
Eksperci podkreślają, że rolnictwo precyzyjne częściej przegrywa dziś z brakiem kompetencji niż z brakiem technologii w maszynach.
Sztuczna inteligencja w kombajnach i opryskiwaczach ma wspierać operatora, ale w nietypowych warunkach nie zastąpi doświadczenia człowieka.
Kluczowe stają się interoperacyjność systemów, wiarygodne dane RTK i internet oraz ekonomika wdrożeń, czyli pytanie rolnika: kiedy to się zwróci.
Tymczasem z rozmów z ekspertami podczas konferencji, targów i pokazów maszyn wyłania się zupełnie inny obraz. Najtrudniejsze zadania na najbliższe lata nie dotyczą już budowy coraz bardziej zaawansowanych maszyn. Znacznie większym wyzwaniem będzie nauczenie się, jak w pełni wykorzystać możliwości tych, które już dziś trafiają do gospodarstw.
Terminal za kilkadziesiąt tysięcy, wykorzystywany w kilku procentach
Rolnik kupuje nowoczesny ciągnik z fabrycznym terminalem. Producent chwali się automatycznym prowadzeniem, mapami aplikacyjnymi, dokumentacją zabiegów i wymianą danych z komputerem gospodarstwa. Po roku okazuje się, że operator korzysta głównie z automatycznego prowadzenia.
To problem, który powracał podczas XXI Międzynarodowej Konferencji Rolnictwa Cyfrowego w Kamieniu Śląskim. Eksperci zwracali uwagę, że technologia rozwija się szybciej niż umiejętności jej wykorzystania. Sam zakup nowoczesnej maszyny nie oznacza jeszcze wdrożenia rolnictwa precyzyjnego.
Coraz częściej największą inwestycją nie będzie więc kolejny terminal, lecz czas poświęcony na szkolenie operatorów i naukę pracy z danymi.
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.