Mirek z osiedla postanowił od sierpnia zadbać o zdrowie. Kupił smartwatch, bo wiadomo - bez urządzenia za 900 zł organizm nie wie, że spacer istnieje.
Po paczkę do automatu 600 metrów dalej pojechał autem, bo padało. Na miejscu aplikacja kazała podejść bliżej. Stał więc z telefonem przyklejonym do skrytek i kolejno włączał Bluetooth, lokalizację, aparat oraz chyba zgodę na dostęp do szpiku kostnego.
Za nim zrobiła się kolejka. Starsza pani zaczęła mu pomagać, wciskając losowe przyciski. Jakiś chłop doradził restart telefonu. Po dziesięciu minutach okazało się, że Mirek cały czas stoi przed automatem konkurencji.
W domu skonfigurował zegarek. Pierwsze powiadomienie: „Czas się poruszać”. Wstał, podszedł do okna i sprawdził, czy auto nadal stoi pod blokiem.
heheszki #technologia #zdrowie
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.