
Ceuta: migranci z Maroka przybywają do hiszpańskiej eksklawyZdjęcie: Jon Nazca/REUTERS W ciągu zaledwie kilku godzin dziesiątki tysięcy ludzi przedostały się do hiszpańskiej eksklawy Ceuta w Afryce Północnej. Część mieszkańców zabarykadowała się w domach. Inni grozili przybyszom – w większości bardzo młodym ludziom – lub ich atakowali. Wielu migrantów błąkało się półnagich po ulicach, by wkrótce potem wrócić do Maroka.
Sytuacja w Ceucie już się uspokoiła. Jednak obrazy chaosu mogą przez długi czas wpływać na europejską debatę o migracji . Jak doszło do tej sytuacji? Jednoznacznej odpowiedzi na razie nie ma, ale istnieje wiele teorii.
Trop prowadzi do Rabatu
W Hiszpanii panuje wyjątkowa zgodność co do jednego: bez co najmniej tymczasowej bierności marokańskich władz tak bezprecedensowy napływ ludzi byłby niemal niemożliwy. Granica jest zwykle bardzo ściśle strzeżona i kontrolowana. Według dziennika „El País” dziesiątki tysięcy osób nie mogłyby jej przekroczyć bez „przyzwolenia lub współudziału” odpowiedzialnych za to władz w Rabacie. Liczne nagrania wideo pokazujące bezczynność marokańskich sił bezpieczeństwa nie pozostawiają, zdaniem obserwatorów, co do tego wątpliwości.
Także część komentatorów w Maroku uważa, że taki incydent mógł się wydarzyć tylko za przyzwoleniem władz. Król Mohammed VI rządzi krajem w sposób autorytarny i bardzo rozbudował aparat bezpieczeństwa i cyfrowy monitoring. Wielu migrantów twierdziło w hiszpańskich mediach, że nie tylko nie byli zatrzymywani, lecz wręcz zachęcano ich do przekroczenia granicy.
Możliwe motywy Maroka
Pojawia się pytanie, jaki interes mogło mieć Maroko w wywołaniu całego chaosu? Premier Hiszpanii Pedro Sánchez od dłuższego czasu i pomimo gospodarczych powiązań Maroka z Hiszpanią budzi niezadowolenie władz w Rabacie. Niedawno umocnił relacje z Algierią, największym rywalem Maroka w regionie. Między oboma afrykańskimi państwami istnieje spór dotyczący Sahary Zachodniej, dawnej kolonii hiszpańskiej. A ponadto Maroko nadal uważa Ceutę i Melillę za „okupowane miasta marokańskie”.
Niezadowolenie w Rabacie mogła wywołać również zgoda komisji sprawiedliwości hiszpańskiego parlamentu na projekt ustawy ułatwiającej rdzennym mieszkańcom Sahary Zachodniej – Sahrawi – i ich potomkom uzyskanie hiszpańskiego obywatelstwa. W hiszpańskich mediach spekuluje się, że Maroko uznało to za prowokację, ponieważ członkowie wspieranego przez Algierię Frontu Polisario mogliby w ten sposób uzyskać ochronę wynikającą z posiadania paszportu UE. Front Polisario tworzą w znacznej mierze Sahrawi.
Powtórka z 2021 roku?
Nie można wykluczyć, że luzując kontrole graniczne Rabat chciał wysłać Madrytowi polityczny sygnał. Bezpośrednich dowodów jednak brak. Podejrzenia nie są jednak bezpodstawne. W 2021 roku Hiszpania oskarżyła Maroko o wykorzystywanie migracji jako środka nacisku politycznego po tym, jak Madryt przyjął na leczenie przywódcę Frontu Polisario, wspieranego przez Algierię. Wkrótce potem do Ceuty przedostało się ponad 8 tys. migrantów. Hiszpania mówiła wówczas o „szantażu”, a władze Maroka odpowiadały, że „działania mają konsekwencje”.
Pojawia się także teoria, że Maroko chciało przypomnieć Europie, iż jego rola strażnika południowej granicy Europy nie jest czymś oczywistym. Za ograniczanie migracji kraj ten otrzymuje wielomilionowe wsparcie finansowe z Unii Europejskiej.
