
Kwiaty i znicze na miejscu zamachu podczas Parady Równości w BerlinieZdjęcie: Christian Ditsch/epd/IMAGO Zamach podczas Parady Równości w Berlinie uderza Niemcy do głębi z dwóch powodów – pisze „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ). Po pierwsze to atak „na liberalne fundamenty niemieckiego państwa”, a po drugie dlatego, że „atak z sobotniego wieczoru jest kolejnym z długiej serii przypadków aktów przemocy dokonanych przez migrantów” – zauważa autor opublikowanego we wtorek (28.07.2026) komentarza Nikolas Busse.
Jak dodaje, oprócz zamachów islamistycznych dochodzą do tego jeszcze liczne ataki, np. z użyciem noża , których nie uznaje się za motywowane politycznie ze względu na domniemanie psychicznych problemów sprawców. „Zarówno jedno, jak i drugie przysporzyło ogromnych cierpień ofiarom i ich rodzinom, a także podkopuje poczucie bezpieczeństwa wielu obywateli. Żadne próby traktowania tych zdarzeń jako pojedynczych przypadków czy klasyfikowania ich statystycznie nie zmieniają faktu, że Niemcy bardzo się zmieniły pod tym względem. Każdy kolejny incydent pogarsza klimat społeczny i polityczny” – ocenia Busse.
Nawiązując do dyskusji o tym, dlaczego domniemany sprawca ataku w Berlinie Abdul B. był na wolności pomimo skazującego wyroku i znanych poglądów islamistycznych, komentator „FAZ” podkreśla, że niemieccy politycy muszą wyciągnąć z tego konsekwencje, ale „nie powinni zrzucać odpowiedzialności na sędziów”. „Jeśli chcą, żeby wyroki były inne – jak sugeruje niemiecki minister spraw wewnętrznych – to mogą zaostrzyć przepisy” – pisze Busse. I dodaje, że że pomocne byłoby zwiększenie uprawnień służb bezpieczeństwa, nad czym pracuje rząd.
Jakie wnioski dla polityki migracyjnej?
Jak czytamy, według Urzędu Ochrony Konstytucji w Niemczech jest potencjalnie ponad 9000 tysięcy osób kwalifikowanych jako islamiści skłonni do przemocy. „To tak duża liczba, że państwo niemieckie pilnie potrzebuje lepszych możliwości wywiadowczych. Zbyt często władze są uzależnione od informacji z zagranicy” – dodaje autor.
„Trudno też odpowiedzieć na pytanie, czy i jakie wnioski należy wyciągnąć w kwestii polityki migracyjnej” – zaznacza. Domniemany sprawca ataku w Berlinie urodził się w Niemczech, „na długo przed polityką otwartych granic Merkel” – pisze Busse. „Zmiany wprowadzone przez rząd i UE, takie jak kontrole graniczne czy nowy europejski system azylowy , nie dotyczyłyby go. O deportacji też nie było mowy, bo już jego matka otrzymała obywatelstwo” – zauważa.
Mimo to – zdaniem komentatora – w wielu innych przypadkach zmiana kursu w polityce migracyjnej przynosi efekty, szczególnie w przypadku skazanych przestępców. „Dlatego warto ją kontynuować – Niemcy i Europa przedobrzyły z niekontrolowaną imigracją z ostatnich lat. Bardziej restrykcyjna polityka azylowa może też ograniczyć napływ ekstremistów i potencjał, z którego mogą tu czerpać” – podkreśla.
Niepokojące tendencje wśród muzułmanów
Jak czytamy, w Niemczech mieszka od 6,6 do 7 milionów muzułmanów. „Ani politycy, ani społeczeństwo nie powinni obarczać ich zbiorowo odpowiedzialnością za przestępstwa takie jak to ostatnie w Berlinie. To też jest częścią otwartego społeczeństwa – zbiorowa odpowiedzialność jest mu obca. Dlatego, w przeciwieństwie do tego, co mówią zwolennicy tzw. reemigracji, masowe wydalanie tej grupy ludności z kraju byłoby niezgodne z zasadami państwa prawa” – pisze komentator „FAZ”.
„Można jednak wymagać od społeczności muzułmańskiej szczerej konfrontacji z islamizmem . Widzimy tu niepokojące tendencje, zwłaszcza wśród młodszych osób. Kto mieszka w Niemczech, musi to robić zgodnie z zasadami Ustawy Zasadniczej (konstytucji - red.). Państwo niemieckie nie może (już) pozostawiać co do tego żadnych wątpliwości – od szkół po sądy” – konkluduje Nicolas Busse.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.