Urszula Cieślak o cenach paliw w PolsceŹródło wideo: TVN24Źródło zdj. gł.: Zbigniew Guzowski/Shutterstock, Marcin Obara, Albert Zawada, Paweł Supernak / PAP W niektórych miejscach w Polsce ceny paliwa na stacjach sięgają nieco ponad ośmiu złotych za litr, ale - jak na antenie TVN24 stwierdziła Urszula Cieślak z badającego rynek paliw biura Reflex - "nie jest to obecnie normą". - A, co najważniejsze, dzisiaj od rana widzimy, że pojawia się szansa na to, żeby te poziomy nie stały się normą w najbliższych dniach - uspokajała.
Ceny paliw w Polsce wzrosły po zakończeniu 1 lipca rządowego programu CPN, a na rynek nadal wpływa niestabilna sytuacja na Bliskim Wschodzie. Pomocą w rozwiązaniu problemu wysokich cen miała być ustawa wprowadzająca podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Pod koniec lipca prezydent Karol Nawrocki skierował ją jednak do Trybunału Konstytucyjnego, co wstrzymało jej wejście w życie. Pieniądze z tego podatku miały posłużyć finansowaniu obniżania cen paliw przez państwo.
W tym kontekście w mediach społecznościowych i wypowiedziach prawicowych polityków zaczęła pojawiać się antyukraińska narracja sugerująca, że gdy Polacy płacą wysokie ceny przy dystrybutorach, Ukraińcy mają mieć to samo paliwo znacznie taniej.
"Dla Ukraińców paliwo za 2,94 za litr, a dla Polaków po 8 zł" - 21 lipca na Facebooku stwierdził Michał Woś, poseł Prawa i Sprawiedliwości (pisownia wszystkich postów oryginalna) . Do wpisu dołączył grafikę informującą, iż w 2025 roku Orlen dostarczył Ukrainie 2,43 mld litrów oleju napędowego za cenę około 2,94 za litr. Polityk PiS zestawił tę informację ze średnimi cenami na polskich stacjach benzynowych - od 7,26 do 7,85 zł za litr. "Dla Ukrainy taniej, a Polacy płacą nawet 3 razy więcej?" - pytał na koniec.
25 lipca podobnie stwierdził poseł Konfederacji Przemysław Wipler. Powoływał się przy tym na odpowiedź resortów finansów i aktywów państwowych, którą otrzymał jego partyjny kolega, poseł Andrzej Zapałowski. Pytał o to, ile paliwa i po jakiej cenie Orlen sprzedał Ukrainie w 2025 roku. "Ponad siedem miliardów litrów państwowa spółka PKN Orlen sprzedała na Ukrainę po cenie około trzech złotych za litr" - podał Wipler. Był to dla niego dowód na to, że da się obniżyć ceny paliw w Polsce. "Więc dla Ukraińców, dla gospodarki ukraińskiej jest paliwo za trzy złote. Dla Polaków jest za osiem dwadzieścia" - stwierdził na koniec Wipler. Krótkie nagranie z wypowiedzią polityka dostępne jest na koncie Konfederacji w serwisie X. Wpis wyświetlono ponad 106 tys. razy.
Manipulacyjny przekaz prawicowych polityków o cenach paliwa zebrał dziesiątki tysięcy wyświetleń "Paliwo od Tuska dla Ukraińców po 3 złote, a dla Polaków po 8 złotych. Czego nie rozumiecie?" - dzień później w serwisie X pytał poseł Janusz Kowalski, który w maju opuścił klub parlamentarny PiS. Post zebrał niemal 60 tys. wyświetleń.
Oburzeni internauci często w niewybrednych słowach krytykowali Ukraińców. Dopytywali, kto dopłacił do takiej ceny. Niektórzy twierdzili, że w takiej sytuacji trzeba jeździć do Ukrainy i tam tankować... cysternami.
Inni przekonywali, że przekaz polityków wprowadza w błąd i to tak naprawdę "klasyczna manipulacja ekonomiczna" oraz "ruska propaganda".
Ci ostatni mieli sporo racji. Wyjaśniamy, dlaczego takie zestawienie cen wprowadza w błąd.
Co było w odpowiedzi na pytanie posła Konfederacji
Poseł Wipler powołał się na odpowiedź Ministerstwa Finansów na zapytanie posła Zapałowskiego w sprawie sprzedaży oleju napędowego i benzyny na Ukrainie. Pytania polityk skierował w macu 2026 roku, odpowiedź wpłynęła 6 maja.
