
fot. YouTube
Draymond Green zrobił co mógł, by umożliwić Golden State Warriors pozyskanie LeBrona Jamesa. Plan ostatecznie nie wypalił, a skrzydłowy pozostaje obecnie bez kontraktu na nadchodzący sezon. Wszystkie znaki sugerują jednak, że jego przyszłość jest już znana, choć cały czas możliwy jest zgoła odmienny scenariusz .
Kiedy media społecznościowe obiegły informacje, jakoby LeBron James był skłonny przenieść się na zakończenie swojej kariery do Golden State Warriors , Draymond Green nie zwlekał z działaniami. Skrzydłowy wykorzystał swoją sytuację i odrzucił wartą aż 27,6 miliona dolarów opcję zawodnika, by dać kierownictwu nieco finansowej swobody w pościgu za 41-latkiem.
Warriors zostali wciągnięci w grę, której zasady były proste. Jeżeli udałoby im się pozyskać Anthony’ego Davisa z Washington Wizards , to najprawdopodobniej mogliby liczyć również na Jamesa na przyjaznej umowie. Szybko stało się jednak jasne, że ekipa z DC nie ma zamiaru ułatwiać rywalom sprawy, a transfer Davisa szybko został skreślony z listy możliwośći.
LeBron poinformował już, że dołączy do Philadelphia 76ers , więc teraz Warriors muszą skupić się na kompletowaniu składu. Na pierwszy ogień pójdzie właśnie Draymond Green. Nic nie wskazuje na to, by próbował on przenieść się na Wschód i zrealizować jedną ze swoich ambicji mówiących w wspólnej grze z Jamesem.
— Draymond poświęcił tę kwotę z założeniem, że prędzej czy później otrzyma od Warriors podobną kwotę. Jego celem było zwiększenie możliwości Warriors przy pościgiu za LeBronem. Gdyby udało im się ściągnąć LeBrona, to mógł otrzymać wieloletnią umowę o nieco mniejszej wartości — powiedział Anthony Slater .
Już kilka dni przed decyzją LeBrona dziennikarze zza wielkiej wody mówili jasno, że Warriors chcą zatrzymać Greena do końca jego kariery, unikając w ten sposób scenariusza, jaki przytrafił się Klayowi Thompsonowi .
— LeBron miał problemy, żeby dostać więcej niż minimum dla weterana. Gdyby Draymond chciał pójść za nim, musiałby zgodzić się na minimum. […] Znam Draymonda Greena. Bardziej podoba mu się 27,6 miliona dolarów niż 3,9 miliona — dodał dziennikarz.
Nic nie wskazuje obecnie na to, by Green miał opuścić Bay Area. Skrzydłowy liczy, że klub zdecyduje się uhonorować lata gry w Oakland i San Francisco, oferując mu lukratywną umowę w okolicach odrzuconych 27,6 miliona dolarów. To właśnie GSW mogą zaoferować mu najwięcej pieniędzy Choć sign-and-trade również wchodziłoby w grę, to trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym przy obecnych przepisać finansowych ktoś inwestuje tyle w 36-letniego Greena.
Wspieraj PROBASKET
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.