Część komentatorów wskazuje również na sygnały płynące z hiszpańskiej polityki migracyjnej, zwłaszcza legalizację pobytu części przebywających w kraju migrantów, którzy dotarli tam nielegalnie. Choć przepisy nie dotyczą nowo przybyłych, mogły stworzyć fałszywe nadzieje. Ponadto wskazuje się także na jeden z wyroków hiszpańskiego sądu, który utrudnia wydalanie osób przybyłych drogą morską.
W interesie USA i Izraela?
Jeszcze dalej idą bardziej spekulacyjne teorie. Hiszpania ostro krytykowała działania Izraela w Strefie Gazy oraz amerykańskie ataki na Iran, a także sprzeciwiała się naciskom prezydenta Donalda Trumpa dotyczącym szybszego zwiększania wydatków na obronność. Niektórzy sugerują więc, że Maroko mogło działać w interesie swoich bliskich sojuszników, USA i Izraela , aby osłabić lewicowy rząd w Madrycie i zaostrzyć europejskie spory wokół migracji.
Bliski Izraelowi analityk stwierdził kilka miesięcy temu bez ogródek, że Izrael powinien pomóc Maroku „odzyskać Ceutę i Melillę”, aby „ukarać” Hiszpanię. Nie ma jednak żadnych wiarygodnych dowodów wskazujących na udział Stanów Zjednoczonych lub Izraela w wydarzeniach w Ceucie.
Rząd Maroka jak dotąd nie skomentował tych wydarzeń. Związana z pałacem królewskim partia polityczna ograniczyła się do stwierdzenia, że potrzebny jest „narodowy dialog” na temat problemów młodzieży. Niektórzy oskarżają rząd o zaniedbywanie młodego pokolenia.
Młodzież bez perspektyw
Mimo że marokańska gospodarka rozwija się najszybciej od wielu lat, bezrobocie, szczególnie wśród młodych ludzi, pozostaje wysokie. Według badań Międzynarodowej Organizacji Pracy jedna trzecia osób w wieku od 15 do 29 lat nie ma pracy, nie studiuje i nie ma wykształcenia zawodowego. Szczególnie trudna jest sytuacja kobiet.
Zarówno w dużych miastach, takich jak Casablanca, Rabat czy Fez, jak i na obszarach wiejskich, wiele osób nie widzi dla siebie perspektyw i myśli o wyjeździe do Europy. Najczęściej rozważanymi kierunkami są Hiszpania i Francja, ze względu na bliskość geograficzną oraz historyczne związki. W obu tych krajach mieszkają liczne społeczności marokańskie.
Sytuację wykorzystują przemytnicy ludzi. Choć marokański rząd od lat próbuje ograniczać handel ludźmi, przestępcze siatki nadal funkcjonują, organizując nielegalny przerzut migrantów do Europy, również z państw Afryki Subsaharyjskiej. W 2025 roku marokańskie władze odnotowały 73 tys. przypadków nielegalnego wjazdu do kraju, głównie z regionu Afryki Subsaharyjskiej.
Zobaczyli w mediach społecznościowych
W kryzysie w Ceucie znaczącą rolę odegrały także media społecznościowe . Wielu migrantów twierdziło, że dowiedziało się o rzekomo otwartej granicy dzięki filmom i wiadomościom publikowanym na platformach, takich jak TikTok. W sieci szybko rozprzestrzeniły się informacje, że w Ceucie dostępne będą miejsca noclegowe oraz możliwość dalszej podróży do kontynentalnej Hiszpanii.
Na miejscu entuzjazm szybko ustąpił jednak rozczarowaniu. „Powiedziano nam, że dostaniemy zakwaterowanie i wizę do Algeciras (miasta w południowej Hiszpanii – red.) Ale to wszystko było kłamstwem” – powiedział 18-letni Mohamed reporterowi dziennika „El País”. Młoda matka skarżyła się: „Nie dostałam nawet mleka dla swojego dziecka”. Nie dziwi więc, że większość z 50-60 tysięcy przybyłych osób, także pod presją hiszpańskich sił bezpieczeństwa, szybko wróciła do Maroka.
(DPA/dom)
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.