
Czy na giełdę można wejść z kwotą równą jednej kawie dziennie, jak opanować emocje na spadkach i jak nie dać się nabrać na obietnice "szybkiego zysku"? O przełamywaniu finansowego tabu, giełdowych mitach i budowaniu trwałych nawyków rozmawiamy z Izabelą Kozakiewicz, prezeską Fundacji "Trampki na giełdzie" i konkursu Wakacje na Giełdzie.
W konkursie Wakacje na Giełdzie uczestniczy już ponad prawie 4900 osób, które rywalizują na stopy zwrotu, obracając wirtualnymi 20 000 złotych. Obok doświadczonych inwestorów w grze biorą udział kompletni nowicjusze, dla których może być ona szansą na zdobycie wiedzy i pierwszym krokiem do wejścia na prawdziwy rynek. O rady dla początkujących poprosiliśmy Izabelę Kozakiewicz - prezeskę Fundacji "Trampki na giełdzie" i ambasadorkę konkursu.
Dlaczego powinnam/powinienem zacząć swoją przygodę z giełdą, jeżeli mam małą wiedzę na ten temat?
Mała wiedza to nie przeszkoda - to punkt startu, w którym kiedyś byliśmy wszyscy. Nikt nie rodzi się inwestorem. Odwróciłabym to pytanie: nie „czy mam wystarczającą wiedzę, żeby zacząć?”, tylko „czy stać mnie na to, żeby nie zacząć?”. Inflacja nie czeka, aż poczujesz się w gotowości. Pieniądze, które trzymasz w "skarpecie", po cichu tracą wartość każdego roku - a Ty w tym czasie możesz budować kapitał i, co ważniejsze, doświadczenie. Giełda to natomiast sposób, nie tylko żeby oszczędności zaczęły pracować, ale jednocześnie najlepsza szkoła myślenia o pieniądzach, otaczającym nas świecie i przestrzeni gospodarczej.
Jakie są największe błędy popełniane przez początkujących inwestorów? Jak mogę ich uniknąć?
Najczęstszy błąd to inwestowanie pod wpływem emocji i tłumu - kupowanie czegoś, bo „wszyscy o tym mówią”, a sprzedawanie w panice, gdy kurs spada. Drugi to brak dywersyfikacji, wkładanie wszystkich pieniędzy w jeden pomysł, jedną spółkę czy jeden rodzaj aktywów inwestycyjnych. Trzeci - inwestowanie pieniędzy, których się realnie potrzebuje na życie, albo, co gorsza, pożyczonych. Jak ich uniknąć? Zanim cokolwiek kupisz, zbuduj poduszkę finansową minimum na kilka miesięcy życia - to ona pozwala Ci przy spadkach zachować spokój. Inwestuj tylko nadwyżki, których nie będziesz potrzebować przez jakiś czas. Zapisz też sobie zawczasu, dlaczego coś kupujesz i kiedy zamierzasz to sprzedać - żeby decyzje podejmowała Twoja chłodno myśląca głowa, a nie rozedrgane nerwy.
Z jakim najmniejszym kapitałem ma sens wejście na giełdę? Czy w ogóle jest coś takiego jak "zbyt mała kwota"?
"Zbyt mała kwota" to jeden z najbardziej szkodliwych mitów, jakie znam - skutecznie zniechęca ludzi do startu. Dziś dzięki rachunkom maklerskim bez wysokich prowizji i możliwości kupowania ułamków jednostek ETF realnie można zacząć od 100-200 złotych. Można zacząć odkładać równowartość jednej kawy dziennie. Na początku sama kwota jest wręcz drugorzędna. Pierwsze kilkaset złotych to nie jest inwestycja, która zmieni nasz majątek - to inwestycja w dobry nawyk i w edukację. Chodzi o to, żeby przejść przez cały proces: założyć rachunek, kupić pierwszy instrument, zobaczyć, jak się reaguje, gdy wartość inwestycji rośnie i spada. Zdecydowanie większe znaczenie niż to, ile wpłacimy start, ma regularność i czas. Małe kwoty odkładane systematycznie przez lata, z procentem składanym po naszej stronie, robią robotę, której pojedyncza duża wpłata nigdy nie zrobi.
W jaki sposób poradzić sobie ze stresem i emocjami, gdy widzę, że moje inwestycje tracą na wartości?
