
Coraz więcej wiadomo na temat rakiet Ch-101, która w czwartek spadła na terytorium Polski; została zbudowana w drugim kwartale tego roku w fabryce niedaleko Moskwy - poinformował w piątek wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.
O kolejnych ustaleniach dotyczących pocisku, który w czwartek nad ranem podczas rosyjskich nalotów na Ukrainę wtargnął w polską przestrzeń powietrzną i spadł w terenie niezabudowanym w okolicy wsi Tarnawa-Kolonia w woj. lubelskim, szef MON poinformował po południu na X.
Dzięki pracy ekspertów m.in. Żandarmerii Wojskowej wiemy coraz więcej na temat rakiety Ch-101, której fragmenty od wczoraj intensywnie badają nasi specjaliści. Rakieta została zbudowana w drugim kwartale tego roku w fabryce niedaleko Moskwy - napisał Kosiniak-Kamysz. Zaznaczył, że oznacza to, iż Rosja „używa do ostrzału Ukrainy rakiet produkowanych na bieżąco” . „Potwierdza to informacje, że rosyjskie zapasy wojenne wyczerpały się. Tym bardziej każda pomoc Ukrainie przybliża ten kraj do końca wojny. A to niezwykle ważne dla naszego bezpieczeństwa” - podkreślił szef MON.
Niedługo przed komunikatem szefa MON, premier Donald Tusk poinformował, że MSZ wezwało w piątek ambasadora Rosji w związku z czwartkowym incydentem .
Dlaczego F-16 nie zestrzelił rosyjskiego pocisku? Kosiniak-Kamysz tłumaczy procedury
W czwartek po południu, po kilku godzinach pracy służb na miejscu, premier Tusk przekazał, że rakieta była „uzbrojona i z dużym prawdopodobieństwem rosyjska”. Wieczorem szef MON dodał we wpisie na X, że „coraz więcej materiału dowodowego zgromadzonego przez Żandarmerię Wojskową potwierdza, że w ziemię uderzyła rosyjska rakieta Ch-101”. Kosiniak-Kamysz podziękował jednocześnie „wszystkim pracującym na miejscu w celu szybkiego wyjaśnienia wszystkich okoliczności zdarzenia”. Wieczorem w TVN 24 wiceszef MON Cezary Tomczyk stwierdził, że można już z całą odpowiedzialności potwierdzić, że pociskiem była rosyjska rakieta Ch-101.
Wydarzenia nocy ze środy na czwartek szef MON relacjonował w piątek z mównicy sejmowej, reagując na pytania i krytyczne oceny posłów PiS w kwestii działań rządu po naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej. Jak mówił, gdy tylko pojawiły się informacje o kolejnym zmasowanym nalocie rosyjskim na Ukrainę, wojsko do godz. 1:29 podniosło naziemne systemy obrony powietrznej do stanu najwyższej gotowości, a o 1:50 z bazy lotniczej w Łasku wystartowały dwa myśliwce F-16 do zabezpieczenia granicy.
Kosiniak-Kamysz powiedział, że do granicy Polski zbliżało się łącznie ok. 20 rakiet , z których większość - dodał - niestety osiągnęła swoje cele w Ukrainie, m.in. we Lwowie. Jedna z rakiet zawróciła tuż przed polską granicą, a jedna ją przekroczyła - w tym czasie oba samoloty były już od kilkudziesięciu minut w regionie. Szef MON przekazał, że pościg za rakietą natychmiast rozpoczął jeden z myśliwców F-16.
Szef MON przypomniał, że w świetle obecnych przepisów, w takiej sytuacji do podjęcia decyzji o zestrzeleniu obcego obiektu są uprawnieni Dowódca Operacyjny oraz sam pilot myśliwca; zaznaczył przy tym, że przepisy ws. zestrzeliwania obiektów w polskiej przestrzeni powietrznej różnią się w czasie wojny i pokoju.
Zapewnił jednak, że w sytuacji, gdyby rakieta zagrażała terenom zamieszkanym, zostałaby strącona; przypomniał, że taka decyzja została podjęta we wrześniu ub.r. gdy w polską przestrzeń powietrzną wtargnęły rosyjskie drony.
F-16 w pościgu za rosyjską rakietą. Szef MON ujawnia kulisy
Do wtargnięcia pocisku w polską przestrzeń powietrzną doszło w nocy ze środy na czwartek , gdy Rosjanie dokonali kolejnego zmasowanego ataku na Ukrainę, w tym m.in. na Lwów.
Jak informowało Dowództwo Operacyjne RSZ, w czwartek o godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt; dla jego rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec F-16; o godz. 3.46 obiekt zanikł; miejsce jego upadku zlokalizowano w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia. Wojskowy śmigłowiec Mi-24 znalazł tam krater - miejsce uderzenia rakiety, a następnie na miejsce przybyły służby. Pocisk uderzył w terenie niezabudowanym; nie było poszkodowanych, nie doszło też do żadnych zniszczeń.(PAP)
mml/ mok/
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.