Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz wystąpił w Sejmie w sprawie rakiety, która spadła w czwartek na Lubelszczyźnie . Zwrócił się do posłów opozycji. - Wczoraj nagrywaliście o godzinie 10.16 filmiki: gdzie jest Kosiniak? Gdzie jest Tusk? My byliśmy na Lubelszczyźnie. W miejscu, gdzie spadła rakieta - odpierał zarzuty opozycji.
Władysław Kosiniak-Kamysz w SejmieŹródło zdjęcia: TVN24
Jesteście bezczelni po tych zdarzeniach spod Bydgoszczy, w ogóle zabierając głos - ocenił.
Kiedy pan był w Przewodowie, niech pan powie? Ile godzin czekaliśmy na informacje? - grzmiał szef MON, zwracając się do Błaszczaka. W Przewodowie w listopadzie 2022 roku spadła rakieta , zabijając dwie osoby.
Co spadało na Polskę od początku wojny w Ukrainie
Władysław Kosiniak-Kamysz ostro o Mariuszu Błaszczaku
Kosiniak-Kamysz mówił też o kwestii wzięcia odpowiedzialności za podobne incydenty. - To jest chyba ta największa różnica między naszym rządem, a waszym, między mną a panem ministrem Błaszczakiem - powiedział.
Kosiniak-Kamysz powiedział, że w przypadku zdarzenia pod Bydgoszczą "minister obrony wyszedł i powiedział - procedury wojskowe nie zadziałały, ja nie zostałem poinformowany". - Zrzucił winę na dowódcę operacyjnego - stwierdził.
Władysław Kosiniak-Kamysz o rakiecie na Lubelszczyźnie
Szef MON zrelacjonował też przebieg zdarzeń w sprawie naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Podkreślił, że gdy tylko pojawiły się informacje o kolejnym zmasowanym nalocie rosyjskim na Ukrainę , wojsko podniosło naziemne systemy obrony powietrznej do stanu najwyższej gotowości, a z bazy lotniczej w Łasku wystartowały dwa myśliwce F-16 do zabezpieczenia granicy.
Jak mówił, w stronę Polski zbliżało się łącznie około 20 rakiet, z których większość osiągnęła swoje cele w Ukrainie, między innymi we Lwowie . Jedna z rakiet zawróciła tuż przed polską granicą, a jedna przekroczyła granicę. Szef MON przekazał, że pościg za nią natychmiast rozpoczął jeden z myśliwców F-16.
Kongresmenka o pocisku w Polsce: USA muszą podjąć wszelkie niezbędne kroki
Wicepremier przypomniał, że w świetle obecnych przepisów, w takiej sytuacji do podjęcia decyzji o zestrzeleniu obcego obiektu są uprawnieni Dowódca Operacyjny oraz sam pilot myśliwca. Podkreślił jednak, że przepisy w sprawie zestrzeliwania obiektów w polskiej przestrzeni powietrznej różnią się w czasie wojny i pokoju. Zapewnił, że w sytuacji, gdyby rakieta zagrażała terenom zamieszkanym, zostałaby strącona.
Kosiniak-Kamysz przypomniał też, że Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych podczas rosyjskich nalotów na Ukrainę na bieżąco wydaje komunikaty o poderwaniu polskich myśliwców czy wykrytych zagrożeniach dla polskiej przestrzeni.
Szef MON o transparentności informacji
Kosiniak-Kamysz powiedział, że Polska jest najbardziej transparentnym państwem na wschodniej flance NATO i że "trudno o bardziej transparentną informację".
Relacjonował, że w przeszłości szef Sztabu Generalnego generał Wiesław Kukuła "był kilkukrotnie proszony przez Kwaterę Główną NATO o zastanowienie się, czy wszystkie te informacje są potrzebne do publikacji".
O godzinie 3.46 huk, o 3.50 syreny. "Czas krytyczny to było około 13 minut"
Mówił też o potrzebie dalszego wspierania Ukrainy i zarzucił opozycji wywołanie "wojny i chaosu" po przekazaniu na Ukrainę rakiet do baterii Patriot .
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.