1. RAK
  2. ›
  3. rak muzgu

Sekcje i wydania

  • rak muzgu
  • Polska (kraj)
  • Polska
  • Świat
  • Wojsko
  • InfluShit
  • Biznes
  • Rolnictwo
  • Black Mirror
  • Sport
  • Zdrowie
  • Dom i Kuchnia
  • Motoryzacja
  • Kultura
  • Rozrywka
  • Kuchnia
  • Prawo
  • Podroze
  • Pogoda
  • Dolnośląskie
  • Kujawsko-pomorskie
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • Łódzkie
  • Małopolskie
  • Mazowieckie
  • Opolskie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Pomorskie
  • Śląskie
  • Świętokrzyskie
  • Warmińsko-mazurskie
  • Wielkopolskie
  • Zachodniopomorskie
    RAKGURUGURU
    Czy jest jakieś lekarstwo na strach?

    Czy jest jakieś lekarstwo na strach?

    RAK0RAK0przeszczepów
    2103 odsłon
    Czy jest jakieś lekarstwo na strach?

    Gdy Jezus wszedł do łodzi, poszli za Nim Jego uczniowie. A oto zerwała się wielka burza na jeziorze, tak że fale zalewały łódź; On zaś spał. Wtedy przystąpili do Niego i obudzili Go, mówiąc: Panie, ratuj, giniemy! A On im rzekł: Czemu bojaźliwi jesteście, ludzie małej wiary? Potem, powstawszy, zgromił wichry i jezioro, i nastała głęboka cisza. A ludzie pytali zdumieni: Kimże On jest, że nawet wichry i jezioro są Mu posłuszne” (Mt 8, 23-27). To bardzo prawdziwa Ewangelia – gdy się w niej odnajdujemy, przeprowadza nas przez niejedno trudne doświadczenie.

    Otwiera się aktem wiary: „poszli za Nim”. To Jego wybór – po intensywnym, wyczerpującym dniu w Kafarnaum (zob. Mt 8), „gdy zobaczył tłum wokół siebie”, postanowił przeprawić się na drugą stronę do kraju Gadareńczyków. Wsiada do łodzi, a oni jako uczniowie zdecydowani są Mu towarzyszyć. To piękne. Nie spodziewali się jednak zapewne, jakim niebezpieczeństwem okaże się dla nich ta przeprawa...

    Czy bycie przy Nim nie powinno stanowić gwarancji bezpieczeństwa? Pewności, że nic nam nie grozi? A tu: niebezpieczeństwo śmierci! Musieli być przerażeni. To przecież nie była dla nich pierwsza burza na jeziorze. Wielu z nich było rybakami. Umieli rozpoznawać i zawczasu reagować na niebezpieczeństwo. A tu okazują się bezradni: „Giniemy!”. Z całą pewnością częścią tego dramatu jest zdumienie, że On śpi. Jak to możliwe?

    I właśnie ich lęk Jezus diagnozuje jako wiarę bardzo chwilową (gr. oligopistos ). Niewiele (nic?) zostało w nich z tej postawy, z jaką wsiadali chwilę temu do łodzi. I pokazuje, że Jego obecność jest rozwiązaniem niebezpieczeństwa. Że w każdej z takich sytuacji najważniejszym pytaniem pozostaje: Kim On jest?

    Myślę o sobie / o nas: idąc za Jezusem, wsiedliśmy bez lęku, z zaufaniem i pokojem do łodzi, która nazywa się Kościół . Wsiadając, liczyliśmy na poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji. Nie spodziewaliśmy się dramatów, niepokojów i burz – a już na pewno nie burz, które nas przerastają, grożąc wręcz unicestwieniem. Pojawia się strach o siebie i o innych. Zrozumiałe w pełni. Czy jest jakieś lekarstwo na strach? Jest. Wiara, że On jest. Nie w ogóle. Tutaj. I teraz. Obecny. Ta obecność wszystko zmienia. W sposób dla nas niewyobrażalny i nieosiągalny.

    „Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny. 30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy. Wspólnota, która myśli samodzielnie.

    Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę

    Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów

    Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów

    29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

    Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

    Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów

    Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów

    29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego

    Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

    TP Online: Dostęp roczny online

    Artykuł pochodzi z numeru Nr 28/2026

    Inne artykuły tego autora

    Czytaj cały artykuł u źródła — Tygodnik Powszechny

    Stanosky odwala robotę

    Zrób z tego przeszczep

    Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.