
Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl Prokurator z Prokuratury Okręgowej w Lublinie zrelacjonował na piątkowej (31 lipca) konferencji prasowej, że śledczy najpierw zmapowali teren, gdzie spadła rakieta, za pomocą drona obserwacyjnego, a dopiero po tym przystąpili do szczegółowych oględzin. - W leju powybuchowym oraz w bezpośredniej odległości od niego ujawniliśmy bardzo dużo elementów statku powietrznego - bo tak to traktowaliśmy na samym początku - które były systematycznie zabezpieczane - powiedział Marcin Kozak, rzecznik lubelskiej prokuratury. Dodał, że zabezpieczono m.in. elementy napędu i elektroniki. Śledczy chcą też zbadać próbki gleby z miejsca zdarzenia, które - jak wyjaśniał - pozwolą ustalić, jakie materiały wybuchowe znajdowały się w rakiecie. Następnie żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej rozpoczęli przeszukiwanie terenu w promieniu trzech kilometrów kwadratowych od leja. Prace zakończyły się około godziny 20 w czwartek (30 lipca).
Śledczy w następnej kolejności planują przesłuchania świadków oraz sprawdzenie nagrań, które mogłyby pomóc odtworzyć tor lotu. Śledztwo zostanie wszczęte w kierunku art. 173 kodeksu karnego, który mówi o "sprowadzeniu katastrofy w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym zagrażającej życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach" oraz art. 212 pkt. 1 prawa lotniczego, który mówi naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej bez zezwolenia.
Więcej informacji wkrótce
Dziękujemy za przeczytanie
Obserwuj nas
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.