Po pierwsze - spadki to nie awaria, tylko naturalna część inwestowania. Rynek nigdy nie rośnie bez przystanku. Jeśli inwestujesz długoterminowo, zobaczysz w swoim portfelu niejeden spadek i to jest normalne. Świadomość tego z góry jest połową sukcesu, przestajesz traktować każdą czerwoną liczbę jak katastrofę. Po drugie - najlepszą ochroną przed paniką jest przygotowanie się, zanim ona nadejdzie. Poduszka finansowa sprawia, że nie musisz sprzedawać w najgorszym momencie, bo nie potrzebujesz tych pieniędzy od zaraz. Horyzont czasowy i jasny plan sprawiają, że wiesz, po co to robisz. Praktyczna rada: nie sprawdzaj portfela codziennie. Częste zaglądanie karmi emocje, a nie decyzje. Jeśli natomiast spadek odbiera Ci sen, to może to być sygnał, że masz za duże ryzyko jak na siebie, a nie że rynek jest zły. Wtedy warto urealnić proporcje, a nie uciekać z rynku w panice.
Powszechnie mówi się, że finanse to u nas temat tabu. Jak przełamać ten strach przed rozmawianiem o pieniądzach, by móc skuteczniej się uczyć od innych?
To prawda i to jeden z największych hamulców w naszej rodzimej finansowej edukacji. O pieniądzach się nie rozmawia - ani w domu, ani przy stole, ani w szkole. A skoro się nie rozmawia, to nie mamy czas na naukę i całe życie chodzimy z przekonaniem, że „to nie dla mnie” albo „to nie wypada”. Właśnie dlatego w naszych projektach stworzyliśmy nawet grę „Finansowe Anty-Tabu” - żeby oswoić ten temat śmiechem i rozmową, a nie kolejnym wykładem. Jak to przełamać? Zacznij od małego kręgu zaufanych osób - partnera, przyjaciółki, kogoś, komu ufasz - i po prostu zadaj pierwsze szczere pytanie: „jak Ty to robisz?”. Zobaczysz, że większość ludzi ma dokładnie te same wątpliwości co Ty, tylko też się boi je wypowiedzieć. Szukaj społeczności - dziś jest mnóstwo miejsc, wydarzeń jak nasz krakowski Invest Cuffs, poznański Festiwal Finansów Osobistych czy inicjatyw, gdzie o pieniądzach rozmawia się otwarcie i bez oceniania. I odczaruj jedno przekonanie: mówienie „nie znam się na tym” nie jest wstydem, tylko pierwszym krokiem do nauki. Ludzie chętnie dzielą się wiedzą z kimś, kto szczerze pyta.
Jak odróżnić rzetelną wiedzę inwestycyjną od obietnic "szybkiego zysku", których jest pełno w Internecie?
Mam na to prostą zasadę: jeśli ktoś obiecuje Ci pewny, szybki i wysoki zysk bez ryzyka - to nie jest edukacja, to sprzedaż, a najczęściej wręcz oszustwo. Rzetelna wiedza brzmi zupełnie inaczej. Nie obiecuje cudów, uczciwie mówi o ryzyku i o tym, że można stracić, tłumaczy „dlaczego”, a nie tylko podaje gotowe „kup to teraz”, i nie naciska na Ciebie presją czasu w stylu „tylko dziś, ostatnie miejsca”. Kilka praktycznych sygnałów ostrzegawczych: gwarancja konkretnych zysków, luksusowy styl życia jako główny argument, brak jakiejkolwiek wzmianki o ryzyku i namawianie do wpłat na już. Zawsze zadawaj pytanie, które powtarzam do znudzenia: jak ta osoba zarabia? Jeśli głównie na tym, że Ty kupisz jej kurs albo wpłacisz na wskazaną platformę - niech zapali Ci się czerwona lampka.
Czym różni się oszczędzanie od inwestowania i dlaczego w dzisiejszych czasach samo odkładanie do skarbonki lub na konto to za mało?
Oszczędzanie to odkładanie i ochrona pieniędzy - to Twój bufor bezpieczeństwa na nagłe wydatki i spokojny sen. Inwestowanie to pomnażanie pieniędzy - praca nad tym, żeby z czasem było ich więcej. Jedno nie zastępuje drugiego. Kolejność jest ważna: najpierw poduszka finansowa i porządek w budżecie, a dopiero potem inwestowanie nadwyżek. W Trampkach uczymy tego jako etapów budowania bezpieczeństwa finansowego - i oszczędzanie jest tego fundamentem. Inwestowanie to też jedyny rozsądny sposób, żeby przynajmniej nadążyć za inflacją, a najlepiej ją wyprzedzić - i wykorzystać procent składany, który przy długim horyzoncie potrafi zdziałać naprawdę wiele. Oszczędzanie chroni to, co masz. Inwestowanie buduje to, co będziesz mieć.
Jaką radę, z perspektywy swojego wieloletniego doświadczenia, dałaby Pani/Pan samej sobie na początku swojej drogi zawodowej i inwestycyjnej?
Nie wydawaj na głupoty, odkładaj więcej, inwestuj wcześniej.
Bankier.pl
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.