1. RAK
  2. ›
  3. rak muzgu

Sekcje i wydania

  • rak muzgu
  • Polska (kraj)
  • Polska
  • Świat
  • Wojsko
  • InfluShit
  • Biznes
  • Rolnictwo
  • Black Mirror
  • Sport
  • Zdrowie
  • Dom i Kuchnia
  • Motoryzacja
  • Kultura
  • Rozrywka
  • Kuchnia
  • Prawo
  • Podroze
  • Pogoda
  • Dolnośląskie
  • Kujawsko-pomorskie
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • Łódzkie
  • Małopolskie
  • Mazowieckie
  • Opolskie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Pomorskie
  • Śląskie
  • Świętokrzyskie
  • Warmińsko-mazurskie
  • Wielkopolskie
  • Zachodniopomorskie
    RAKGURUGURU
    Dlaczego radykalizmy świetnie sobie radzą w czasach chaosu

    Dlaczego radykalizmy świetnie sobie radzą w czasach chaosu

    RAK0RAK0przeszczepów
    283 odsłon
    Dlaczego radykalizmy świetnie sobie radzą w czasach chaosu

    Od dekady Bractwo św. Piusa X notuje wyraźny wzrost powołań. Podczas gdy liczba nowych księży w Kościele katolickim spada, w Bractwie trend jest odwrotny – przybywa ich systematycznie, mniej więcej o kilka procent rocznie, tak przynajmniej wynika z oficjalnych statystyk. Czy przybywa również wiernych? Najprawdopodobniej tak, choć w tej kwestii brak szczegółowych danych, samo Bractwo podaje, że na organizowane przez nie msze uczęszcza ogółem od 400 tys. do 600 tys. osób. Niezależnie jednak od buchalterii, organizacja ta stała się ostatnio zdecydowanie bardziej widoczna.

    A przecież jeszcze w latach 90. ubiegłego stulecia, kiedy o niej po raz pierwszy usłyszałem, wydawała się czymś całkiem niszowym i egzotycznym. Ledwie garstka zwolenników, praktyki zgoła partyzanckie, do tego pismo „Zawsze wierni” prezentujące wizję katolicyzmu, przy której nawet najwięksi radykałowie związani z Radiem Maryja jawili się jako reprezentanci „Kościoła otwartego”. Dziś Bractwo ma w Polsce swoje szkoły, na YouTubie brylują jego kapłani, znani politycy deklarują swoją doń przynależność, a doniesienia na temat niedawnej ekskomuniki, która je objęła (za samowolę formalną, a nie doktrynalną), długo nie schodziły z czołówek portali internetowych. Nie od rzeczy jest więc pytanie: skąd ta popularność? Dlaczego prezentowana przez Bractwo wizja świata, totalnie krytyczna wobec nowoczesności, budzi coraz większe zainteresowanie?

    Momentem przełomowym okazała się tu z pewnością pandemia. Katolickie parafie opustoszały, Kościół rekomendował udział w mszach online , Bractwo natomiast nic sobie nie robiło z obostrzeń i zaleceń sanitarnych. Wśród jego księży i sympatyków nie brakowało – i nie brakuje – tych, którzy w ogóle całą „covidową narrację” odrzucali, doszukując się w niej mistyfikacji i prowokacji, i dodając, że „przedkładanie życia doczesnego ponad wieczne” to w czystej postaci herezja. Właśnie od tego momentu medialna – internetowa i nie tylko – obecność Bractwa wyraźnie się zagęściła, a jego głos zaczął być bardziej słyszalny. Niewątpliwie trafił na podatny grunt mnożących się w ogromnym tempie teorii spiskowych . Ale nie tylko.

    Owszem, podstawowym samookreśleniem lefebrystów pozostaje odrzucenie Soboru Watykańskiego II wraz z jego doktryną aggiornamento (z włoskiego: uwspółcześnienie, aktualizacja) i otwarciem na ekumenizm, niemniej proste utożsamienie Bractwa i „Kościoła przedsoborowego” byłoby uproszczeniem. Ostatecznie także przed soborem istniały rozmaite warianty katolicyzmu. Inny, dajmy na to, był katolicyzm Josepha De Maistre’a, inny zaś kardynała Johna Newmana , inne były ich wrażliwości i postawy wobec świata. Ta religia od początku swojego istnienia – wbrew temu co przypisują jej niektórzy krytycy – po pierwsze, akcentuje i akceptuje wewnętrzną różnorodność, a po drugie, nieustannie szuka w niej jakiejś równowagi, jakiegoś złotego środka.

