
Godzina "W" to moment, w którym od lat w całej Polsce, a szczególnie w Warszawie, Polacy gromadzą się 1 sierpnia, aby oddać hołd powstańcom warszawskim. Dokładnie o godz. 17:00 rozbrzmiewają syreny alarmowe. Wiele osób zatrzymało się na minutę ciszy. W centrum stolicy odpalono race, a tłum skandował "cześć i chwała bohaterom". Odśpiewano również hymn państwowy oraz "Sen o Warszawie". Po godz. 17:00 z ronda Romana Dmowskiego wyruszył Marsz Powstania Warszawskiego, w tym roku pod hasłem "Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz". Wcześniej Robert Bąkiewicz, jako jeden z organizatorów wydarzenia, wygłosił przemówienie, w którym podkreślał konieczność obrony suwerenności Polski oraz domagał się wypłaty przez Niemcy reparacji wojennych .
Rusin wściekła po wystąpieniu Bąkiewicza. "Kto im dał do tego prawo?"
Wystąpienie Bąkiewicza rozzłościło dziennikarkę Kingę Rusin.
"Dlaczego o Powstaniu Warszawskim najgłośniej wydzierają się ci, którzy z jego dziedzictwem nie mają absolutnie nic wspólnego? Kto im dał do tego prawo?" – grzmiała na Instagramie.
"Powstańcy walczyli z niemieckimi faszystami, którzy swoją filozofię śmierci zbudowali na nienawiści i nietolerancji. A teraz Ci, którzy nienawidzą i nie tolerują podpinają się pod prawdziwych bohaterów. Co za obrzydliwe zawłaszczanie wielkiego i tragicznego w swoim wymiarze wolnościowego zrywu!" – dodawała.
W dalszej części wpisu przeprosiła za zachowanie Bąkiewicza swojego dziadka, który zginął w Powstaniu Warszawskim.
"Przepraszam Cię za to Dziadku. Nie za Polskę Bąkiewiczów oddałeś życie w Powstaniu Warszawskim osierocając trójkę dzieci skazując swoją żonę, a moją babcię na ból, którego nigdy nie uleczyła. A teraz na m.in. Twojej śmierci wożą się ludzie nieuprawnieni, chorzy z nienawiści, dalecy od Twoich ideałów i poglądów. Dla się jakby byli za życie, robią swoim zwolennikom wodę z mózgu, a spadkobiercom prawdziwych powstańców (i tym rzeczywistym i tym ideowym) odbierają prawo do godnych obchodów" – podkreśliła.
"Cieszę się, że nie ma mnie w tych dniach w Polsce, bo widok powstańczych opasek jako gadżetów i zawłaszczonych symboli jest dla mnie bolesny. Prawdziwa powstańcza opaska, opaska mojego dziadka, mamy w domu i jest ona niemalże relikwią, a nie jakąś bezmyślną ozdobą na ramieniu. Pójdę na grób dziadka, na Cmentarz Powstańców na warszawskiej Woli, we wrześniu – na spokojnie oddać hołd prawdziwym patriotom" – dodała na koniec Rusin.
Przypomniała również, że jej dziadzek , porucznik Stefan Czyżewski, pseudonim Kajtek zginął bohaterską śmiercią w 8. dniu Powstania Warszawskiego, ratując życie młodego żołnierza w czasie walk o obronę budynku PAST-y na ul. Sielskiej.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.