Potężne pożary centrów logistycznych Wildberries w Rosji to efekt nowej, precyzyjnej strategii Kijowa, która zastępuje zniszczone już rafinerie. Ukraińcy uderzają teraz tam, gdzie może zaboleć zwykłych obywateli. Jaki będzie następny cel Ukrainy? - Ukraina ma doskonale rozwinięty wywiad, na pewno wiedzą, co zrobić dalej - podkreśla były ambasador RP w Kijowie Jan Piekło.
Lawina lamentu w rosyjskich mediach społecznościowych - tak najkrócej można opisać reakcję po ostatnich atakach dronów na magazyny giganta e-commerce, firmy Wildberries. Sieć zalały nagrania smutnych i zdenerwowanych Rosjan, którzy komentują sytuację - na tle płonących magazynów. Dla Kijowa to jednak coś więcej niż uderzenie w handel. To element wojny psychologicznej i logistycznej. Sądząc po reakcjach, ataki na magazyny przedsiębiorstwa dotknęły Rosjan bardziej niż płonące rafinerie.
DLA CIEBIEPrezes PiS jest przeciw. Jabłoński stawia sprawę jasno
Według wstępnych wyliczeń z dymem poszło już osiem z 20 takich obiektów.
Zdaniem płk. rez. Piotra Lewandowskiego uderzenie w infrastrukturę handlową to majstersztyk kreatywności. - Nikt wcześniej nie przewidział, że celem może stać się rynek detaliczny. To uderza bezpośrednio w przeciętnego Rosjanina, który dotąd wojnę oglądał tylko w telewizji - ocenia ekspert w rozmowie z WP.
Następny cel Kijowa?
Kolejna noc przyniosła kolejne ataki. W piątek rano sieć zalały nagrania płonącego centrum logistycznego firmy w Petersburgu. Obiekt został trafiony wielokrotnie dronami, co także widać na części opublikowanych nagrań. Drony nie mogą być jednak wykorzystywane do wszystkiego.
Eksperci nie tylko w Polsce zastanawiają się teraz, jaki może być następny cel Kijowa. Ukraińcy od dłuższego już czasu atakują rosyjskie rafinerie. To wywołało kryzys paliwowy. W ostatnim czasie ataki skierowano na Morze Azowskie, co doprowadziło do poważnych zakłóceń w dostawach na Krym. W kontekście kolejnych celów wymienia się m.in. elektrownie.
To jednak zadanie dla broni cięższego kalibru niż drony - wskazuje weteran z Iraku i Afganistanu płk Piotr Lewandowski. - Niszczenie elektrowni to zadanie dla rakiet z większymi głowicami. Do ich zniszczenia same drony to za mało, ale do wyłączenia stacji przekaźnikowych i transformatorowych w zupełności wystarczą - wskazuje.
Kluczem do sukcesu ukraińskiej kampanii powietrznej jest powtarzalność i masa. Płk Lewandowski wskazuje, że jeśli Ukraina uruchomi seryjną produkcję swoich nowych pocisków dalekiego zasięgu (jak np. system Flamingo), Rosja "będzie miała niespotykany dotąd problem".
Kluczowa rola wywiadu
Były ambasador RP w Ukrainie Jan Piekło zwraca natomiast uwagę na rolę wywiadu w wyborze celów. - To doskonała praca, którą wykonał były już szef HUR Kyryło Budanow. Ukraina ma wywiad, który zna język, obyczaje i słabe punkty rosyjskiego systemu. Wiedzą dokładnie, gdzie uderzyć, by wywołać efekt - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską.
Dyplomata podkreśla, że Kijów może także liczyć na pomoc zza oceanu. - Amerykanie prawdopodobnie pomagają, dostarczając kluczowe dane wywiadowcze - wskazuje. Dyplomata podaje także następne potencjalne cele, które może wybrać Kijów. - To mogą być fabryki amunicji i centra logistyczne także wojskowe - dodaje.
Płk Lewandowski wskazuje natomiast na elementy, które nie są celami Kijowa. – Ukraińcy nie wysadzają mostów na terytorium Federacji, choć mają tam grupy dywersyjne. Zachowują pewne granice, oglądają się również na opinię publiczną i Zachód. Stąd też wykluczone są ataki na elektrownie jądrowe. Nie widzimy także zbyt wielu ataków na kolej - podkreśla.
Celem nie jest także cywilna infrastruktura miast. - To mogłoby się spotkać ze zdecydowaną reakcją Moskwy. Wtedy rosyjskie ataki na ukraińskie miasta mogłyby zbierać żniwa podobne do tych, które widzieliśmy w Strefie Gazy po atakach Izraela - wylicza.
Dziennikarz Wirtualnej Polski, związany z redakcją od sierpnia 2021 roku. Wcześniej pracował w agencji informacyjnej Reuters. Zainteresowany polityką polską i niemiecką. Z Trójmiastem związany od czasów studiów.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.