Mija rok od zaprzysiężenia Karola Nawrockiego. Czy stanie się „prezydentem wszystkich Polaków”?
Minął rok od zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na urząd prezydenta Rzeczypospolitej. W tym czasie zdążył już nie tylko zbudować własny styl sprawowania urzędu, ale też podzielić opinię publiczną, polityków i komentatorów. Czy po pierwszych dwunastu miesiącach można powiedzieć, że stał się „prezydentem wszystkich Polaków”, jak deklarował w kampanii?
„Prezydent wszystkich Polaków” – obietnica i rzeczywistość
Karol Nawrocki obejmował urząd z wyraźną deklaracją, że chce wyjść poza własny elektorat i stać się głową państwa, która reprezentuje cały naród – także tych, którzy głosowali na jego konkurenta lub w ogóle nie poszli do urn. W kampanii wielokrotnie powtarzał, że będzie prezydentem dialogu, zgody i pojednania, akcentując konieczność „zasypania podziałów” i „wyjścia z wojny polsko-polskiej”.
Po roku bilans tych zapowiedzi jest niejednoznaczny. Z jednej strony Nawrocki stara się budować wizerunek prezydenta aktywnego, bliskiego ludziom, organizującego spotkania w różnych regionach kraju, podkreślającego symbole narodowe i historyczne rocznice. Z drugiej – jego decyzje, język oraz dobór najbliższych współpracowników często wzmacniają istniejące linie konfliktu, zamiast je łagodzić.
Twardy kurs wobec rządu
Najbardziej widocznym znakiem stylu Nawrockiego jest jego konfliktowy kurs wobec rządu Donalda Tuska. Pierwszy rok prezydentury zaznaczył się rekordową liczbą wet – co w praktyce uczyniło go jednym z najaktywniejszych „hamulcowych” inicjatyw rządowych w historii III RP. W oczach znacznej części opozycji i jej wyborców wzmacnia to obraz prezydenta jako politycznego przywódcy obozu antyrządowego, a nie neutralnego arbitra ponad podziałami.
Decyzje o zawetowaniu ustaw dotyczących podatków, energetyki, kwestii ustrojowych czy mediów publicznych były tłumaczone przez prezydenta troską o stabilność państwa i ochronę konstytucji. Krytycy widzą w nich jednak konsekwentną strategię blokowania kluczowych projektów rządu, zwłaszcza takich, które uderzają w interesy środowisk tradycyjnie sprzyjających jego obozowi politycznemu.
Język podziału zamiast pojednania
Choć Nawrocki deklarował chęć budowania zgody, jego wystąpienia publiczne najczęściej operują bardzo zdecydowanym, konfrontacyjnym językiem. Prezydent chętnie sięga po retorykę „obrony suwerenności”, „walki z dyktatem Brukseli” czy „obrony tradycyjnych wartości przed liberalnym eksperymentem”. Tego typu narracja dobrze trafia w oczekiwania własnego twardego elektoratu, ale trudno ją uznać za język łączący Polaków o różnych poglądach.
Zwracają uwagę szczególnie te przemówienia, w których prezydent ostro krytykuje działania rządu, media krytyczne wobec jego obozu oraz organizacje pozarządowe, oskarżając je o „osłabianie państwa”, „podważanie fundamentów wspólnoty” czy „działanie pod dyktando zagranicy”. Taki sposób opisywania przeciwników politycznych nie wpisuje się w rolę bezstronnego, integrującego arbitra.
Dobór ludzi i instytucji
Obietnica „prezydenta wszystkich Polaków” ściera się też z praktyką nominacji personalnych. Jam jest otoczenie Nawrockiego zdominowane przez polityków, doradców i urzędników jednoznacznie kojarzonych z jego obozem – często wywodzących się z najbardziej konfrontacyjnych skrzydeł dawnej prawicy. Dotyczy to zarówno Kancelarii Prezydenta, jak i rekomendacji do kluczowych instytucji: Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego, mediów publicznych czy spółek Skarbu Państwa.
Przy obsadzie stanowisk prezydent stawia w pierwszym rzędzie na lojalność wobec własnej wizji państwa i polityki, znacznie rzadziej na szeroką akceptowalność kandydatów po różnych stronach sceny politycznej. Taki dobór ludzi wzmacnia wrażenie, że urząd prezydenta jest elementem jednego obozu, a nie przestrzenią wspólną.
Społeczne oceny po roku
Sondaże pokazują, że po roku Nawrocki ma względnie wysoki poziom akceptacji społecznej, ale jest to akceptacja mocno spolaryzowana. Odsetek osób oceniających jego prezydenturę pozytywnie i negatywnie jest zbliżony, przy wyraźnie wysokim udziale odpowiedzi „zdecydowanie dobrze” i „zdecydowanie źle” – co oznacza, że wywołuje on silne emocje po obu stronach.
W praktyce oznacza to, że dla własnego elektoratu Nawrocki jest silnym przywódcą, konsekwentnie broniącym ich interesów i wizji państwa. Dla dużej części pozostałych obywateli pozostaje jednak prezydentem „tamtej strony”, który nie próbuje realnie szukać kompromisów ani komunikować się na poważnie z wyborcami innych ugrupowań.
Symboliczne gesty a realne działania
Nawrocki chętnie wykonuje gesty symboliczne, które mają świadczyć o jego trosce o wszystkich obywateli: spotkania z rodzinami ofiar wypadków, obecność na uroczystościach religijnych i świeckich, wizyty w różnych regionach kraju, docenianie zarówno środowisk patriotycznych, jak i lokalnych społeczników. Te działania budują obraz aktywnej głowy państwa.
Jednak w sytuacjach realnych konfliktów – choćby sporów o reformy sądownictwa, mediów czy edukacji – prezydent w praktyce staje wyraźnie po jednej stronie sporu. To tam, gdzie ważą się losy ustaw i instytucji, najmocniej widać, że jego deklaracja bycia „prezydentem wszystkich Polaków” ustępuje pierwszeństwa roli politycznego lidera własnego obozu.
Czy w drugim roku może się to zmienić?
Po pierwszym roku trudno mówić, że Karol Nawrocki stał się „prezydentem wszystkich Polaków” w rozumieniu bezstronnego arbitra, który łagodzi spory i reprezentuje w równym stopniu różne grupy społeczne. Raczej ukształtował się jako silnie zdefiniowany lider jednej strony, używający Pałacu Prezydenckiego jako narzędzia politycznej walki.
Teoretycznie drugi rok kadencji mógłby przynieść korektę kursu: więcej dialogu z rządem, ograniczenie liczby wet, otwarcie na szersze konsultacje społeczne, bardziej zrównoważone nominacje do najważniejszych urzędów. Na razie jednak zarówno jego dotychczasowe decyzje, jak i retoryka wskazują, że prezydent zamierza kontynuować przyjętą linię konfrontacji i mocnego podkreślania różnic – a nie ich łagodzenia.
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.