
Podczas konferencji prasowej poświęconej rozłamowi w Prawie i Sprawiedliwości najdłużej przemawiał były premier Mateusz Morawiecki. Ale głos zabrali także inni politycy, oddani Morawieckiemu i tworzący stowarzyszenie Rozwój Plus, wokół którego powstała cała afera w PiS. Swoje zdanie przedstawiła także Olga Semeniuk-Patkowska oraz Krzysztof Lipiec i Janusz Cieszyński. W ich wypowiedziach jasno wybija się przekonanie o sprzeciwie wobec siedmiodniowego terminu na podpisanie dokumentu lojalnościowego i przekonanie, że mimo politycznego rozłamu nadal pozostają częścią szeroko rozumianego obozu prawicy.
Olga Semeniuk-Patkowska: Dostałam ultimatum po 15 latach pracy dla PiS
Olga Semeniuk-Patkowska mówiła, że po latach działalności w PiS nie spodziewała się takiego finału. – Po tych 15 latach dostałam ultimatum – podkreśliła. Jak zaznaczyła, chodziło o „siedmiodniowe okienko podpisania dokumentu lojalnościowego”.
Była wiceminister zapewniała, że nikt nie odbierze jej przywiązania do PiS i prawicy, ale jednocześnie zapowiedziała dalszą działalność u boku byłego premiera.
– Razem z byłym premierem Mateuszem Morawieckim, z moimi kolegami i koleżankami wykorzystamy tę szansę i tę możliwość na 100 proc. – powiedziała Semeniuk-Patkowska na konferencji. Semeniuk-Patkowska akcentowała też polityczne otwarcie na nowe środowiska – samorządowców, przedsiębiorców i młodych wyborców. Wskazała przy tym na projekt „Polska na jednej prędkości”, który w jej ocenie ma być propozycją równych szans i impulsu rozwojowego.
Krzysztof Lipiec: To jeden z moich najsmutniejszych dni w PiS
Bardzo emocjonalnie wystąpił także Krzysztof Lipiec. Przyznał, że w jego wieloletniej działalności w PiS to „jeden z najsmutniejszych” momentów, o ile nie nawet nasmutniejszy.
– Ja w PiS byłem na dobre i na złe. Nie tylko wtedy, kiedy osiągaliśmy sukcesy, ale byłem również w tym najtrudniejszym czasie, kiedy w 2007 roku polskie społeczeństwo powiedziało nie dla PiS. Wtedy wiele ludzi od nas odeszło. Ja pozostałem z wieloma ludźmi ze Świętokrzyskiego i budowaliśmy jeden z filarów Prawa i Sprawiedliwości (...) Dzisiaj tak naprawdę podziękowano mi w taki sposób, że chcą się mnie pozbyć – powiedział Krzysztof Lipiec. Jednocześnie zaznaczył, że formalna decyzja nie zmieni jego politycznej tożsamości. – Z serca i z mojej duszy Prawa i Sprawiedliwości nie usuną – stwierdził. Dodał też, że wierzy w odbudowę „obozu Zjednoczonej szerokiej prawicy”, który ma wrócić do zwycięstw pod szyldem wartości konserwatywnych i patriotycznych.
Janusz Cieszyński o „naciskach grupy intrygantów”
Janusz Cieszyński przekonywał, że informacja o możliwym wykluczeniu była dla niego szokiem. Mówił, że spadła na niego "jak grom z jasnego nieba" i była efektem "nacisków grupy intrygantów". Jak podkreślał, nie przestanie działać politycznie mimo decyzji władz partii.
– Nie byłem w stanie uwierzyć w to, że za taką pracę dla dobra wspólnego i dla mojej partii zostaniemy z tej partii usunięci. Decyzję przyjmuję z pokorą, ale szanowni państwo, wszyscy jak tutaj stoimy, my nie przestaniemy pracować dla Polski – powiedział Cieszyński. Cieszyński zaapelował też do sympatyków prawicy o kontakt i zgłaszanie nieprawidłowości, przekonując, że obecna władza musi zostać rozliczona.
Co dalej z ludźmi Morawieckiego
Na konferencji wybrzmiało, że środowisko skupione wokół stowarzyszenia „Rozwój Plus” nie zamierza kończyć działalności. Sam Mateusz Morawiecki powiedział wcześniej, że nie zapadły jeszcze decyzje o powołaniu nowej partii ani klubu. Podkreślił, że „wszystkie plany dotyczące przyszłości” muszą zostać dopiero przedyskutowane. Morawiecki zapowiedział już jednak, że jego środowisko wyruszy teraz w "wielką trasę" po Polsce.
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.