
fot. YouTube
W świecie NBA, gdzie większość menedżerów stara się po prostu przetrwać kolejny sezon, Sam Presti z Oklahoma City Thunder zdaje się operować w innej wymiarowej rzeczywistości. Podczas gdy inne zespoły skupiają się na podstawowych ruchach kadrowych, 48-latek przeprowadził serię transakcji, które eksperci określają mianem „trójwymiarowych szachów”, mających na celu nie tylko wzmocnienie własnego składu, ale przede wszystkim strategiczne osłabienie największych rywali: Denver Nuggets oraz San Antonio Spurs.
Najgłośniejszym ruchem ostatnich dni było podpisanie przez Oklahoma City Thunder tzw. „offer sheet” z zastrzeżonym wolnym agentem, Spencerem Jonesem. Sam Presti zaoferował zawodnikowi Denver Nuggets dwuletni kontrakt opiewający na 12 milionów dolarów . Choć na pierwszy rzut oka kwota ta nie wydaje się zawrotna, dla struktury finansowej ekipy z Kolorado okazała się pułapką bez wyjścia. Popularne „Samorodki” miały zaledwie 48 godzin na wyrównanie oferty, co ostatecznie uczyniły w niedzielę, jednak cena tej decyzji jest dla nich ogromna.
Wyrównując kontrakt Jonesa, Nuggets przekroczyli rygorystyczny próg podatkowy znany jako „second apron” , stając się obecnie jedyną drużyną w lidze z takimi ograniczeniami. Wiąże się to dla nich nie tylko z drastycznym wzrostem podatku od luksusu – z 36 do 68 milionów dolarów – ale przede wszystkim z niemal całkowitym paraliżem elastyczności kadrowej. Denver straciło m.in. możliwość przeprowadzania transakcji typu „sign-and-trade” , co bezpośrednio uderza w ich negocjacje z inną gwiazdą, Peytonem Watsonem , który oczekuje kontraktu na poziomie 25-28 milionów dolarów rocznie.
– NBA jest tak nieobliczalna, ponieważ Sam Presti może nacisnąć jeden przycisk i podłączyć całe offseason Nuggets pod respirator – zauważył na portalu X Damien Peters z Basketball Network .
Presti nie poprzestał jednak na destabilizacji tylko jednego z potencjalnych rywali. Równie intrygujące są jego ruchy transferowe w kierunku Atlanta Hawks , które uważa się za wymierzone w… San Antonio Spurs . Thunder oddali do Georgii takich zawodników jak Lu Dort i Aaron Wiggins za relatywnie niską cenę, co natychmiast wzmocniło rotację zespołu z Konferencji Wschodniej . Dlaczego jednak miałby to być problem dla organizacji z Teksasu? Odpowiedź tkwi w draftowych zasobach.
San Antonio posiada wybór w pierwszej rundzie draftu 2027 należący do Hawks . Poprzez wzmocnienie składu Atlanty, Presti potencjalnie może sprawić, że „Jastrzębie” będą wygrywać więcej meczów, co automatycznie obniży wartość rzeczonego picka, na który tak bardzo liczyli Spurs . To posunięcie pokazuje bezwzględność 48-latka w dążeniu do dominacji na Zachodzie , zwłaszcza po bolesnej porażce właśnie z tym rywalem w siedmiu meczach tegorocznych finałów konferencji.
– Nigdy nie rozumiałem, dlaczego drużyny NBA tak chętnie pomagają wszystkim dookoła. To był ruch w starym, bezwzględnym stylu Reda Auerbacha — podejście w rodzaju: „próbujemy zaszkodzić naszemu rywalowi” – podsumował działania menedżera OKC Bill Simmons .
Aby jednak móc pozwolić sobie na takie zagrywki, Presti najpierw musiał uporządkować własne podwórko. Przedłużenia kontraktów Jalena Williamsa i Cheta Holmgrena groziły Thunder ogromnymi karami finansowymi. Zeszłoroczny Executive of the Year przeprowadził jednak serię odważnych ruchów kadrowych, na czele z oddaniem Isaiaha Joe do Detroit Pistons , co pozwoliło jego zespołowi zaoszczędzić aż 140 milionów dolarów na podatku od luksusu.
Zejście poniżej drugiego progu otworzyło przy okazji nowe możliwości finansowe. Thunder odzyskali dostęp do wyjątków w rodzaju „ taxpayer mid-level exception” , które Presti wykorzystał do uderzenia w strukturę płacową Denver Nuggets . To kolejny dowód na to, że Oklahoma City buduje przewagę nie tylko dzięki talentowi zawodników, ale również dzięki świetnym decyzjom podejmowanym poza parkietem.
– Sam Presti kompletnie ogrywa wszystkie pozostałe drużyny NBA. Wpędził Nuggets w sytuację bez wyjścia — w ciągu zaledwie 48 godzin muszą albo znaleźć zespół do przeprowadzenia sign-and-trade’u dla P-Wata, albo pozwolić Jonesowi odejść, albo pogodzić się z tym, że będą musieli zapłacić obu zawodnikom… To po prostu bezlitosne – skomentował jeden z obserwujących na portalu X i trudno się z tym nie zgodzić. Dzisiejsze NBA to gra, w której każdy ruch ma konsekwencje, a Presti udowodnił, że potrafi wygrać strategiczną bitwę, zanim jeszcze ktokolwiek odda pierwszy rzut.
Wspieraj PROBASKET
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.