten ” koncentrują się na społecznych konsekwencjach zamachu: wzroście strachu i nieufności, zagrożeniu dla swobodnego korzystania z przestrzeni publicznej oraz politycznych zyskach skrajnych ugrupowań oferujących pozornie łatwe rozwiązania. Gazeta opowiada się za szerokim zestawem działań: dokładniejszym nadzorem nad osobami wcześniej rozpoznanymi jako zradykalizowane, surowszymi karami, szybkimi deportacjami obywateli innych państw, programami deradykalizacyjnymi , rozwojem edukacji i szans awansu dla młodzieży oraz poprawą bezpieczeństwa publicznego, także za pomocą monitoringu. Zastrzega jednak, że zagrożenie można ograniczyć, ale nie całkowicie wyeliminować.
Atak na całe społeczeństwo
Znacznie ostrzejszą diagnozę przedstawia „ Münchner Merkur ”. Dziennik zgadza się ze stwierdzeniem kanclerza, że był to atak na całe społeczeństwo, ale przekonuje, że podobna przemoc – choć na mniejszą skalę – występuje już regularnie i jest związana z imigracją z krajów arabskich. Gazeta zarzuca organizatorom parad równości i politykom lewicy, że bardziej zajmują się sporami o obecność CDU i CSU na CSD niż zagrożeniem dla osób queerowych, Żydów i swobodnego życia. Źródłem tego zagrożenia ma być, zdaniem dziennika, „średniowieczne myślenie”, które przybyło do Niemiec i nie jest wystarczająco zdecydowanie zwalczane.
„ Rhein-Zeitung ” analizuje zamach przede wszystkim jako próbę osłabienia zaufania do państwa. Terroryzm ma wywoływać strach i gniew oraz skłaniać wolne społeczeństwa do przyjmowania rozwiązań autorytarnych. Jeżeli duże wydarzenia przestają być postrzegane jako bezpieczne, może powstać wrażenie, że państwo traci kontrolę. Gazeta domaga się skuteczniejszego przeciwdziałania rekrutowaniu przez dżihadystów zwolenników w internecie oraz wyjaśnienia, dlaczego znani służbom sprawcy nadal pozostają na wolności. Przypomina, że po zamachu poszukiwany był mężczyzna, który przebywałby w więzieniu, gdyby jego kara nie została zawieszona. Zdaniem dziennika brak absolutnego bezpieczeństwa nie może oznaczać przyzwolenia na to, by znani radykałowie regularnie wymykali się instytucjom.
„ Rhein-Neckar-Zeitung ” ostrzega natomiast, że zamach może przynieść wyborcze korzyści AfD . Dziennik odrzuca żądania wydalania wszystkich muzułmanów, wskazując, że podejrzanego sprawcy nie można było deportować. Podkreśla, że państwa prawa można bronić wyłącznie metodami zgodnymi z prawem. Osłabianie reguł wiążących służby i wymiar sprawiedliwości oznaczałoby poświęcenie wolności i demokracji w imię ich rzekomej obrony. Solidarność – konkluduje gazeta – powinna należeć się ofiarom, a walka powinna być skierowana przeciwko sprawcom.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.