
Notka na Wikipedii jest nad wyraz skromna i tylko pozornie nie zapowiada, że z powodu małej miejscowości może wybuchnąć aż tak duże zamieszanie. Mówi jedynie o tym, że Ostaszów, wieś powstała w 1936 r., była modelową wioską z 42 gospodarstwami. Została zbudowana przez Reichsarbeitsdienst, organizację, której celem było "kształtowanie postaw młodzieży wobec państwa poprzez pracę". Stąd niemiecka nazwa Hierlshagen, na cześć przywódcy Reichsarbeitsdienst - Konstantina Hierla.
No właśnie - dziedzictwo jest, ale kłopotliwe.
"Wieś nie może być polskim dobrem narodowym. To sztandarowa osada Służby Pracy Rzeszy wspierającej Wehrmacht" - oburzał się w rozmowie z wrocławską "Wyborczą" jeden z mieszkańców.
To jednak nie dlatego rozgorzał spór pomiędzy konserwatorem a osobami żyjącymi we wsi.
Portal samorzad.pap.pl donosi, że decyzją Dolnośląskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków cała wieś Ostaszów została wpisana do rejestru zabytków. To oznacza, że ochroną objęty został cały wiejski układ miejscowości.
Jak podkreślił konserwator, jest to "jedyna tego typu, zachowana na Dolnym Śląsku, komponowana od podstaw jednostka urbanistyczna, zachowana w niemal oryginalnej formie wraz z wyjątkową, jednorodną, historyczną architekturą".
Cytowani przez PAP eksperci - dr hab. Sylwia Staszewska i architekt Piotr Staszewski - argumentowali w swoim raporcie, że w obrębie wsi występują dwa podstawowe typy zabudowy zespolonej. W pierwszym część mieszkalna, gospodarcza i stodoła tworzą jeden zwarty ciąg pod wspólnym dachem. Drugi typ polegał na "uformowaniu zagród na planie litery L, w której pod wspólnym dachem ulokowano funkcje mieszkalną i gospodarczą".
Dla mieszkańców taka decyzja to nie powód do dumy, a swego rodzaju wyrok
Sołtyska Sylwia Mazur w swoim oświadczeniu zwracała uwagę, że głos mieszkańców nie został wzięty pod uwagę. I nie tylko ich, bo przeciwko byli również radni Gminy Przemków, burmistrz, radni powiatowi i starosta polkowicki.
W kartonowym państwie głos lokalnych społeczności nie ma żadnego znaczenia - liczą się tylko kolejne nakazy i zakazy. O naszej przyszłości ma decydować bezduszny urzędnik z Wrocławia, który nie ma nawet czasu spotkać się z ofiarami swoich decyzj i - stwierdziła w cytowanym przez PAP komunikacie. Dlaczego mieszkańcy sprzeciwiają się decyzji konserwatora? Obawiają się, że przez to wszelkie inwestycje czy nawet drobny remonty zostaną wstrzymane bądź ich wykonanie będzie drogą przez mękę. Wymagającą licznych zgód i przede wszystkim wzrostu kosztów.
Chciałam dom odnowić, zrobić elewacje, deski na drzwiach stodoły. Jak chce wymienić okna, to biorę pod styl mojego wiejskiego domu i ono kosztuje 1500 zł, a te narzucone przez konserwatora 4000 zł. I nie będzie mógł go wstawić mój mąż, tylko firma, To wszystko naszym kosztem - opowiadała sołtyska w programie "Interwencja" . Na to samo zwracała uwagę inna mieszkanka wsi. Remont dachu nie może zostać przeprowadzony samodzielnie, należy "wziąć projektanta i z tym projektem udać się do konserwatora". To on ma wyznaczyć materiały, które można wykorzystać.
Mieszkańcy w programie "Interwencja" skarżyli się, że w miejscowości nie można było wyłożyć kostki, ich zdaniem funkcjonalnej i ładniejszej. Zamiast tego wysypano gryz, jak przed laty.
Konserwator zabytków w swoim oświadczeniu odniósł się do tego typu zarzutów i wątpliwości mieszkańców.
Nie należy podzielać aferalnej narracji, mówiącej o "skansenie, niemożności remontowania, blokowaniu inwestycji przez wpis do rejestru zabytków" itp. – obiekty od lat poddawane są pracom remontowym, a ścisła ochrona konserwatorska, oprócz potwierdzenia wyjątkowych wartości Ostaszowa, pozwoli zapobiec niewłaściwym działaniom wobec zabytku, jak np. udokumentowane próby lokalizacji zabudowy szeregowej w centrum wsi. Co więcej, na Dolnym Śląsku do rejestru zabytków wpisane są układy ruralistyczne innych miejscowości (np. Brzostów, Stara Góra, Udanin, Goszcz, zabudowa dawnej wsi Markocice - obecnie część miasta Bogatynia, Kudowa Zdrój – Pstrążna, Wambierzyce, Dobroszyce), nie jest to więc sytuacja wyjątkowa i – jak widać – nie uniemożliwia użytkowania ani remontów budynków i nie blokuje rozwoju miejscowości.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.