Lista Rozwój+ Mateusza Morawieckiego mogłaby dziś liczyć na 7,5 proc. głosów - wynika z sondażu United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski. Prawie cały ten wynik to koszt Prawa i Sprawiedliwości - w tym samym scenariuszu partia spada z 21,5 do 15,9 proc. Nowy podmiot nie powiększa więc prawicy. Dzieli ją.
Sondaż dla Wirtualnej Polski został zrealizowany w dwóch wariantach. W pierwszym respondenci wybierali spośród ugrupowań obecnych dziś na scenie politycznej. W drugim do listy dopisano Rozwój+ Mateusza Morawieckiego - i to porównanie jest w tym badaniu najciekawsze.
W wariancie podstawowym Koalicja Obywatelska ma 29,4 proc., Prawo i Sprawiedliwość - 21,5 proc., Konfederacja - 14,5 proc., a Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna - 12,0 proc. Dalej Lewica z 7,2 proc., PSL z 3,1 proc., Partia Razem z 2,0 proc. i Polska 2050 z 0,6 proc. Niezdecydowanych jest 9,7 proc.
DLA CIEBIESzokujące sceny w Łodzi. 34-latek z Izraela celowo potrącił rowerzystę
Po dopisaniu listy byłego premiera układ się przestawia. Rozwój+ dostaje 7,5 proc. Koalicja Obywatelska zostaje na 28,5 proc., czyli traci niecały punkt. Konfederacja schodzi do 13,5 proc. Ale największą wyrwę widać po jednej stronie: PiS spada do 15,9 proc. To 5,5 pkt proc. mniej.
Skala tej straty robi z Rozwoju+ problem wewnętrzny obozu, a nie zagrożenie dla rządzących. Dystans między Koalicją Obywatelską a PiS rośnie w tym scenariuszu z niecałych 8 do ponad 12 pkt proc.
Ponad 60 proc. potencjalnego wyniku listy Mateusza Morawieckiego to dotychczasowi wyborcy Prawa i Sprawiedliwości. Wartości podano w punktach procentowych całego elektoratu © Licencjodawca Rozkład przepływów jest jednoznaczny. - Największym źródłem wyborców (Rozwoju+ - red.) są byli sympatycy PiS - ok. 4,5 pkt proc. - co stanowi dominującą część całego potencjalnego wyniku ugrupowania - wskazuje analityk. Reszta to margines: około 1,8 pkt proc. przychodzi od osób dotychczas niezdecydowanych, a - jak komentuje Duma - przepływy z Konfederacji (0,8 pkt proc.), Lewicy (0,2 pkt proc.) i PSL (0,2 pkt proc.) "mają charakter marginalny".
Sam zastrzega przy tym, że szacunki trzeba czytać ostrożnie. - Interpretując wyniki, należy zachować ostrożność ze względu na niewielkie liczebności analizowanych podgrup, co wpływa na niepewność szacunków przepływów elektoratu - zaznacza.
Lista Rozwój+ mogłaby dziś liczyć na 7,5 proc. głosów © WP | WP Cztery mandaty, których nie ma
Zsumujmy najpierw całą prawą stronę sceny. W wariancie bez listy Morawieckiego PiS, Konfederacja i Konfederacja Korony Polskiej mają razem około 48 proc. W wariancie z Rozwojem+ te trzy partie plus nowy podmiot to około 49,3 proc. Zysk: 1,3 pkt proc.
A teraz to samo w mandatach. Wirtualna Polska przeliczyła oba warianty kalkulatorem prof. Jarosława Flisa z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
W wariancie bez listy Morawieckiego PiS ma 123 mandaty. W wariancie z jego listą PiS spada do 88, a Rozwój+ dostaje 31. Razem to 119, czyli cztery mandaty mniej. I to mimo że łączne poparcie obu podmiotów jest o blisko 2 pkt proc. wyższe niż samego PiS w pierwszym wariancie.
Skąd ta różnica? Tak działa polska ordynacja: dwie listy zamiast jednej to dwa razy więcej resztek, które przepadają w okręgach. Odpowiada za to metoda d'Hondta, według której dzieli się mandaty w polskich wyborach do Sejmu. Nie rozdziela ich dokładnie proporcjonalnie - systematycznie dopłaca listom dużym i dokłada strat małym. Koalicja Obywatelska z 28,5 proc. dostaje 174 mandaty, choć z czystej proporcji wynikałyby 153. Rozwój+ z 7,5 proc. dostaje 31, a proporcjonalnie należałoby mu się 40.
PiS jako partia z 21,5 proc. poparcia było po stronie premiowanej i brało 123 mandaty przy 117 wynikających z proporcji. Po rozbiciu na dwie listy ta premia niemal znika, a oderwana część elektoratu trafia do przedziału, w którym ordynacja zabiera - zamiast dokładać. Ten sam elektorat, inaczej pocięty, wart jest w Sejmie mniej.
