1. RAK
  2. ›
  3. rak muzgu

Sekcje i wydania

  • rak muzgu
  • Polska (kraj)
  • Polska
  • Świat
  • Wojsko
  • InfluShit
  • Biznes
  • Rolnictwo
  • Black Mirror
  • Sport
  • Zdrowie
  • Dom i Kuchnia
  • Motoryzacja
  • Kultura
  • Rozrywka
  • Kuchnia
  • Prawo
  • Podroze
  • Pogoda
  • Dolnośląskie
  • Kujawsko-pomorskie
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • Łódzkie
  • Małopolskie
  • Mazowieckie
  • Opolskie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Pomorskie
  • Śląskie
  • Świętokrzyskie
  • Warmińsko-mazurskie
  • Wielkopolskie
  • Zachodniopomorskie
    RAKGURUGURU
    Pogrzeby podczas Powstania Warszawskiego. „Nie było czasu płakać”

    Pogrzeby podczas Powstania Warszawskiego. „Nie było czasu płakać”

    0przeszczepów
    3222odsłon
    Pogrzeby podczas Powstania Warszawskiego. „Nie było czasu płakać”

    Powstanie Warszawskie kojarzy się przede wszystkim z walką, barykadami i bohaterstwem ludzi, którzy przez 63 dni stawiali opór niemieckiemu okupantowi. Za tym obrazem kryje się jednak także inna, znacznie bardziej osobista historia: codzienność mieszkańców, którzy każdego dnia musieli mierzyć się ze śmiercią najbliższych.

    Pogrzeby podczas Powstania Warszawskiego. Dramatyczne relacje

    W sierpniu i wrześniu 1944 ludzie ginęli podczas walk ulicznych, od bomb spadających na kamienice, w ostrzeliwanych szpitalach i podczas prób zdobycia najpotrzebniejszych rzeczy. Warszawiacy starali się jednak zachować coś, co w normalnych warunkach było oczywiste, czyli możliwość godnego pożegnania zmarłego.

    Nie było czasu na długie ceremonie, rodzinne spotkania ani tradycyjne pogrzeby. Czasami trzeba było pochować człowieka w ciągu kilku godzin, zanim kolejny ostrzał odciął drogę lub uniemożliwił wyjście na ulicę.

    Kiedy 1 sierpnia 1944 roku o godzinie 17.00 rozpoczęło się Powstanie Warszawskie, wielu mieszkańców wierzyło, że walka potrwa krótko. Zakładano, że pomoc nadejdzie szybko, a miasto zostanie wyzwolone w ciągu kilku dni.

    Pierwsze ofiary pojawiły się już w pierwszych godzinach walk. Poległych powstańców chowano często w pobliżu miejsc, w których zginęli: na podwórkach, w ogrodach, przy kościołach, na skwerach czy w prowizorycznie przygotowanych kwaterach.

    Tak wyglądały pogrzeby podczas Powstania Warszawskiego

    Na cmentarzach szybko zaczęło brakować miejsc. Liczba zabitych rosła z każdym dniem, a mieszkańcy musieli szukać nowych miejsc pochówku. Wolne fragmenty miasta zaczęły zamieniać się w małe wojenne nekropolie.

    Grób mógł znajdować się kilka metrów od miejsca, w którym nadal trwały walki. Największym problemem podczas organizowania pochówków było bezpieczeństwo. Nawet chwila poświęcona na pogrzeb mogła zakończyć się tragedią. Niemieckie samoloty i artyleria nie przerywały ostrzału tylko dlatego, że ktoś żegnał bliską osobę.

    Ceremonie często trwały zaledwie kilka minut. Kilka osób, krótka modlitwa, prowizoryczny krzyż i miejsce oznaczone tym, co akurat było dostępne – tak wyglądały tysiące powstańczych pogrzebów.

    Pochówki pod bombami i modlitwy w ruinach

    Dla wielu mieszkańców najtrudniejszy był moment odejścia od grobu. Człowiek, który przed chwilą pochował przyjaciela, dziecko albo ukochaną osobę, musiał wrócić do codzienności wojny. Trzeba było dalej walczyć, zdobywać wodę, pomagać rannym albo ukrywać się przed kolejnym bombardowaniem.

    „Nie było czasu płakać. Człowiek zakopywał najbliższego i za chwilę musiał biec dalej” – tak uczestnicy powstania opisywali rzeczywistość tamtych dni. Dramatyczna sytuacja panowała w powstańczych szpitalach polowych. Trafiali tam zarówno żołnierze Armii Krajowej, jak i cywile ranni podczas bombardowań. Lekarze oraz sanitariuszki pracowali bez odpoczynku, często bez wystarczającej ilości leków i podstawowego sprzętu. Wielu rannych umierało mimo wysiłków personelu.

    Śmierć w szpitalu oznaczała kolejny trudny obowiązek, jakim było przekazanie informacji rodzinie albo organizację pochówku. Sanitariuszki wspominały później, że jednym z najcięższych momentów nie były nawet same obrażenia rannych, ale chwile, gdy trzeba było powiedzieć komuś, że jego bliski nie żyje.

    Powstanie Warszawskie. Chowali bliskich pod ostrzałem i wracali do walki

    W Powstaniu Warszawskim ginęli nie tylko żołnierze. Ogromną cenę płaciła ludność cywilna. Najtrudniejsze z pewnością były pogrzeby dzieci. Najmłodsi mieszkańcy Warszawy ginęli podczas bombardowań i ostrzałów, choć nie mieli nic wspólnego z walką.

    Często nie było możliwości urządzenia normalnej ceremonii. Rodziny nie zawsze mogły odnaleźć swoich bliskich, a nazwiska zmarłych zapisywano na prowizorycznych kartkach, deskach lub tabliczkach. Wszystko po to, aby po wojnie można było ustalić, kto został pochowany w danym miejscu.

    W trakcie kolejnych tygodni walk trudna sytuacja panowała na Woli, Starym Mieście, Mokotowie i w Śródmieściu. Tam, gdzie toczyły się najcięższe starcia, każdego dnia przybywało ofiar.

    Warszawa zamieniła się w cmentarz. Tak wyglądały ostatnie pożegnania

    Po 63 dniach walk, 2 października 1944 roku, podpisano akt kapitulacji Powstania Warszawskiego. Mieszkańcy musieli opuścić miasto, które zostało niemal całkowicie zniszczone.

    Wiele prowizorycznych grobów pozostało bez opieki. Dopiero po zakończeniu wojny rozpoczęto ekshumacje i przenoszenie szczątków na większe cmentarze.

    „Warszawa była wtedy miastem, w którym śmierć była wszędzie. Ale nawet wtedy chcieliśmy, żeby człowiek nie odchodził bez imienia i bez pożegnania” – wspominał jeden z uczestników Powstania. Mnóstwo poległych powstańców trafiło między innymi na Cmentarz Wojskowy na Powązkach. Tam znajdują się dziś kwatery upamiętniające żołnierzy Armii Krajowej, między innymi słynne miejsca związane z batalionami „Zośka” i „Parasol”.

    Czytaj cały artykuł u źródła — Wprost GNews

    Stanosky odwala robotę

    Zrób z tego przeszczep

    Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.

    Przeszczep RAKa3 żet.dostajesz tekstFIKCJA