
fot. YouTube
Przez lata takie historie kojarzono przede wszystkim z piłką nożną. Młodzi zawodnicy z Afryki, którzy trafiali do Europy, niejednokrotnie wzbudzali kontrowersje dotyczące swojego wieku — w oficjalnych dokumentach pojawiały się daty urodzenia sugerujące, że są młodsi, niż wcześniej sądzono. Mało kto spodziewał się jednak, że podobne pytania mogą pojawić się również w świecie NBA. Tym razem dotyczą zawodnika, który przez lata uchodził za wzór profesjonalizmu.
Ersan İlyasova , bo o nim mowa, zapisał się w historii koszykówki jako niezwykle pożyteczny i skuteczny zawodnik. Wybrany w drugiej rundzie draftu NBA w 2005 roku, przez ponad dekadę pełnił rolę solidnego „zadaniowca” , znanego z doskonałego rzutu z dystansu i umiejętności rozciągania gry.
W trakcie swojej trwającej od 2006 (z przerwą na występy w G League i słynnej Barcelonie ) do 2021 roku kariery w najlepszej koszykarskiej lidze świata reprezentował barwy wielu klubów, jednak najbardziej kojarzony jest z Milwaukee Bucks . Dość powiedzieć, że 19 lutego 2012 roku, gdy w meczu z New Jersey Nets zanotował 29 punktów i 25 zbiórek, stał się dopiero trzecim graczem w historii organizacji (za Kareemem Abdul-Jabbarem i Swenem Naterem ), który tego dokonał. To był jednak jego peak – później zaliczał już raczej krótsze lub dłuższe epizody w takich zespołach, jak Detroit Pistons , Philadelphia 76ers , Atlanta Hawks czy Utah Jazz , gdzie po raz ostatni widziano go na parkiecie.
Jego sukcesy nie ograniczają się jedynie do parkietów amerykańskich. Przed podbojem NBA, İlyasova seryjnie zdobywał trofea w Europie: w 2005 roku wywalczył Puchar Turcji, rok później został uznany MVP mistrzostw Europy FIBA do lat 20, a w 2009 roku świętował mistrzostwo i Superpuchar Hiszpanii. Jak zauważali wówczas komentatorzy, środkowy był „profesjonalistą” w każdym calu, a jego boiskowa inteligencja pozwalała mu utrzymać się w lidze znacznie dłużej niż wielu jego rówieśnikom. Inna sprawa, że każdy kij ma dwa końce.
Fundamentem teorii o fałszywej tożsamości jest wydarzenie z 2002 roku. Według oficjalnych zapisów, 19 września tego roku niejaki Semsettin Bulut zgłosił w tureckim urzędzie narodziny swojego 15-letniego syna, twierdząc, że wcześniej „zapomniał” go zarejestrować. Sytuacja ta zbiegła się w czasie ze zniknięciem Arsena Ilyasova , 18-letniego wówczas utalentowanego koszykarza z Uzbekistanu, który miesiąc wcześniej przekroczył granicę z Turcją i ślad po nim zaginął.
Co najciekawsze, oficjalna biografia zawodnika wymienia jako jego rodziców Envera (lub Anvara ) i Iraliye İlyasova , Tatarów pochodzących z Krymu. Tymczasem człowiek, który prawnie zarejestrował go jako syna był nauczycielem z Eskisehir i według źródeł nie jest nawet biologicznym ojcem koszykarza. Ponadto nie ma żadnych dowodów na to, by osoby o imionach Enver i Iraliye kiedykolwiek mieszkały w Turcji.
Odrębny problem stanowią także personalia matki Ersana: „Iraliye” nie występuje w dokumentacjach jako imię własne w Turcji, Uzbekistanie czy Rosji. W języku uzbeckim słowo to oznacza „rozwódkę” , a w tureckim „list przewozowy” (dokument towarzyszący przesyłce towarów lub pasażerów), co może budzić podejrzenia o celowe posłużenie się metaforą przy tworzeniu nowej tożsamości. Nie mówiąc o tym, że nazwisko „İlyasova” zawiera rosyjską końcówkę żeńską „-ova” , co jest nietypowe dla tureckiego systemu nazewnictwa i może sugerować pochodzenie z obszaru byłego Związku Radzieckiego. To wszystko jednak tylko hipotezy.
