
Koncertowe wędrówki, w których wychodzi się z roli turysty – wędrówki z ogromną wartością dodaną – są podróżami niemającymi sobie równych. I to może być pierwszy wniosek, który uderzy czytelnika książki Doroty Kozińskiej.
„Dom, w którym śpiewa” nie jest bowiem wynikiem pieczołowitego zbierania materiału do zrealizowania założonego celu. Jest rezultatem fascynacji wszystkim, co wiąże się z przeżywaniem oper nie tylko jako arcydzieł muzyki, ale i kultury – czyli także ich oprawą, miejscem w przestrzeni i miejscem w życiu odbiorców tej sztuki. Następnie uzupełnionym owym pieczołowitym zbieraniem materiału, by opowieść była precyzyjna i pełna treści.
Teatry jako opowieść
31 portretów europejskich teatrów operowych z różnych względów bliskich sercu autorki to oczywiście „case studies”, i jako takie przydadzą się każdemu, kto chce w jakikolwiek sposób myśleć o architekturze czy przestrzeni teatralnej.
Jednocześnie jednak układają się w narrację – prowadzi ona czytelnika przez ewoluujące sposoby patrzenia na teatr operowy i jego zróżnicowane znaczenie dla odbiorców na przestrzeni czterech stuleci istnienia tego gatunku, w bardzo różnych środowiskach kulturowych.
Narracja to indywidualna, historia jednak przeziera przez tę wędrówkę. Pojawia się nie tylko dzięki obecności niektórych najsłynniejszych i najważniejszych scen, ale i przy mniejszych, które okazują się reprezentantami jakiegoś nurtu.
Od La Scali po Ateny
Choć więc brak tu np. wzorcowego San Carlo z Neapolu, albo ważnej Semperoper w Dreźnie – to jednak widownia na planie podkowy znajduje omówienie w idealnym dziele Giuseppe Galli da Bibieny, Teatrze Margrabiów w Bayreuth, a scena romantyczna ma swą reprezentację choćby w paryskim Palais Garnier. Jest i La Scala , i La Fenice , i Covent Garden, i Teatr Wielki w Warszawie , lecz może najciekawsze okazują się portrety teatrów mniej emblematycznych – zwłaszcza w Anglii i w Niemczech, choć przecież zalicza się do nich i spektakularny gmach Opery w Atenach.
Autorka zabiera nas więc w podróż nie podręcznikową, nie encyklopedyczną, lecz... czysto operową. Opis każdej kolejnej sceny jest niczym kompletny akt dzieła.
Istotne jest przedstawienie nie tylko historii budowy, ale samego znaczenia teatru zarówno dla publiczności historycznej, jak i – co nie mniej ważne – dla współczesnej. A także dla indywidualnego odbiorcy – samej autorki.
Opera obejmuje widza
Znikają wtedy i sprawne opisy konstrukcji, i okrągłe zdania, jakimi architekci uwielbiają uzasadniać swoje często nieczytelne w inny sposób koncepcje.
Pojawiają się kaczki edredony, dzielące przestrzeń z gośćmi wynurzającej się z zatoki Opery w Oslo, ścieżki prowadzące do najwyraźniej bajkowego budynku Grange Park Opera w sielskiej scenerii angielskiej countryside , „escherowskie” odwrócone schody z brutalistycznego budynku-rzeźby w Sankt Gallen, albo odległy widok Akropolu, z tarasu teatru Stauros Niarchos, którym Renzo Piano „przywrócił” łączność Aten z morzem.
Opera obejmuje widza nie tylko sceną i muzyką, ale całą swoją przestrzenią. Także, gdy się w nią wczytać.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny. 30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy. Wspólnota, która myśli samodzielnie.
Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę
Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo
Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
TP Online: dostęp roczny online
Artykuł pochodzi z numeru Nr 32/2026
Inne artykuły tego autora
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.