
Pożar w centrum logistycznym Wildberries w Riazaniu w wyniku ukraińskiego ataku dronówZdjęcie: Ukraine Online Telegram Channel/Anadolu/IMAGO Ukraińskie siły zbrojne stopniowo niszczą infrastrukturę Wildberries, giganta handlu internetowego w Rosji. W ciągu ostatnich dwóch tygodni celem dronów stały się centra logistyczne firmy. Szkody odnotowano w 12 z 15 kluczowych obiektów potentata e-commerce w różnych regionach kraju. Siedem z nich wciąż nie wznowiło działalności – podaje niezależny rosyjski portal śledczy Agientstwo.
Z szacunków wynika, że Wildberries mogło stracić co najmniej 15 procent powierzchni magazynowych, czyli 860 tysięcy metrów kwadratowych. Całkowicie zniszczone zostało między innymi największe centrum logistyczne w Elektrostali pod Moskwą. Zaopatrywało ono nie tylko region stołeczny, ale służyło również jako główny punkt przeładunkowy dla towarów z Chin.
Eksperci przewidują, że odbudowa i usunięcie wszystkich szkód pochłoną co najmniej 60 miliardów rubli (około 650 milionów euro). To mniej więcej jedna trzecia rocznego zysku Wildberries. Jeszcze dotkliwsze są straty przedsiębiorców, którzy składowali towary w tych centrach logistycznych. Zdaniem ekspertów wynoszą one prawie 300 miliardów rubli (około 3,3 miliarda euro). Wildberries nie ponosi jednak za to odpowiedzialności, ponieważ firma zabezpieczyła się odpowiednimi zapisami w umowach z partnerami biznesowymi.
„Rosyjski Amazon”
Wildberries jest często nazywane „rosyjskim Amazonem”. Podobnie jak Amazon największy rosyjski gigant handlu internetowego jest platformą, na której każdy może oferować swoje produkty – od osób samozatrudnionych i pojedynczych firm aż po wielkie przedsiębiorstwa. Nieco mniejsza platforma Ozon konkuruje w Rosji z Wildberries. W świadomości rosyjskich konsumentów oba te serwisy zajmują znacznie ważniejszą pozycję niż Amazon wśród klientów w Ameryce czy Europie.
Według analityka rynku platform sprzedażowych Marketplace Pulse, udział Amazona w amerykańskim rynku e-commerce wynosi niecałe 36 procent. Amazon nie ma konkurentów o zbliżonej skali działania. Z kolei udział Wildberries w rynku rosyjskim wynosi 45 procent – wynika z danych dziennika Kommiersant, który powołuje się na rosyjski instytut badawczy Euler. Ozon osiąga 32 procent. Tym samym zaledwie dwa portale (nie licząc jeszcze mniejszych serwisów Jandex.Market i Kuper) kontrolują niemal 80 procent tamtejszego rynku.
Dlaczego Ukraina atakuje Wildberries?
Po pierwszych atakach pod koniec lipca prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski napisał w mediach społecznościowych, że trafione magazyny to „centra logistyczne zaangażowane w zaopatrywanie rosyjskiej armii w podzespoły do dronów, urządzenia nawigacyjne i oporządzenie”.
Rzecznik prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow oświadczył, że „tak nie jest”. Stoi to jednak w sprzeczności z rzeczywistością. Tego typu towary są powszechnie dostępne na platformie handlowej i można je bez trudu znaleźć za pomocą wyszukiwarki.
Doradca prezydenta Ukrainy Mychajło Podolak w wywiadzie dla Deutsche Welle podkreślił, że odcięcie dostaw na front to tylko jeden z celów ataków na największy rosyjski sklep internetowy. Są też jednak inne. Uderzenie w firmę o obrotach rzędu 6,2 biliona rubli (około 67 miliardów euro) uderzy także – zdaniem Podolaka – w jej wierzycieli. Są wśród nich największe banki, takie jak Sberbank, VTB czy Alfa-Bank. Może to doprowadzić do drastycznego uszczuplenia budżetu państwa. Samo Wildberries szacuje swoje obroty na rok 2025 na 6,1 biliona rubli.
