
0:00
Dzik spał w piaskownicy, nie zdając sobie sprawy z walki o jego życie. Policja odgrodziła teren taśmą, zagroziła, że użyje siły. Obrońcy Henia musieli odpuścić. BEZBRONNE, cykl OKO.press o zwierzętach, które powinniśmy otoczyć ochroną
Katarzyna Kojzar
Wysłuchaj reportażu
“Dzik szedł środkiem ulicy koło przedszkola, była 17:20” – czytam post na osiedlowej grupie na Facebooku. Ktoś opowiada, że podwoził starszą panią, bo bała się spotkania z dzikami. Ktoś inny, że dziki “spacerują nawet za dnia”.
Kilka lat temu dzik wszedł do salonu kosmetycznego w Krakowie. Klientki uciekły, drzwi zamknięto, a właścicielka salonu skarżyła się, że zwierzę zdemolowało wnętrze. Oglądam nagranie z tego zajścia i widzę przerażonego dzika uderzającego głową w szklane drzwi lokalu. “Dzik został odłowiony i przewieziony w bezpieczne miejsce” – podawała potem straż miejska. Najprawdopodobniej wizytą w salonie ściągnął na siebie wyrok śmierci i został uśpiony.
Salon kosmetyczny był na Ruczaju, w południowej części miasta. Kiedyś były tu tereny podmokłe, teraz są grodzone osiedla, korporacje i kampus uniwersytecki. Są też dziki. Koleżanka relacjonuje, że znów widziała je pod Biedronką. Przez tramwajowe okno obserwuję stadko skubiące nędzną kępkę trawy między centrum handlowym a nieczynnym hotelem.
Bobrzą tamę ktoś rozjechał koparką. Łosia zabił myśliwy, bo „pomylił z dzikiem”. Żubr zginął na drodze, potrącony przez auto. Dzikie zwierzęta giną, tracą domy, są płoszone. W reporterskim cyklu OKO.press „Bezbronne” pokazujemy, jak wygląda sytuacja zwierząt w Polsce. Jak prawo, które miało chronić, nie chroni. Jak człowiek, który miał pomóc – szkodzi i zabija.
To druga część reportażu „Jak zabija się dziki”. Pierwszą „Ile święty Hubert pozwoli” przeczytajcie tutaj . LINK cz. 1
Szczury i gołębie
Spotykamy się w Krakowie, Monika mieszka tu i działa w ruchach miejskich. Jest weganką, pojawia się tam, gdzie trzeba chronić przyrodę. Jest też Siostrą Rzeką Wilgą, tak wyróżnił ją kolektyw krakowskiej artystki Cecylii Malik, który przyznaje takie tytuły osobom zaangażowanym w ochronę rzek.
Przy kawiarnianym stoliku siedzi z nami też Michał Dobrzyński, którego poznałam dzięki tekstowi, jaki opublikował w “Dzienniku Gazecie Prawnej” .
“Język instytucji został ukształtowany tak, by rozmywać odpowiedzialność i neutralizować moralny ciężar działań. Wystarczy przyjrzeć się, jak mówi się o zabijaniu zwierząt: pozyskanie, odstrzał redukcyjny, eliminacja osobników problemowych, interwencja, humanitarne uśmiercenie, usypianie. Każde z tych określeń usuwa z pola widzenia fakt, że chodzi o intencjonalne odebranie życia czującej istocie” – pisał, polemizując z Wojciechem Stanisławskim, który przekonywał, że mówienie o “karze śmierci” i “egzekucji” dzików jest przesadą.
Poruszył mnie ten artykuł, dlatego przez wspólnych znajomych odnajduję Michała.
Jest nauczycielem osób ze specjalnymi potrzebami, codziennie dojeżdża do Katowic. Na Śląsku wkręcił się w ruchy antyłowieckie, do Krakowa przyjechał za żoną. Michał mówi, że najbardziej znienawidzone w miastach są szczury, gołębie i dziki. – Ludzie zapomnieli, że współistniejemy z dzikimi zwierzętami.
30 osób zginęło przez myśliwych
W połowie czerwca krakowskie media wybuchają: “Atak dzika na roczne dziecko w Krakowie. Mieszkańcy żyją w strachu”, “Dzik zaatakował malutkie dziecko. Boimy się wychodzić z domów”, “Mieszkańcy są przerażeni”.
Akcja dzieje się na osiedlu Kliny – jak mówią mi Monika z Michałem, dziczym zagłębiu Krakowa. Tylko że do żadnego ataku nie dochodzi. Dzik, spłoszony przez psa spuszczonego ze smyczy, ucieka z zarośli, pędzi przed siebie, przypadkiem zahacza o wózek, w którym siedzi 13-miesięczna dziewczynka. Wózek się przewraca. Dziecko trafia do szpitala, na szczęście bez poważniejszych obrażeń.
“To był przypadkowy kontakt zwierzęcia spłoszonego wcześniej przez psa”
“Dziki boją się psów. Gdy poczują się zagrożone, próbują uciec, a jeśli nie mają drogi odwrotu — mogą się bronić. Dlatego psy nie powinny biegać luzem” – pisze po wszystkim biolog, dr Robert Maślak. Wylicza, że w Polsce w ciągu ostatnich 10 lat tylko jedna osoba zginęła po ataku dzika. A i tę liczbę podaje pod znakiem zapytania, bo opiera ją na doniesieniach z mediów. W tym samym czasie około 30 osób zginęło po postrzeleniu przez myśliwych, a około 40 – po pogryzieniu przez psy.
Robert Maślak: "To nie dziki są największym zagrożeniem. Zagrożeniem jest cyniczne straszenie ludzi zwierzętami po to, by uzasadniać ich zabijanie”.
Dzikie lekcje
Cały czas nakręcana jest atmosfera wokół dzików – mówi Monika Konieczna. Jej ruch miejski, Akcja dla Krakowa, przygotował ulotki edukacyjne o dzikach. Dzięki współpracy z Festiwalem Ktoś, nie Coś Monika chodziła do szkół z “Dzikimi lekcjami”. A miasto? – A miasto wywiesiło czerwone plakaty, na których jest dzik z wielkim napisem UWAGA. Ten czerwony kojarzy się z niebezpieczeństwem, daje znać, że dzik jest zły, straszny i musimy się go bać.
Skąd tyle dzików w Krakowie? – pytam.
Poza polowaniami w lasach? Bo miasto się rozlewa, zabudowa wchodzi w kolejne tereny zielone, skąd wypędzane są dziki. Zagospodarowano Zakrzówek, dawny kamieniołom. Dziś są tam baseny, płot, bramki, a zwierzęta przeniosły się na osiedle po drugiej stronie drogi. A gdzie się miały przenieść, skoro z Zakrzówka je wyrzucono? – odpowiada Monika.
Więcej kukurydzy, więcej dzików
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.