Otóż mam problem sam ze sobą. We wrześniu jest koncert w Gliwicach, na który chciałbym pojechać. Może nie jest to jakiś mój wymarzony koncert, ale chciałbym zobaczyć Spiribox i Jinjer, których słucham od jakiegoś czasu. I problem mam taki, że nie potrafię się przemóc, zdecydować, żeby w ogóle się na niego wybrać. Wstyd się przyznać, ale mam 40 lat i jestem takim dosyć ciężkim introwertykiem. Co prawda jestem żonaty, ale na koncert musiałbym jechać sam. Małżonka ze mną nie pojedzie ze względów zawodowych no i nie lubi takiej muzyki. Z jednej strony wiem, że sobie poradzę, a z drugiej mam jakieś dziwne lęki, że jednak będę sam w obcym mieście i do tego sterta absurdalnych lęków typu, a co jeśli coś nie wyjdzie z noclegiem, a co jeśli nie dojedzie pociąg, a co jeśli mnie napadną, czy będę się głupio czuł na tym koncercie sam wśród młodszych, bo pewnie tylko młodzi tego słuchają. I nie potrafię się przemóc. Patrzę na koszyk z biletem i nie potrafię kliknąć kup. Bywają takie dni, że jestem napalony i najchętniej już bym wszystko pokupował, a z drugiej strony przychodzi następny dzień i już mam wielkie jakieś wątpliwości, czy warto, czy dam radę, czy fajnie będzie samemu, czy czy może to jest jednak głupi pomysł, a może jednak te pieniądze przeznaczyć na coś innego. A na koniec, jak już wszystkie argumenty jakoś pokonam, to dochodzi kulminacja: "Ale czy w zasadzie mi się chce tam jechać?" submitted by /u/DynamicznyDexter [link] [komentarze]
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.