W czwartek rano najprawdopodobniej uzbrojona rosyjska rakieta manewrująca Ch-101 wtargnęła w polską przestrzeń powietrzną i spadła w okolicy wsi Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim, około 100 kilometrów od granicy. Do zdarzenia doszło w czasie kolejnego zmasowanego nalotu Rosji na Ukrainę .
"Z dużym prawdopodobieństwem". Dwie nowe informacje od premiera
Bieniek: atak był ukierunkowany na Ukrainę
Bieniek był pytany, o jakich motywach może świadczyć fakt, że rakieta była uzbrojona. - Nie chcę używać zdecydowanych stwierdzeń, niemniej jednak atak był ukierunkowany na Ukrainę. Ukraina nie zdołała wszystkich pocisków zwalczyć z różnych względów: albo ten atak był zmasowany, albo po prostu brakowało jej pocisków - powiedział.
Jak zaznaczył, Polska nie jest stroną w trwającej wojnie, z czego "Federacja Rosyjska zdaje sobie sprawę, ale być może chciała również sprawdzić czujność naszych systemów czy sposób działania, procedur". - To zostało sprawdzone w sposób taki, że te procedury zadziałały - dodał generał.
Bieniek: system komunikacji nie został do końca dopracowany
Bieniek był też pytany o różnicę czasu pomiędzy uderzeniem pocisku w ziemię w czwartek o godzinie 3.46 a uruchomieniem syren alarmowych cztery minuty później. Do mieszkańców nie wysłano również alertów Rządowego Centrum Bezpieczeństwa (RCB) .
Co z alertem RCB? Został "wstrzymany"
Stwierdził też, że "jest to kolejna lekcja dla nas, aby te rzeczy dopracować". - Jeszcze ze swojej strony podam tylko tyle, że Siły Zbrojne mają obowiązek natychmiast po uruchomieniu operacji obronnej (...) powiadomić RCB o tym, że zaczyna się operacja i na tym odpowiedzialność Sił Zbrojnych się kończy. I teraz Rządowe Centrum Bezpieczeństwa powinno natychmiast uruchomić dalsze systemy. Myślę, że wnioski zostaną wyciągnięte bezwzględnie - mówił.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.