
W czwartek nad ranem na warszawskim Bródnie doszło do poważnego pożaru warsztatu samochodowego przy ul. Krasnobrodzkiej. Gęsty, czarny dym unosił się nad okolicą, a płomienie były widoczne jeszcze przed świtem. Ogień szybko objął obiekt związany z branżą motoryzacyjną i wywołał niepokój wśród mieszkańców pobliskich bloków.
Pożar warsztatu w Warszawie. „Miałam dym w pokoju”
Jedna z mieszkanek relacjonowała, że o zagrożeniu dowiedziała się jeszcze przed przyjazdem służb. Obudziło ją szczekanie psa, a po chwili zobaczyła za oknem gęsty dym.
– Ja miałam dym w pokoju. Miałam okna pootwierane, więc wchodził mi do domu. Dym czułam w pokoju i pies czuł. Piąta nad ranem usłyszałam szczekanie potworne psa, nie wiedziałam, co się dzieje. Tak syreny zaczęły wyć (...) Zajrzałam a tam kłęby dymu były, dosłownie czarniuteńkie jak heban, takie były czarne – zdradziła reporterowi WP jedna z mieszkanek w okolicy pożaru. Podobne wspomnienia ma także inny świadek. – To się zaczęło o piątej rano (...) Płomienie były jeszcze, w tym dymie widać było płomienie – powiedział emeryt.
Strażacy walczyli o sąsiednie budynki
Na miejscu przez kilka godzin trwała akcja gaśnicza. Strażacy nie tylko gasili płonący warsztat, ale też zabezpieczali sąsiednie obiekty przed rozprzestrzenieniem się ognia.
– Przystąpiono do akcji gaśniczej. Z informacji uzyskanych od pracownika ochrony wynikało, że nie ma osób postronnych. Ułatwiło to działania strażakom. W przeciągu trzech godzin doszło do ugaszenia tego pożaru i obroniono sąsiedni salon, który był zagrożony – przekazał mł. bryg. Michał Konopka z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej m.st. Warszawy. Poniżej można zobaczyć nagranie z poranka, gdy wybuchł pożar. Wygląda to tak, jakby doszło do potężnej eksplozji, dym faktycznie był ogromny i czarny.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.