Czy ulewa ustąpi, gdy wojska króla Władysława Jagiełły i zakonu krzyżackiego ponownie staną naprzeciw siebie? - zastanawiały się tysiące ludzi zgromadzonych wokół, przywiedzionych magią miejsca i zarażonych pasją przez bractwa rycerskie. Gdy wpatrywaliśmy się w stalowe niebo nad obozowiskami, jeden z rekonstruktorów na nasze pełne emocji komentarze odpowiedział ze spokojem: "Oddajemy się pod opiekę Najświętszej Panienki…". W jednej chwili ciężkie chmury, ulewa i chłód przestały mieć znaczenie. Liczyła się tylko niezwykła aura roztoczona przez człowieka tak oddanego kultywowaniu etosu dawnego rycerstwa.
Polski lipiec wyzwala wiele emocji, bywa pogodowo trudny, ze skrajnymi wartościami temperatury i gwałtownymi zjawiskami. Latem 1410 roku aura także była wymagająca. Z zachowanej relacji "Cronica conflictus…", spisanej na przełomie 1410 i 1411 roku przez naocznego świadka z otoczenia Jagiełły, wyłania się obraz niezwykłego splotu nawałnic i upału. W nocy z 14 na 15 lipca było niespokojnie, bo podobnie jak w dniu tegorocznej rekonstrukcji nad obozami przetoczył się front. Kronikarze wspominali o pochmurnym i wietrznym poranku, ale gdy tylko rano zza chmur wyjrzało słońce, parne powietrze zaczęło gęstnieć.
Jagiełło opóźniał starcie aż do południa, chroniąc wojska polsko-litewskie w cieniu, gdy odziane w zbroje rycerstwo zakonne tkwiło przez wiele godzin na otwartym polu. Skwar doprowadził do wyczerpania Krzyżaków i ich koni bojowych. Schnąca, tratowana tysiącami kopyt ziemia otuliła walczących tumanami kurzu, a ich zdolność poruszania się i swobodnego oddychania była już mocno ograniczona przez pancerze i zamknięte zasłony hełmów. Ciężkozbrojne rycerstwo polskie i zakonne musiało wykazać się nadludzką siłą na polu walki.
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.