
Szef MSWiA Marcin Kierwiński poinformował, że w ciągu kilkunastu najbliższych tygodni będzie uruchomiona specjalna aplikacja regulująca kwestie ostrzegania ludności. Jak zaznaczył, priorytetem jest systematyczne uzupełnianie zaległości i budowa nowoczesnego, skutecznego systemu reagowania na zagrożenia.
Jak powiedział w piątek w TVN24 minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński, system ostrzegania podczas czwartkowego incydentu w Tarnawie-Kolonii zadziałał skutecznie.
Podkreślił, że „Poradnik Bezpieczeństwa” jasno wskazuje, jak postępować po usłyszeniu sygnału alarmowego. Jeśli nie ma innych komunikatów służb, należy pozostać w bezpiecznym miejscu najlepiej z dala od okien, aż do odwołania alarmu. - Żyjemy w czasach, w których wiedza o tym, co oznaczają sygnały alarmowe i jak na nie reagować, musi stać się powszechną umiejętnością - zaznaczył.
Jak ocenił Kierwiński, nawet jeśli czasie 13 minut dotarłyby wszystkie SMS-y, to w nocy nie każdy ten alert by odczytał. Szef MSWiA zapowiedział nowe rozwiązania planowane w tej kwestii przez rząd. - Będzie uruchomiona specjalna aplikacja w ciągu kilkunastu najbliższych tygodni, która będzie tego typu kwestie regulować - powiedział. - Nie wiem, czy będzie to w mObywatelu, cały czas zastanawiamy się na tym. Ale ma on około 14 milionów użytkowników, na pewno z tej bazy skorzystamy - zaznaczył.
Gawkowski: RCB pracuje nad komunikatami ostrzegawczymi
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa pracuje nad komunikatami ostrzegawczymi – powiedział w piątek w radiowej Trójce wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. Dodał, że komunikaty będą wysyłane „bezpośrednio po ustaleniu niebezpieczeństwa”.
W piątek w radiowej Trójce wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski był pytany, czemu nie pojawiły się informacje w mObywatelu na temat rakiety, która w czwartek wleciała do Polski.
Dodał, że wszystko trwało 13 minut i że to pokazuje, jak dynamiczna była ta informacja.
Dopytywany o to, czemu nie ma alertów w mObywatelu, podkreślił, że „w tym przypadku mówimy o informacji”.
Ocenił, że rakieta mogła wlecieć do Polski przypadkowo, ale może to być prowokacja.
Czwartkowe wydarzenia na Lubelszczyźnie
Do wtargnięcia pocisku w polską przestrzeń powietrzną doszło w nocy ze środy na czwartek, gdy Rosjanie dokonali kolejnego zmasowanego ataku na Ukrainę, w tym m.in. na Lwów. Do zabezpieczenia polskiej przestrzeni skierowane zostały polskie myśliwce F-16, wspierane m.in. przez polskie i sojusznicze samoloty rozpoznawcze oraz natowskie tankowce powietrzne z bazy w Niemczech.
Jak informowało Dowództwo Operacyjne RSZ, w czwartek o godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt; dla jego rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec F-16; o godz. 3.46 obiekt zanikł; prawdopodobne miejsce jego upadku zlokalizowano w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia. Wojskowy śmigłowiec Mi-24 znalazł tam krater - miejsce uderzenia rakiety, a następnie na miejsce przybyły służby. Pocisk uderzył w terenie niezabudowanym; w incydencie nie było poszkodowanych, nie doszło też do żadnych zniszczeń.
Rakieta, która naruszyła w czwartek polską przestrzeń powietrzną i spadła na Lubelszczyźnie, była rosyjską rakietą Ch-101, która może przenosić nawet głowice jądrowe - poinformował w czwartek wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk. Jak dodał, nie wiadomo jeszcze, czy rakieta była wymierzona w Polskę intencjonalnie.
maku/ kcz/
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.