
0:00
W nocy z 29 na 30 lipca w polską przestrzeń powietrzną wleciał obiekt latający, który spadł w pobliżu miejscowości Tarnawa – Kolonia. Jego upadek i eksplozja na szczęście nie spowodowały strat w ludziach. Incydent ten jednak nakazuje postawić pytania o efektywność systemu obrony powietrznej i ochrony ludności
Michał Piekarski
Według aktualnej wiedzy – a niniejszy tekst został napisany 30 lipca – środek napadu powietrznego wykorzystywany przez Rosję, przekroczył granicę Polski. Prawdopodobnie był to pocisk manewrujący dalekiego zasięgu typu Ch-101 lub podobny do niego aparat latający o napędzie odrzutowym, przenoszący głowicę bojową – o czym świadczy duży krater w miejscu upadku. Brak relacji mówiących o charakterystycznym przypominającym pracę silnika kosiarki odgłosie wskazuje, że nie był to samolot – pocisk napędzany silnikiem tłokowym, na przykład Szahid 136.
Ponadto według komunikatu Ministra Obrony Narodowej z 17:34 coraz więcej materiału dowodowego potwierdza, że był to pocisk Ch-101.
Sam pocisk ma typową dla tego rodzaju uzbrojenia konstrukcję i parametry. Jest przenoszony przez samoloty Tu-95MS oraz Tu-160. Po zrzucie z nosiciela uruchamiany jest silnik odrzutowy i wysuwane są skrzydła. Pocisk leci nisko nad ziemią z prędkością od 700 do 900 kilometrów na godzinę a zasięg może sięgać 3500 kilometrów. Lot kierowany jest za pomocą kilku systemów: jednym jest inercyjny (zaliczeniowy) system nawigacyjny korzystający z korekty radarowej, drugim jest układ nawigacji satelitarnej a trzecim – układ nawigacji optoelektronicznej, porównujący obraz terenu, nad którym przelatuje pocisk z zapisem w pamięci. Głowica bojowa waży 450 kilogramów – istnieje także wersja przenosząca ładunek jądrowy. Jest to więc broń precyzyjna i jak na rosyjskie siły zbrojne – nowoczesna. A więc jedna z najgroźniejszych w arsenale Rosji. I z tego powodu często używana w nalotach na ukraińskie miasta i infrastrukturę.
Zarazem nie jest jasne, czy to zdarzenie było rezultatem awarii pocisku, który pechowo poleciał w stronę Polski, czy też taki tor lotu był celowy.
Oba scenariusze są niestety prawdopodobne. Mimo swojej nowoczesności żadna broń nie jest sprawna w stu procentach i pociski manewrujące nie są wyjątkiem. Awaria systemu naprowadzania może doprowadzić do obrania przez pocisk przypadkowego kierunku.
Oczywiście nie zdejmuje to odpowiedzialności z Rosji – gdyby nie doszło do agresji na Ukrainę a tym bardziej zbrodniczych ataków na miasta i ludność cywilną – zdarzenia by nie było.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.