Podolak uważa, że pożary w magazynach wywołają ponadto niezadowolenie społeczne. Wielu ludzi, którzy nie mają nic wspólnego z polityką i chcieli po prostu zarabiać pieniądze, w jednej chwili straciło wszystko. Przepadły też ich szanse na rozwój we własnym kraju, gdyby ten nie prowadził wojny.
Zniszczenie Wildberries ma być również sygnałem dla elit. Beneficjentami sukcesu firmy są nie tylko powiązany z Kremlem biznesmen Sulejman Kierimow, o którym rosyjskie media pisały już wielokrotnie, ale także urzędnicy administracji prezydenckiej – Anton Wajno i Aleksiej Gromow. O ich potencjalnych powiązaniach z Wildberries nie informowano nigdy wcześniej.
Idealny cel ukraińskich ataków?
Skala działalności Wildberries i jego głównego konkurenta, firmy Ozon, jest naprawdę ogromna. Obserwatorzy uważają wprawdzie szacunkowe obroty Wildberries – czyli łączną wartość wszystkich sprzedanych towarów i wyświadczonych usług – za nieco zawyżone, niemniej jednak w grę wchodzą biliony rubli. Ozon, jako spółka notowana na giełdzie, publikuje sprawdzone przez audytorów sprawozdania finansowe. W 2025 roku jego obroty wyniosły 4,16 biliona rubli (około 45 miliardów euro).
Platformy handlowe online przeżyły gwałtowny rozwój po rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Z powodu zachodnich sankcji oraz wskutek własnych decyzji wiele znanych firm opuściło Rosję. W odpowiedzi na to rosyjskie władze zezwoliły na tak zwany import równoległy, czyli sprowadzanie towarów bez zgody właścicieli praw.
Niemcy. Drony dla Ukrainy
To view this video please enable JavaScript, and consider upgrading to a web browser that supports HTML5 video
W ten sposób odzież, elektronika, urządzenia AGD i kosmetyki znanych producentów znów stały się dostępne w sklepach stacjonarnych i internetowych. Firmy wysyłkowe oferowały je jednak po znacznie niższych cenach, co ogromnie przyspieszyło wzrost ich obrotów. W przypadku Wildberries były one w 2025 roku siedmiokrotnie wyższe niż w roku 2021.
Ukraina najwyraźniej uznaje Wildberries za idealny cel ataków dronów . W przeciwieństwie do Ozona, firma ta postawiła na budowę gigantycznych centrów logistycznych. Są one łatwe do trafienia i podatne na pożary. Powierzchnia największych magazynów odpowiada wielkości kilkudziesięciu piłkarskich boisk.
Ponadto przedsiębiorstwo nagromadziło ogromne długi i nie wiadomo, czy nadal będzie w stanie je spłacać. W oświadczeniu za rok 2025 podano, że firma częściowo naruszyła swoje zobowiązania wobec wierzycieli, jednak ci nie zażądali wcześniejszego zwrotu środków. Pod koniec 2025 roku sama tylko główna spółka tej platformy handlowej miała zobowiązania krótkoterminowe w wysokości 802 miliardów rubli (8,6 miliarda euro), które w ciągu jednego roku wzrosły aż ośmiokrotnie, oraz zobowiązania długoterminowe na kwotę 28 miliardów rubli (ok. 303 miliony euro).
Według rosyjskich mediów głównym wierzycielem spółki jest bank VTB. Taras Skworcow, jeden z dyrektorów zarządzających państwowego Sberbanku – innego dużego kredytodawcy Wildberries – poinformował, że bank „rozważa zwiększenie rezerw” na udzielone pożyczki. Oznacza to, że instytucja przygotowuje się na scenariusz, w którym Wildberries nie będzie w stanie spłacić długu na dotychczasowych warunkach.
Z ustaleń agencji Reuters wynika, że współwłaścicielka Wildberries, Tatiana Kim, zwróciła się już o pomoc do rządu. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył, że „władze monitorują sytuację i prowadzą dialog, jednak w tej sprawie nie zapadły jeszcze żadne konkretne decyzje”.
Źródła Reutersa sugerują, że misja ratunkowa Wildberries zostanie powierzona bankowi VTB, z którym firma podpisała niedawno umowę o „partnerstwie strategicznym”. W efekcie kolejne ataki na spółkę oznaczają dla banku poważne tarapaty, a skala tych problemów będzie zależeć od tego, jak długo potrwają zawirowania wokół przedsiębiorstwa.
Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW.
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.