Wystarczy do rządzenia
Cały blok prawicy - PiS, Konfederacja, Konfederacja Korony Polskiej i Rozwój+ - ma w drugim wariancie 253 mandaty wobec 258 w pierwszym. Większość sejmowa zatem zostaje po tej stronie sceny politycznej, ale topnieje przewaga nad rywalami.
Koalicja Obywatelska nie zmienia się właściwie wcale: ma 175 mandatów w wariancie pierwszym, 174 w drugim (przypomnijmy - przy oddzielnym starcie Mateusza Morawieckiego i Rozwój+). Niezależnie od tego, czy Morawiecki będzie z PiS, czy nie - Donald Tusk nie ma niezbędnej liczby mandatów, by rządzić. I nie zyskuje ich, nawet łącząc się z Lewicą.
Prawica zyskuje więc 1,3 pkt proc. poparcia i traci 5 miejsc w Sejmie. Cała operacja jest dla niej deficytowa.
Jeśli liczby są prawdziwe, ataki na byłego premiera nie są sporem o styl ani o przeszłość. Są obroną 35 mandatów.
Jedno zastrzeżenie jest tu kluczowe. Drugie pytanie w badaniu brzmiało: "a gdyby lista ugrupowań wyglądała następująco". To więc test hipotetycznego układu, a nie notowanie istniejącego komitetu. Rozwój+ nie ma dziś zarejestrowanej listy, a do wyborów jest daleko.
Rozłam w PiS. Tu znajdziesz najważniejsze informacje:
Możliwy jest też scenariusz odwrotny do tego, który mierzy sondaż: porozumienie albo wspólna lista przed samymi wyborami. Arytmetyka mandatowa jest zresztą najmocniejszym argumentem, jaki zwolennicy takiego rozwiązania mogą położyć na stole - bo pokazuje, że osobne starty kosztują obie strony realne miejsca w Sejmie.
A historia polskiej prawicy podpowiada, że takich powrotów było więcej niż trwałych rozstań.
Dopóki jednak listy są dwie, pytanie nie brzmi, czy Rozwój+ przekroczy próg. W tym badaniu przekracza go z zapasem. Brzmi: czy potrafi sięgnąć gdzieś indziej niż do własnego obozu.
Duma dopuszcza przy tym scenariusz, w którym nowa formacja się utrwala. - Jeżeli obserwowany kierunek przepływów utrzyma się w kolejnych badaniach, Rozwój+ może stopniowo budować trwałą pozycję jako samodzielny podmiot po prawej stronie sceny politycznej - ocenia.
I dodaje, że walka między PiS a nową formacją stanie się w najbliższych miesiącach "jednym z głównych czynników kształtujących układ sił po prawej stronie sceny politycznej".
Badanie United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski, zrealizowane 24–25 lipca 2026 r. metodą mix-mode (CAWI/CATI) na ogólnopolskiej próbie n=1000. Błąd oszacowania 3 proc., poziom ufności 0,95. Rozkład mandatów przeliczony za pośrednictwem kalkulatora prof. Jarosława Flisa z Uniwersytetu Jagiellońskiego, który stosuje model aproksymacyjny skalibrowany na danych historycznych, z typowym błędem szacunku ±3-5 mandatów.
Newsy, wywiady, śledztwa i reportaże w Twojej skrzynce co tydzień - zawsze za darmo.
Dziennikarz, reporter i autor. Od 2014 roku związany z Wirtualną Polską, gdzie rozpoczynał jako dziennikarz serwisu ekonomicznego Money.pl. Od czerwca 2023 roku redaktor naczelny Wiadomości WP - jednego z kluczowych filarów informacyjnych Grupy Wirtualna Polska. Specjalizuje się w dziennikarstwie ekonomicznym i śledczym. Zasłynął serią reportaży o nieetycznych praktykach w branży finansowej, w ramach których sam zatrudnił się w jednej z warszawskich "kotłowni" - nielegalnych call center naciągających ludzi na fałszywe inwestycje, a w związku ze śledztwem był przesłuchiwany przez policję i Komisję Nadzoru Finansowego. Na tej podstawie napisał książkę Łowcy z kotłowni. Dziki świat finansowych naciągaczy (Wydawnictwo WAM, 2018). Laureat i finalista najważniejszych polskich konkursów dziennikarskich. W 2018 roku zdobył nagrodę im. Teresy Torańskiej w kategorii "Najlepsze w internecie". Wielokrotnie nominowany do Grand Press - największego konkursu dziennikarskiego w Polsce - w kategoriach: dziennikarstwo specjalistyczne (2016, 2023), reportaż prasowy/internetowy (2019) i news (2022). Dwukrotny finalista konkursu im. Dariusza Fikusa za dziennikarstwo najwyższej próby (2018, 2022). Dwukrotnie wyróżniony w konkursie Radia ZET im. Andrzeja Woyciechowskiego - jako nominowany (2018) i finalista (2022). Finalista Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej im. Tadeusza Mazowieckiego (2023) oraz finalista Nagrody Dziennikarstwa Ekonomicznego Press Club Polska (2024).
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.