Federacja Koszykówki Uzbekistanu natychmiast zareagowała, składając oficjalny protest do FIBA . Ich argumentacja była jednoznaczna: İlyasova to w rzeczywistości Ilyasov , który nielegalnie zmienił tożsamość i wiek, aby móc występować w kategoriach młodzieżowych jako zawodnik o trzy lata młodszy. Przedstawiciele uzbeckiej federacji wprost komunikowali organom śledczym: – Znamy tego dzieciaka. To jest nasz Arsen.
Mimo tych oskarżeń, dochodzenie zakończyło się zwycięstwem strony tureckiej, głównie z powodu… nagłego braku dowodów. Dokumentacja dotycząca wjazdu Arsena do Turcji miała rzekomo „wyparować” zaledwie dwa tygodnie po rozpoczęciu śledztwa. Co ciekawe, sam zawodnik w jednym z wywiadów przyznał, że dorastał w Tadżykistanie, a do Uzbekistanu przeniósł się dopiero w wieku 13 lat, co sprawiło, że wokół jego oficjalnej biografii pojawiło się jeszcze więcej znaków zapytania.
Historia İlyasovy , choć najbardziej spektakularna pod kątem zmiany samej tożsamości, nie jest odosobnionym przypadkiem problemów z weryfikacją metryk zawodników pochodzących z regionów o – nazwijmy to – mniej restrykcyjnej administracji. Jeśli podejrzenia wobec tureckiego gracza są słuszne, niewykluczone, że mamy tu do czynienia z „dłuższą tradycją” , a doskonałym jej przykładem może być legenda ligi, Manute Bol . Jego były trener z Cleveland State, Kevin Mackey , otwarcie przyznał po latach, że data urodzenia ojca Bol Bola (16 października 1962 r.) została przez niego po prostu wymyślona, by umożliwić zawodnikowi grę w USA.
– Każde sportowe drzwi stoją otworem, kiedy masz 19 lat. Każde sportowe drzwi zamykają się, gdy masz 35 lat. [Bol] nie miał pojęcia, ile ma lat, a chłopak, który przyjechał razem z nim, również tego nie wiedział. Nikt nie znał jego prawdziwego wieku. Kiedy grał w NBA, mógł być już po 40-ce a nawet po 50-ce – wyznał zmarły w 2025 roku były skaut Indiana Pacers . To jednak nieco inny przypadek, niż ten Ilyasovy .
Współcześnie podobne kontrowersje budzi Mohamed Dabone , nastoletni fenomen z Burkina Faso grający w barwach FC Barcelona . Mimo że jego wiek został zweryfikowany na podstawie paszportu (urodzony w 2011 r.), jego niezwykłe warunki fizyczne i dojrzałość gry sprawiają, że internetowi detektywi wciąż kwestionują te dane. Jak jednak zauważył skaut, Rafael Barlowe : – Choć wiek Mohameda Dabone’a od dłuższego czasu budzi sporo kontrowersji i niewielu wierzy, że faktycznie przyszedł na świat w 2011 roku, jego talent oraz predyspozycje fizyczne są niepodważalne.
Niezaprzeczalny jest również fakt, że zagadki tożsamości takie jak ta Ersana İlyasovy rzadko znajdują ostateczne rozwiązanie. Często dowody „znikają” wraz z upływem czasu, a jedyną rzeczą, która pozostaje bezdyskusyjna, jest sportowy ślad pozostawiony na boisku. Czy był on 15-letnim debiutantem, czy 18-letnim „uciekinierem” , szukającym lepszego życia – dla fanów z Milwaukee zawsze pozostanie po prostu „Profesjonalistą” .
Wspieraj PROBASKET
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.