    Ale znowu, niezależnie od tego, czy wariant katolicyzmu głoszony przez „lefebrystów” jest ekstremalną formą mieszczącą się czy też niemieszczącą w szerokim spektrum ortodoksji, pytanie o powody jego wzrastającej popularności pozostaje w mocy. Skłonność do myślenia spiskowego tłumaczy ją tylko częściowo. Co mamy tu jeszcze? Absolutna pewność siebie bijąca z wypowiedzi członków Bractwa oraz jego oficjalnych dokumentów; zbawienie dla prawowiernych, a piekło – rozumiane dosłownie jako „ogień wieczny” – dla tych wszystkich, którzy mają jakiekolwiek wątpliwości oraz dla „heretyków” i „pogan”, czyli chrześcijan nielefebrystów i wyznawców innych religii; czarno-białą rzeczywistość, w której na każde pytanie istnieje klarowna odpowiedź, a z każdego dylematu jest bezdyskusyjne wyjście; ścisłą hierarchię, posłuszeństwo, porządek, dyscyplinę, rygor, strukturę, władzę, siłę. To chyba najważniejsze elementy.

    Wiadomo, rozmaite radykalizmy świetnie sobie radzą w czasach chaosu, oferują bowiem iluzję trwałości tam, gdzie wszystko rozpływa się w powietrzu. Z pewnością dla wielu spośród tych, którzy stoją na antypodach wyznawanych przez Bractwo poglądów, taka odpowiedź jest najbardziej satysfakcjonująca. Skądinąd, dziś w środowiskach liberalno-lewicowych często w ten sposób zbywa się wszelkie postawy prawicowo-konserwatywne, bez względu na ich skalę – jako efekt lęku, moralnej słabości albo zwykłej głupoty. Wynika to, moim zdaniem, z niezdolności znacznej części tzw. lib-leftu do krytycznego spojrzenia na własne założenia, postawy i przekonania, a zatem ze szczególnej formy samozadowolenia.

    Tymczasem skrajność konserwatyzmu proponowanego przez Bractwo – oraz rozmaite inne pokrewne „oferty”, w świecie zachodnim i islamskim – jest, mam wrażenie, wprost proporcjonalna do skrajności, które rozwijają się w dzisiejszej kulturze, tyle że na zupełnie przeciwnym biegunie. Istnieją bowiem również symetryczne do konserwatywnego radykalizmy, zagęszczające się i zaostrzające w drugą stronę, takie, które opierają się na odrzucaniu wszelkich dotychczasowych ograniczeń, struktur, hierarchii i porządków, i zastępowaniu ich mitem globalnej rewolucji, absolutnej wolności i samostanowienia, bywa, że osiąganych z pomocą technologii.

    Te radykalizmy, bez względu na wektor, przyjmują dziś coraz bardziej gargantuiczną, karykaturalną formę, warunkują się nawzajem, nieświadomie stymulują własny rozwój – bo też i w świecie, w którym żyjemy, zatracają się kolejne proporcje, a racjonalność, powściągliwość i umiarkowanie coraz częściej uznawane są za nietakt.

    No ale o tym więcej przy innej okazji, bo takiego tematu felietonowa puenta z całą pewnością nie pomieści.

    „Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny. 30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy. Wspólnota, która myśli samodzielnie.

    Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę

    Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów

    Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów

    29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

    Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

    Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów

    Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów

    29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego

    Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

    TP Online: dostęp roczny online

    Artykuł pochodzi z numeru Nr 32/2026

    Inne artykuły tego autora

    Czytaj cały artykuł u źródła — Tygodnik Powszechny

    Stanosky odwala robotę

    Zrób z tego przeszczep

    Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.