Wulgarnie atakował pracowników z Ukrainy. Został zatrzymany w innym województwieŹródło wideo: TVN24Źródło zdj. gł.: TVN24 Do incydentu doszło w hali pod Skawiną (woj. małopolskie) w ostatni piątek. Na nagraniu widać, jak mężczyzna w kasku i kamizelce wyzywa pracowników z Ukrainy . Nagrywającemu film próbuje wyrwać telefon. Mężczyzna nazywa m.in. pracownika banderowcem i krzyczy "Na front k***o" i "Putin na was czeka". Dzień po tym zdarzeniu dwaj ukraińscy pracownicy pojawili się w komisariacie w Skawinie, gdzie złożyli zawiadomienie dotyczące gróźb karalnych.
Policjanci po obejrzeniu filmu uznali, że sprawę będą prowadzić również w kierunku dyskryminacji na tle narodowościowym.
Zamieścił wpis nawołujący do zabójstwa prezydenta Ukrainy. Są zarzuty
Wypoczynek w celi
Mężczyzna został zatrzymany w środę w Wielkopolsce, gdzie był już na wczasach z rodziną. Wypoczynek został mu przerwany. 46-latek został przewieziony do Skawiny. Noc spędził w policyjnej izbie zatrzymań, a w czwartek odbywają się z nim czynności w miejscowym komisariacie policji.
Stracił pracę
W związku z incydentem firma, dla której pracował agresor, wydała oświadczenie. Poinformowała w nim, że agresor nie pracuje już w tej firmie i wyraziła "głębokie ubolewanie, że doszło do tak drastycznego zdarzenia".
Obrażali nastoletniego Ukraińca. Pasażerowie i kierownik pociągu stanęli w jego obronie
"Nasza organizacja podjęła decyzję o podjęciu natychmiastowych i zdecydowanych działań w tej sprawie. Osoba ta nie reprezentuje już naszej firmy w żadnym zakresie. Jednocześnie wyrażamy głębokie ubolewanie, że doszło do tak drastycznego zdarzenia, w wyniku którego ucierpiał przedstawiciel innej firmy. Jest nam niezmiernie przykro z powodu zaistniałej sytuacji. Żadne emocje ani spory zawodowe nie mogą stanowić usprawiedliwienia dla agresji fizycznej" - napisano w oświadczeniu podpisanym przez zarząd spółki.
Anastazja i Maksym opowiedzieli, dlaczego zostali zaatakowani i pobici
"W naszej organizacji obowiązuje absolutna zasada zero tolerancji dla jakichkolwiek zachowań agresywnych, niezależnie od ich podłoża, dynamiki czy wcześniejszego przebiegu sporu. Przekroczenie granic nietykalności cielesnej oraz eskalacja konfliktu są dla nas całkowicie nieakceptowalne" - podkreślono.
Według oświadczenia firma czuje się głęboko dotknięta faktem, że została wciągnięta w tę kryzysową sytuację, która w żaden sposób nie reprezentuje jej standardów. "Informujemy, że zachowanie tej osoby było jej całkowicie prywatnym, samowolnym działaniem" – wskazano.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.