Czy nie można podsunąć politykom, których poparcie balansuje w granicach 5% pomysłu, żeby rozszerzyc inicjatywe ustawodawcza(obywatelska)?
100.000 podpisów, projekt ląduje w sejmie i własciwie, miłościwie nam rządzący sami decyduja, co sie z tym stanie, czyli co jest akurat wygodne. Każda nowa partia idzie walczyc z systemem, w którym koniec konców - ląduje.
A gdyby tak :
Stworzyc centralny rejestr obywatelskich pomysłów, który byłby podzielony na Tier I, II, III, głosowanie nad pomysłami odbywałoby sie przez mObywatela a politycy byli zobowiązani do wdrożenia oraz przedstawienia wyników, oczywiscie, pod nadzorem głowy państwa, żeby obywatelski pomysł nie mógł zostać zawetowany
Przykładowo: jesli pomysł osiągnie taką ilość głosów, to znaczy, że inicjatywa musi zostać wniesiona na : (Tier 1 --> 250 tys głosów) obrady sejmu w ciagu roku (Tier 2 --> 1mln głosów) obardy sejmu w ciagu pół roku (Tier 3 --> 5-10? mln głosów), obrady nabliższego posiedzenia sejmu, a projekt przyjęty na następnym(lub tez w ciągu xxx dni). Kazdy ma mozliwosc oddania 1 glosu na pomysł z danej puli.
Nie wiem jak was, ale mnie osobiscie denerwuje, że zmienia sie władza co 4 lata, a problemy, które mamy jako naród pozostają nierozwiązane od kilkudziesięciu lat. Jedni z drugimi sie żrą, a pomysły poprzednich ekip nie są dowożone, bo nie.
Zbieranie pomysłów niech trwa przez cały rok, a głosowanie w grudniu, z wynikami na boże narodzenie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Taka utopia przy piątkowym końcu tygodnia.
polityka #po #pis #bekazkonfederacji #konfederacja #polska #polska2050
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.