
Nocny hałas i dwa karabiny
Choć do tragedii w Naples na Florydzie doszło w marcu, 25-letni Ariel Gonzalez Rodriguez usłyszał zarzuty dopiero teraz - informuje portal stacji telewizyjnej ABC News.
W aktach sprawy napisano, że żona wówczas 24-letniego mężczyzny usłyszała w nocy hałas na posesji. Obawiała się, że dzikie zwierzę zaatakuje zwierzęta gospodarskie trzymane na podwórku. Obudziła więc męża.
Mężczyzna miał najpierw wyjść z domu z karabinem mniejszego kalibru. Po powrocie powiedział żonie, że hałas mógł powodować niedźwiedź (na Florydzie można spotkać je niemal wszędzie), po czym zabrał broń większego kalibru .
Śledczym przekazał później, że oddał jeden strzał w ziemię. Następnie usłyszał, że coś się do niego zbliża, i - jak twierdził - obawiał się ataku. Wtedy strzelił w kierunku sąsiedniej posesji, mniej więcej na wysokości pasa.
Żona Rodrigueza zeznała, że słyszała co najmniej dwa strzały. Jej mąż miał jej powiedzieć, iż oddał „kilka strzałów ostrzegawczych”, ponieważ coś, co generowało hałas - a uznał to za niedźwiedzia - zaczęło się do niego zbliżać.
Ciało znalazł rano
Następnego ranka Rodriguez sprawdził najpierw własną posesję, a później teren sąsiada, Jasona Sheffielda. Tam znalazł jego ciało leżące twarzą do ziemi. Mężczyzna miał rany postrzałowe.
Rodriguez zadzwonił pod numer alarmowy 911 i pozostał na linii do czasu przyjazdu policjantów. W rozmowie z dyspozytorem miał przyznać, że poprzedniej nocy strzelał, gdyż usłyszał hałas, który uznał za odgłos niedźwiedzia, ale później uznał, że przypadkowo postrzelił sąsiada .
Nie wiadomo jeszcze, kiedy zapadnie wyrok w tej sprawie.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.