Sąd Rejonowy w Lublinie skazał kibica o pseudonimie "Staruch" na zakaz stadionowy wyrokiem nakazowym. On sam o nim nie wiedział, bo kilka dni po decyzji sądu wyjechał do Afryki - przekazał WP mecenas kibica ułaskawionego właśnie przez prezydenta Polski.
Zaczęło się od telefonicznej rozmowy w grudniu ub. roku transmitowanej na żywo w internecie.
DLA CIEBIEZrównał z ziemią słowa psycholożki. "Wypowiedź obcesowa, prostacka, infantylna"
Dopytywany, czy chodzi o tego "Starucha", który zarządza dopingiem na stadionie Legii, mężczyzna stwierdził, że "aktualnie nie zarządza, bo ma zakaz stadionowy". - I chciałem zapytać pana prezydenta, czy święty Mikołaj przyniesie mi ułaskawienie w tym roku? - dodał.
Prezydent przyznał, że od dwóch miesięcy trwa rozpatrywanie wszystkich złożonych do niego wniosków o ułaskawienie. - Te decyzje są w szczegółowy sposób analizowane, to wszystko zabiera trochę czasu, ale ułaskawieniami będę się zajmował na początku roku i także pana "Starucha" wniosek, jeśli taki wniosek wpłynął, zostanie rozpatrzony – zapowiedział Nawrocki.
Nie przesądzał wówczas sprawy, ale już zaznaczył, jakie ma w tej sprawie zdanie. - Dziwnie brzmi z przekazów publicznych sytuacja, w której kibic odpowiedzialny za doping nie może wejść na gniazdo – stwierdził Karol Nawrocki.
Gniazda nie było, więc wdrapał się na płot
Problem w tym, że wspomnianego przez prezydenta gniazda dla kibiców gości na stadionie w Lublinie w chwili meczu miejscowego Motoru z Legią Warszawa nawet nie było. I właśnie dlatego doszło do dramatu "Starucha" przeciętego decyzją ułaskawieniową Karola Nawrockiego.
10 marca 2025 r. na boisku padł remis 3:3. Na trybunach również było ciekawie. Jak relacjonuje źródło WP, "Staruch" podczas meczu wdrapał się na ogrodzenie, żeby stamtąd móc skutecznie prowadzić doping kibiców Legii. Pracownicy ochrony podeszli do niego i chcieli zwrócić mu uwagę, żeby stamtąd zszedł. Zlekceważył ich. Do Komisariatu III Policji w Lublinie trafiło po meczu zawiadomienie, które dotyczyło m.in. użycia pirotechniki na stadionie Arena Lublin przez kibiców Legii. Ale był tam również wątek kibica, który wdrapał się na płot.
W toku czynności policjanci wyłączyli sprawę Piotra C. (formalnie "Staruch" używa zmienionego przed laty nazwiska) do odrębnego postępowania, w kierunku wykroczenia z art. 54 ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych. Artykuł ten mówi o niewykonywaniu poleceń wydawanych przez służby porządkowe lub informacyjne w czasie imprezy masowej . Zgodnie z ustawą takie zachowanie podlega karze ograniczenia wolności lub grzywny nie niższej niż 2 tys. zł. Taką samą karą usankcjonowane jest przebywanie w trakcie imprezy masowej w miejscu nieprzeznaczonym dla publiczności lub w sektorze innym niż wskazany na bilecie wstępu.
Dla policjantów zachowania "Starucha" wyczerpywały obie te opisane sytuacje, dlatego 26 maja skierowali wniosek o ukaranie mężczyzny do III Wydziału Karnego Sądu Rejonowego Lublin-Zachód w Lublinie. A sąd też nie miał wątpliwości i skazał go na grzywnę w wysokości 2,5 tysiąca złotych.
Wyrok został wydany 17 czerwca w postępowaniu nakazowym, czyli bez udziału stron, jedynie na podstawie materiałów zebranych i przedstawionych sądowi przez policjantów. Odpis wyroku, zdaniem sądu, został skutecznie doręczony skazanemu. Warto jednak tu dodać, że sąd w takich sytuacjach nie musi czekać, aż osoba skazana fizycznie odbierze pismo o wyroku. Nieodebranie awiza sądowego również może skutkować uznaniem, że wyrok został doręczony. Tak też było w tym przypadku.
Dziś mecenas Wąsowski podkreśla, że cała sytuacja jest kuriozalna, bo jego klient miał nawet imienną akredytację od klubu Motor Lublin upoważniającą go do wejścia we wszystkie miejsca na stadionie. Również sam klub przekazał WP, że przez ostatnie dwa lata nie wnioskował o zakaz stadionowy wobec żadnego kibica.
Staruch wraca na stadiony, a w Lublinie powstaje gniazdo
Po 1,5 roku od przewinienia, Staruch znowu będzie mógł wrócić na piłkarskie stadiony. Rzecznik prezydenta Karol Leśkiewicz we wtorek mówił dziennikarzom, że decyzja sądu o ukaraniu zakazem stadionowym według Karola Nawrockiego była niesprawiedliwa . - Pan prezydent po analizie akt sprawy, po analizie pełnej dokumentacji, którą otrzymał, podjął decyzję o ułaskawieniu - powiedział.
Jak nieoficjalnie dowiaduje się WP, w ubiegłym roku na stadionie Arena Lublin problem z tzw. gniazdowymi był powszechniejszy i dotyczył nie tylko Starucha.
Dziennikarz Wirtualnej Polski z 20-letnim doświadczeniem, który warsztat szlifował w „Gazecie Wyborczej” oraz przez kilkanaście lat w „Dzienniku Wschodnim”. Lublinianin i pasjonat mediów lokalnych, który wierzy, że każdy człowiek nosi w sobie historię wartą wydobycia.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.