1. RAK
  2. ›
  3. rak muzgu

Sekcje i wydania

  • rak muzgu
  • Polska (kraj)
  • Polska
  • Świat
  • Wojsko
  • InfluShit
  • Biznes
  • Rolnictwo
  • Black Mirror
  • Sport
  • Zdrowie
  • Dom i Kuchnia
  • Motoryzacja
  • Kultura
  • Rozrywka
  • Kuchnia
  • Prawo
  • Podroze
  • Pogoda
  • Dolnośląskie
  • Kujawsko-pomorskie
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • Łódzkie
  • Małopolskie
  • Mazowieckie
  • Opolskie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Pomorskie
  • Śląskie
  • Świętokrzyskie
  • Warmińsko-mazurskie
  • Wielkopolskie
  • Zachodniopomorskie
    RAKGURUGURU
    Wszyscy ludzie są dziećmi jednego Boga

    Wszyscy ludzie są dziećmi jednego Boga

    0przeszczepów
    1725odsłon
    Wszyscy ludzie są dziećmi jednego Boga

    Powinni żyć jak bracia i siostry. Czego jeszcze uczy nas św. Rita z Cascii – kobieta, dla której nie ma rzeczy niemożliwych?

    Rita postanowiła wejść w małżeństwo z Paolem z otwartym sercem i z całą miłością, jaką w sobie czuła. Wciąż miała w pamięci słowa ojca Anzelma, który powiedział jej, że to od niej może zależeć zbawienie jej męża. Cóż za odpowiedzialność! Przyjęła ją bez buntu, z pokorą i z cichą odwagą.

    Wielokrotnie słyszała kaznodziejów w Roccaporenie, w Cascii, a nawet przed laty w czasie pielgrzymki do Asyżu, którzy nawoływali kobiety, by łagodziły i wyciszały spory i brutalność mężczyzn, ich gniew, pychę i zawziętość. Bo rzeczywiście, mężczyźni w Cascii i okolicach słynęli z zaciętego uporu, mściwości i przywiązania do obrony honoru rodu za wszelką cenę. Tą ceną często było ludzkie życie. Wierzyli, że skazę na honorze zmyć może tylko krew.

    Rita pamiętała wiele sporów mieszkańców Roccaporeny, w których jej rodzice prowadzili mediacje i pomagali zwaśnionym stronom dojść do porozumienia. Zawsze dziwiło ją, jak trudno ludziom przychodzi ustąpić choć o krok. Jak kurczowo trzymają się własnych racji, jak wolą walczyć do upadłego o marne korzyści, niż zdobyć się na zgodę. Dla niej było czymś naturalnym, że wszyscy ludzie są dziećmi jednego Boga i powinni żyć jak bracia i siostry. A jednak wszędzie wokół widziała gotowość do walki, która kryła się pod warstwą codzienności jak rozżarzony węgiel pod popiołem.

    Rita bardzo szybko przekonała się, że jej mąż rzeczywiście był człowiekiem gwałtownym i porywczym. Gorąca krew buzowała w nim jak w narowistym koniu. Nie znosił sprzeciwu i oczekiwał, by jego polecenia wykonywano natychmiast. Gdy służący lub podwładni nie dość szybko albo niedokładnie spełniali jego rozkazy, niecierpliwił się, wpadał w gniew, a czasem karał ich od razu krzykiem, obelgą albo uderzeniem.

    Pewnego ranka młody chłopak stajenny zbyt wolno przyprowadził konia, którego Paolo chciał dosiąść jeszcze przed świtem. Zwierzę szarpało się i stawiało opór, stajenny był blady ze strachu i ledwo panował nad uzdą. Paolo nawet nie wysłuchał tłumaczenia. Uderzył go otwartą dłonią tak gwałtownie, że chłopak zatoczył się do tyłu i upadł w błoto. Na dziedzińcu zapadła cisza. Rita, stojąca pod zadaszeniem przy studni, poczuła, jak coś zaciska jej się pod sercem. Sługa nie śmiał nawet podnieść wzroku, ale zerwał się natychmiast, a Paolo, jak gdyby nic się nie stało, poprawił pas przy mieczu, wskoczył na konia i odjechał bez słowa.

    Ale wobec niej był inny. Gdy patrzył na nią, zwłaszcza wieczorem, w blasku ognia, jego ciemne oczy płonęły w sposób, który ją niepokoił i jednocześnie przyciągał. Czuła wtedy, jak pod tym spojrzeniem ogarnia ją żar, jak miękną jej kolana, jak wzbiera w niej coś, czego wcześniej nie znała (...).

    Jako dowódca garnizonu Paolo odpowiadał za bezpieczeństwo lokalnych szlaków, obronę przed bandytami oraz utrzymanie dyscypliny wśród żołnierzy. Dzień rozpoczynał od inspekcji straży i raportów od podwładnych. Dowiadywał się, czy noc minęła spokojnie i bez zakłóceń, czy załoga twierdzy nie musiała aby interweniować.

    Jeśli na szlakach panował spokój, Paolo poświęcał czas na doskonalenie umiejętności bojowych swoich ludzi. Uwielbiał dowodzić musztrą! Siedział na koniu w błyszczącej w słońcu zbroi, czuł na twarzy rześki powiew górskiego wiatru i pełnym głosem wykrzykiwał komendy. Patrzył, jak jego podkomendni wykonują je sprawnie, jak ćwiczą walkę w zwartym szyku – kluczową przy odpieraniu ataków. Potem zarządzał pokazy szermierki i sparingi tępą bronią treningową. Albo wielokilometrowe marsze po górach z obciążeniem dla wzmocnienia wytrzymałości. Obserwował z dumą, jak pod jego komendą rośnie sprawność i wytrzymałość żołnierzy garnizonu.

    Czasem jednak patrole meldowały o pojawieniu się na szlakach obcych wojsk albo grup rozbójniczych. Niekiedy pojawiały się bandy zwolnionych ze służby kondotierów, czyli najemnych żołnierzy, którzy pozbawieni żołdu szukali łatwego łupu. Wówczas trzeba było poprowadzić ludzi do walki. Paolo czuł wtedy niezwykłą koncentrację. Wiedział, że jego błędna decyzja czy chybiony rozkaz mogą kosztować życie jego ludzi. Rzucał krótkie „za mną” i prowadził ich do walki. W bitewnym zgiełku działał w pełnym skupieniu, zadawał mieczem precyzyjne ciosy i obserwował sytuację, by wydawać rozkazy w samym środku rzezi. Pierwotny lęk o życie mieszał się wtedy z brawurową odwagą. W takich momentach Paolo pragnął dowieść, że sobie poradzi jako żołnierz i dowódca, że stanie na wysokości zadania, zwycięży w potyczce i obroni rodzinną ziemię przed zagrożeniem.

    Zdarzało się, że po dniach takiej służby wracał wieczorem do domu ubrudzony krwią przeciwników, swoich żołnierzy albo własną. Widział wtedy szczery przestrach w oczach swojej młodej żony. Jej widok koił go natychmiast – a wtedy świat pełen krwi i krzyku przestawał dla niego istnieć.

    Powyższy tekst jest fragmentem książki " Rita z Cascii. Historia kobiety, dla której nie ma rzeczy niemożliwych ". Autorka: Dorota Ponińska. Wydawnictwo ZNAK

    Tydzień z Wiara.pl


    Źródło: Gość Gdański

    Stanosky odwala robotę

    Zrób z tego przeszczep

    Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.

    Przeszczep RAKa3 żet.dostajesz tekstFIKCJA