
Wojciech Szczęsny wspomina mecz, w którym jako napastnik jego drużyna wygrała 27:0, a on jako jedyny nie strzelił gola. Trener zasugerował mu spróbowanie pozycji bramkarza, gdzie odnalazł się doskonale, czując się po raz
"Do dziś pamiętam mecz Agrykola Warszawa - SEMP Ursynów, w którym zagrałem w pierwszym składzie jako napastnik. Wygraliśmy 27:0. Wszyscy strzelili gole, tylko nie ja. Trener mi powiedział, żebym spróbował jako bramkarz. Fajnie mi poszło i pierwszy raz w życiu poczułem się w czymś dobry. Fajniej czuć się dobrym w czymś, nawet jeśli tego nie lubisz, niż czuć się beznadziejnym w tym, co chciałbyś robić"
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.