Gęste kłęby czarnego dymu, płomienie widoczne z daleka i wielogodzinna akcja strażaków. W czwartek nad ranem w Warszawie wybuchł pożar warsztatu samochodowego, który postawił na nogi okolicznych mieszkańców. Reporter WP pojawił się na miejscu, gdy trwała jeszcze akcja gaśnicza strażaków.
Jedna z mieszkanek okolicy opowiedziała, że o zagrożeniu dowiedziała się jeszcze przed przyjazdem służb. Obudziło ją niespokojne zachowanie psa, a po chwili zauważyła gęsty dym za oknem.
Gęsty, czarny dym był widoczny z dużej odległości, a płomienie szybko objęły budynek warsztatu. Na miejscu przez kilka godzin pracowali strażacy, którzy walczyli z ogniem i jednocześnie zabezpieczali sąsiednie obiekty przed zajęciem się ogniem.
Strażacy podkreślają, że od początku akcji kluczowe było ustalenie, czy wewnątrz obiektu znajdują się ludzie. Informacja przekazana przez pracownika ochrony pozwoliła ratownikom skoncentrować się na gaszeniu pożaru oraz ochronie sąsiedniego budynku.
Relacje mieszkańców potwierdzają, że pożar od pierwszych minut był bardzo intensywny. Ogień i dym były widoczne jeszcze przed świtem, a sytuacja budziła niepokój wśród osób mieszkających w pobliżu.
Mateusz Urban, reporter wideo Wirtualnej Polski wcześniej związany z "Faktami" TVN i Polsat News. Jest absolwentem dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.