
36-letni Krzysztof K., który pijany jechał autostradą A1 i doprowadził do kolizji z ciężarówką, trafi na trzy miesiące do aresztu. Mężczyzna miał 2,7 promila alkoholu, obowiązywały go sądowe zakazy prowadzenia pojazdów, a po zatrzymaniu początkowo opuścił komisariat bez postawienia zarzutów. Dopiero po interwencji prokuratora generalnego śledztwo przejęła Prokuratura Okręgowa w Częstochowie.
Polsat News Sąd Rejonowy w Częstochowie uwzględnił wniosek prokuratury i zastosował wobec Krzysztofa K. tymczasowy areszt . Informację przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie prok. Tomasz Ozimek.
Sprawa pijanego kierowcy z A1. Sąd przychylił się do wniosku prokuratury
Prokuratura argumentowała wniosek o zastosowanie aresztu surową karą grożącą podejrzanemu - do 12 lat pozbawienia wolności - oraz obawą ucieczki, ukrywania się i matactwa. Według śledczych istnieje także ryzyko, że pozostając na wolności, mężczyzna mógłby ponownie popełnić przestępstwo przeciwko bezpieczeństwu powszechnemu.
Śledztwo prowadzi Prokuratura Okręgowa w Częstochowie, która przejęła sprawę od Prokuratury Rejonowej w Lublińcu po interwencji prokuratora generalnego Waldemara Żurka .
Jechał pijany po A1
Do zdarzenia doszło 18 lipca na autostradzie A1 w pobliżu węzła Woźniki. Według śledczych Krzysztof K. jechał "wężykiem" i doprowadził do kolizji z samochodem ciężarowym. Został zatrzymany przez innych kierowców.
Badanie wykazało, że miał 2,7 promila alkoholu w organizmie . Okazało się również, że obowiązywały go sądowe zakazy prowadzenia pojazdów mechanicznych, a także decyzja starosty o cofnięciu uprawnień do kierowania.
Początkowo mężczyzna opuścił komisariat bez zastosowania aresztu. Po nagłośnieniu sprawy w mediach prokurator generalny polecił interwencję, a Prokuratura Okręgowa w Częstochowie przejęła śledztwo. W konsekwencji odwołano zastępcę Prokuratora Rejonowego w Lublińcu i wszczęto postępowanie służbowe wobec prokurator pełniącej wówczas dyżur.
Krzysztof K. usłyszał kilka zarzutów
36-latek został zatrzymany ponownie 23 lipca . Usłyszał zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości, naruszenia sądowych zakazów prowadzenia pojazdów oraz niestosowania się do decyzji starosty o cofnięciu uprawnień.
Krzysztof K. przyznał się do zarzucanych mu czynów. Wyjaśnił, że w dniu zdarzenia pojechał do Rybnika odebrać samochód kupiony przez znajomego oraz przyznał, że wcześniej spożywał znaczne ilości alkoholu.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.