
0:00
Władze ograniczały świadczenia dla uchodźców od lat. I miały prawo, ale nie chcą przyjąć do wiadomości, że są osoby, które będą potrzebowały pomocy do końca. Wojny? Życia? Starcy, dzieci, samotne matki. Ministerstwo rodziny zapowiada korektę, ale czy będą pieniądze? – pyta szefowa gorzowskich ośrodków zbiorowego zakwaterowania
Piotr Pacewicz
Piotr Pacewicz, OKO.press: 1 lipca 2026 to był dla Ośrodków Zbiorowego Zakwaterowania (OZZ-ów) sądny dzień. Państwo zdecydowało, że nie będzie dłużej finansować pobytu ukraińskich dzieci nawet jeśli ich matka ma prawo do pobytu albo jest samotną opiekunką z trójką lub większą liczbą dzieci. Wykluczyło także emerytów, którzy mają zstępnych w Polsce, bo zdaniem rządu to oni powinni utrzymywać rodziców i dziadków. Z poprzednich rozmów wiemy, że w swoich dwóch ośrodkach miała pani w czerwcu 100 osób. Ilu trzeba się było pozbyć?
Joanna Jesis-Polewska , szefowa spółki Bazar, która od 2022 r. prowadzi w Gorzowie Wielkopolskim dwa OZZ-ty dla uchodźców z Ukrainy: Pozbyć się można zbędnego mebla. Nie ludzi.
Wszystkie osoby, które mieszkały u nas 1 lipca, mieszkają nadal.
Bo gdzie miały pójść? Na ulicę? Czy wracać pod bomby? Mamy więc 16 staruszków, z których dziesięcioro ma zstępnych w Polsce i dwie z polską – oczywiście groszową – emeryturą, którzy też stracili uprawnienia. Część ich zstępnych sama mieszka w OZZ-cie, inni ledwo wiążą koniec z końcem, z niektórymi nasi emeryci nie mają kontaktu. Jak zatem, kto i kiedy wyegzekwuje zobowiązanie do alimentacji? Póki co są u nas, zapewniamy im zakwaterowanie i wyżywienie bez gwarancji, że ktoś pokryje te koszty.
Pani Olena mieszka u nas z córką Julią, która pracuje i 17-letnią wnuczką Sofią, która dostała się na pielęgniarstwo. Julia płaci za swój pobyt w OZZ, od lipca musi płacić za Sofię, nie ma siły, żeby więcej pracować, ani pieniędzy, żeby zapłacić za chorującą mamę.
Mamy też trzy samotne matki z minimum trójką dzieci. Oksana ma ich piątkę, od lipca powinna płacić za nie po 55 zł dziennie za dziecko, czyli
miesięcznie to wychodzi 8250 zł. Abstrakcja! Ona pracuje na zmiany, zarabia krajową minimalną ok. 3600 netto, ledwie ją stać na opłacenie własnego pobytu. Nie da też rady wynająć mieszkania na wolnym rynku, to chyba oczywiste.
Mamy więcej samotnych matek z jednym lub dwójką dzieci. Masza pracuje w firmie sprzątającej, za siebie płaci, ale jednej pensji nie starczy na pobyt Oriny, Artema i Iwana. To przecież 5 tysięcy złotych miesięcznie.
Jest z nami Alyona, także samotna matka z czwórką dzieci. Jako mama Mareczka, który nie ma jeszcze roku, może wraz z nim pozostać w OZZ-cie nieodpłatnie. Ale za trójkę pozostałych dzieci musiałaby płacić. Jak ma to zrobić? W naszym ośrodku przebywają też jej rodzice, na szczęście nadal nieodpłatnie, bo mają orzeczenia o niepełnosprawności.
Czyli co? Mamy rozdzielić tę rodzinę? Dzieci naszych matek z grup wrażliwych, takich jak Alyona, jest w sumie dwanaścioro. Państwo uznało, że trzeba pobyt ich mam sfinansować, bo nie są w stanie za siebie płacić, skoro są w ciąży, połogu albo mają dziecko do roku czy są osobą z niepełnosprawnością. To jakim cudem miałyby zapłacić za swoje dzieci?
Od 12 maja 2026 trwa zainicjowana przez OKO.press i Polskie Forum Migracyjne zbiórka „Pomóżmy Ukraińcom” dla osób szczególnie poszkodowanych w wyniku tzw. „ustawy wygaszającej” pomoc uchodźcom z Ukrainy. Zebraliśmy już 2 mln 150 tys., ale każda złotówka się liczy. Dołącz do nas, pomożesz chorym, starym, bezradnym. Zrób to także dla swego (polskiego) sumienia.
Rząd argumentował, że chodzi o to, żeby Ukrainki i Ukraińcy przechodzili z państwowego garnuszka na swoje, bo nie można w nieskończoność pomagać.
Hipokryzja. Przecież kto tylko mógł, już się usamodzielnił, liczba osób w OZZ-tach od 2025 roku do czerwca 2026 spadła o połowę.
Także ci, którzy zostali, jeśli wiek i stan zdrowia im pozwala, są zawodowo aktywni. Oczekiwaliśmy od uchodźców, że będą pracować, dzieci poślą do szkół – i tak się stało. Niemal wszystkie nasze mamy pracują, dzieci chodzą do żłobków, przedszkoli i szkół. Pracując na zmiany, często na umowę zlecenie (nawet w publicznym szpitalu) zarabiają zwykle najniższą krajową, czyli niespełna 4000 zł. W Gorzowie koszt wynajęcia samodzielnego mieszkania wraz z opłatami to ok. 3000 zł.
Pełne usamodzielnienie się samotnej uchodźczej matki z kilkorgiem dzieci jest po prostu niemożliwe. Rząd udaje też, że nie wie, jak trudno Ukraińcom i Ukrainkom znaleźć mieszkanie do wynajęcia. A samotna ukraińska matka z kilkorgiem dzieci i psem czy kotem często przywiezionym jeszcze z Ukrainy albo wziętym tutaj, aby budować namiastkę domu i normalności, na śmieciowej umowie nie jest pożądanym najemcą.
Wynajmujący, aby zabezpieczyć umowę, oczekują notarialnego potwierdzenia, że w razie eksmisji ktoś tę matkę z jej gromadką przyjmie. Kto podpisze takie oświadczenie, żeby było wiarygodne? Inna ukraińska matka w takim samym rozpaczliwym położeniu?
A projekt „Razem do niezależności”, którym chwali się rząd? Prawie 100 milionów złotych, głównie z funduszy unijnych.
Dobry projekt dla osób, które są w stanie się usamodzielnić, ale daje wsparcie tylko częściowe i na sześć miesięcy. Jeżeli taka mama nie jest w stanie zarobić więcej, to zostanie z umową najmu i długami, kiedy skończą się dopłaty.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.