
Po wypadku z 23 kwietnia zmieniło się całkowicie życie Sławomira K. i jego żony. Kierowca z Sosnowca potrącił śmiertelnie posła Lewicy Łukasza Litewkę. 57-latek opowiedział w rozmowie z „Faktem” swoją historię.
Z tego artykułu dowiesz się:
Jak doszło do wypadku z udziałem posła Łukasza Litewki.
Co Sławomir K. i jego żona mówią o przyszłości po wypadku.
Które działania podjęto w celu wyjaśnienia okoliczności tragedii.
Sławomir K. o potrąceniu posła
23 kwietnia w Dąbrowie Górniczej doszło do tragicznego wypadku , w którym kierowca Mitsubishi potrącił posła Lewicy Łukasza Litewkę . 57-letni mieszkaniec Sosnowca opowiedział swoją historię dziennikarce „Faktu”. - Otworzyłem oczy, gdy auto było w rowie. Byli jacyś ludzie wokół mnie, byłem strasznie roztrzęsiony, dygotałem cały, nie mogłem wykręcić numeru 112. Z tego wszystkiego telefon mi się zablokował. Ktoś zadzwonił i wezwał służby - relacjonował Sławomir K.
Obawy kierowcy Mitsubishi
Sławomir K. od pewnego czasu zmagał się z problemami w pracy. Cztery dni poprzedzające tragedię minęły mu pod znakiem roztrzęsienia z obawy o utratę zatrudnienia. Pracował w firmie, która zajmuje się sprzątaniem ulic. Wcześniej pracował dla Poczty Polskiej, do momentu, w którym wdrożono tam program redukcji pracowników. 57-latek to absolwent ekonomii w Akademii Górniczo-Hutniczej. Po tym, jak zwolniono go z poczty podejmował się różnych zawodów . Od magazyniera, po pracownika na taśmie w hucie szkła samochodowego.
Po wypadku ostatni pracodawca nie przedłużył umowy Sławomirowi K. Wraz z żoną obawiają się o przyszłość, gdyż 57-latkowi grozi więzienie za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. - Skażą go choćby na rok, a mąż nie zabiłby muchy. Społeczeństwo będzie domagało się surowego wyroku, mąż na pewno pójdzie do więzienia. Boję się o niego, nawet rok z bandytami, kryminalistami, mąż tego nie przeżyje, będzie nagonka - powiedziała dziennikarce „Faktu” żona kierowcy.
Mężczyzna odpowiedział też na zarzuty rzekomego zamachu na posła. - Szanowałem Łukasza Litewkę. Znałem go, bo kto go nie znał. Moja rodzina na niego głosowała. Dobry człowiek - powiedział 57-latek. Według ustaleń prokuratury 23 kwietnia przy ul. Kazimierzowskiej w Dąbrowie Górniczej Sławomir K. zjechał autem na przeciwległy pas ruchu z nieznanej przyczyny i miał doprowadzić do czołowego zderzenia z jadącym w sposób prawidłowy politykiem Lewicy. Mimo godzinnej akcji reanimacyjnej poseł zmarł. W sprawie powołano biegłego, który ma dokonać rekonstrukcji wypadku i wyjaśnić przyczyny tragedii. Sławomir K. przyznał się do tego, że spowodował wypadek, jednak nie potrafi wyjaśnić okoliczności. Mężczyźnie grozi do 8 lat pozbawienia wolności .
Źródło: Radio ZET/„Fakt”
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET
Tu się dzieje
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.