W dokumencie Ministerstwo Finansów przekazało, że według danych Krajowej Administracji Skarbowej w 2025 roku Orlen dostarczył do Ukrainy 2 433 231 045 litrów oleju napędowego oraz benzyny. Ich "wartość statystyczna została oszacowana na poziomie: 7 164 133 404 zł", czytamy. Na podstawie tych dwóch danych można obliczyć, że średnia cena za litr wynosiła 2,94 - to kwota, która padała w manipulacyjnych przekazach.
Resort tłumaczy, że "wartość statystyczna nie jest tożsama z wartością transakcyjną ani faktyczną wysokością zapłaty dokonanej przez odbiorcę ukraińskiego za dostarczony towar". W tej kwocie uwzględniono "zarówno wartość transakcyjną wynikającą z faktury handlowej jak też inne koszty, np. koszty ubezpieczenia, koszty transportu".
W żadnym fragmencie dokumentu nie porównywano cen przywoływanych w przekazie rozpowszechnianym przez prawicowych polityków.
Manipulacyjne porównanie. Inny etap sprzedaży i inny czas
Manipulacja polega na zestawieniu dwóch nieporównywalnych cen. Nie tylko pochodzą one z różnych okresów - jedna jest przybliżoną ceną paliwa z lipca 2026 roku, a druga średnią ceną eksportową z 2025 roku - ale dotyczą też różnych etapów sprzedaży. Cena 2,94 zł za litr to cena eksportowa netto, która nie zawiera m.in. akcyzy, opłaty paliwowej, podatku VAT, marży detalicznej stacji. Tymczasem cena na polskiej stacji benzynowej, wynosząca już około osiem złotych, obejmuje te daniny i marże.
Do wprowadzającego w błąd przekazu Biuro Prasowe Orlen odniosło się już na początku maja. Teraz gdy powtarzają je politycy prawicy, przypomina swoje stanowisko m.in. w odpowiedzi na wpisy Konfederacji i Kowalskiego. W nim stwierdza, że "pokazano prawdziwy dokument prezentujący częściowe dane, aby zbudować całkowicie nieprawdziwy przekaz".
Biuro prasowe Orlenu podkreśla, że spółka na sprzedaży paliw do Ukrainy zarabia, a nie traci. Jak podało, po odliczeniu podatków i opłat średnia krajowa cena hurtowa za litr paliwa w 2025 roku wynosiła 2,84 zł. W tym samym roku Orlen sprzedał surowiec do Ukrainy po średniej cenie 2,94 zł za litr, czyli o około 10 groszy drożej.
Cena, po której Orlen w 2025 roku sprzedał Ukrainie ponad 2,43 mld litrów oleju napędowego i benzyny, nie oznacza, że Ukraińcy tankują paliwo po niecałe 3 zł za litr. To cena eksportowa netto, a nie kwota, którą kierowcy płacą na stacjach.
Rzeczywiste ceny paliw na ukraińskich stacjach są znacznie wyższe i uwzględniają krajowe daniny i marże. Średnia cena benzyny 95 na Ukrainie 27 lipca wynosiła 80,91 hrywny za litr - wynika z danych ukraińskiego portalu finansowego Minfin . To około 6,85 złotych.
Konflikt na Bliskim Wschodzie wpłynął na ceny ropy
Jak wspomnieliśmy, cen nie można porównywać też ze względu na to, że pochodzą z innych okresów. Cena eksportowa Orlenu do Ukrainy jest średnią ceną eksportową z 2025 roku, natomiast ceny paliw w 2026 roku kształtowały się już w zupełnie innych warunkach rynkowych.
Na ceny paliw w 2026 roku silnie wpłynął konflikt między Stanami Zjednoczonymi, Izraelem a Iranem. Władze Iranu, położonego na północnym brzegu Zatoki Perskiej, zablokowały cieśninę Ormuz w pierwszych dniach wojny na Bliskim Wschodzie, rozpoczętej 28 lutego amerykańsko-izraelskim atakiem na Iran. Cieśnina Ormuz to jeden z najważniejszych szlaków dla światowego handlu ropą, którym przed eskalacją przepływało około 20 proc. globalnych dostaw.
W efekcie napięć ceny ropy od marca do maja 2026 roku przekraczały momentami 100 dolarów za baryłkę. Po zawarciu porozumienia o zawieszeniu broni zaczęły spadać, jednak sytuacja pozostaje niestabilna. W lipcu cena za baryłkę ropy ponownie zaczęła rosnąć. 22 lipca baryłka ropy Brent kosztowała nieco ponad 100 dolarów. Pod koniec lipca 2025 roku kosztowała ok. 70 dolarów.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.