
Były policjant Marcin Z. został nieprawomocnie skazany na 30 lat więzienia za wyjątkowo okrutną zbrodnię. Zaledwie dzień przed rozprawą odwoławczą obrona oskarżonego złożyła kolejne wnioski dowodowe, co doprowadziło do zamieszania na sali sądowej.
Dlaczego sąd odroczył rozprawę.
Jaki był powód niedostarczenia na czas nowych wniosków dowodowych.
Jaki nieprawomocny wyrok usłyszał były policjant.
Wczoraj, 22 lipca, do Sądu Apelacyjnego w Warszawie wpłynęło uzupełnienie apelacji obrońców oskarżonego: mec. Natalii Ciołek i mec. Macieja Zaborowskiego. W piśmie znalazły się kolejne wnioski dowodowe, m.in . przesłuchanie świadków, powołanie biegłych z zakresu psychiatrii, medycyny sądowej czy informatyki. Zarówno sąd, jak i prokurator oraz pełnomocnik oskarżycielek posiłkowych nie mieli możliwości zapoznać się z materiałami.
“To nie jest brak szacunku dla sądu”
Na sali sądowej pojawiła się współautorka pisma mecenas Natalia Ciołek. Obrończyni oskarżonego tłumaczyła, że dopiero tydzień temu otrzymała dostęp do części materiału dowodowego zapisanego na płytach. Podniosła również kwestię uszkodzonego dysku z materiałem dowodowym. To wszystko miało przełożyć się na opóźnienie w dostarczeniu do sądu uzupełnienia apelacji.
Ze względu na brak możliwości zapoznania się z nowymi wnioskami dowodowymi obrony oskarżonego o odroczenie rozprawy wniosła prokurator i pełnomocnik oskarżycielek posiłkowych Wojciech Kępka-Mariański
Sąd Apelacyjny w Warszawie postanowił odroczyć rozprawę do 6 października, aby strony postępowania mogły zapoznać się z nowymi wnioskami dowodowymi obrony oskarżonego. Sąd zobowiązał również mecenas Natalię Ciołek do złożenia w terminie do jutra, 24 lipca, odpisów uzupełnienia apelacji wraz z wnioskami dowodowymi stronie przeciwnej. Po otrzymaniu dokumentów uczestnicy postępowania będą mieli siedem dni na zajęcie stanowiska w sprawie nowych wniosków dowodowych obrony oskarżonego.
Wstrząsająca zbrodnia pod Warszawą
W czerwcu 2025 roku Sąd Okręgowy w Warszawie skazał byłego policjanta Marcina Z. na 30 lat pozbawienia wolności za zabójstwo 53-letniego tynkarza Marka D. Zdaniem sądu motywem zbrodni była chęć uniknięcia zapłaty za wykonane prace budowlane. Wyrok nie jest prawomocny. Apelację złożyli prokurator i pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych - obie strony domagają się dożywocia dla oskarżonego.
Do tragedii doszło na początku czerwca 2024 roku pod Warszawą. Marek D. pojechał na spotkanie z klientem, który miał zalegać mu z zapłatą za prace budowlane. Niedługo później mężczyzna został odnaleziony martwy. Rozczłonkowane ciało Marka D. zostało odnalezione w niewykończonym domu. Było przykryte folią. Jak ustalili śledczy, ostatnim klientem tynkarza był emerytowany funkcjonariusz policji Marcin Z. 46-letni mężczyzna został zatrzymany przez policję i niedługo później oskarżony o brutalne zabójstwo.
Podczas procesu były policjant nie przyznał się do zabójstwa. Utrzymywał, że śmierć Marka D. była następstwem nieszczęśliwego wypadku, do którego miało dojść podczas kłótni i szarpaniny. Twierdził również, że wcześniej uregulował należność za wykonane prace, a pokrzywdzony miał ponownie domagać się pieniędzy.
Sąd nie dał jednak wiary tej wersji wydarzeń. Jego zdaniem trudna sytuacja finansowa oskarżonego mogła być motywem zbrodni. Marcin Z. miał pozbyć się swojego wierzyciela, aby uniknąć zapłaty zobowiązań. Były policjant usłyszał wyrok 30 lat więzienia. Sąd pozbawił go też praw publicznych na 10 lat i zasądził od niego po 250 tys. zł na rzecz żony i córki zamordowanego. Prokuratura domagała się dla Marcina Z. kary dożywotniego pozbawienia wolności. Sąd zdecydował jednak o łagodniejszym wymiarze kary, wskazując między innymi na wcześniejszą niekaralność oskarżonego.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET
Tu się dzieje
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.