1. RAK
  2. ›
  3. rak muzgu

Sekcje i wydania

  • rak muzgu
  • Polska (kraj)
  • Polska
  • Świat
  • Wojsko
  • InfluShit
  • Biznes
  • Rolnictwo
  • Black Mirror
  • Sport
  • Zdrowie
  • Dom i Kuchnia
  • Motoryzacja
  • Kultura
  • Rozrywka
  • Kuchnia
  • Prawo
  • Podroze
  • Pogoda
  • Dolnośląskie
  • Kujawsko-pomorskie
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • Łódzkie
  • Małopolskie
  • Mazowieckie
  • Opolskie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Pomorskie
  • Śląskie
  • Świętokrzyskie
  • Warmińsko-mazurskie
  • Wielkopolskie
  • Zachodniopomorskie
    RAKGURUGURU
    WOŁYŃ podzielił radnych. Jedni chcą pamięci, inni „grubej kreski”

    WOŁYŃ podzielił radnych. Jedni chcą pamięci, inni „grubej kreski”

    0przeszczepów
    921odsłon
    WOŁYŃ podzielił radnych. Jedni chcą pamięci, inni „grubej kreski”

    Dodaj komentarz

    Czy drastyczne fotografie ofiar zbrodni wołyńskiej powinny stanąć na Starym Rynku w Słupsku? A może wystawę należy pokazać w muzeum, gdzie dostęp do niej można ograniczyć najmłodszym? Spór, który początkowo dotyczył miejsca i gabarytów 24 plansz, szybko przerodził się w dyskusję o pamięci historycznej, pojednaniu z Ukraińcami oraz granicach wolności w przestrzeni publicznej.

    ::event{"type":"vertical","item":"350"}

    Najbardziej ugodowe stanowisko zajmuje Jacek Zabiegły. Radny uważa, że wystawa powinna zostać zaprezentowana, a strony muszą jedynie znaleźć odpowiednie miejsce i uzgodnić warunki techniczne.

    – Wszyscy uznaliśmy, że jesteśmy dobrej wiary, iż ta wystawa prędzej czy później pojawi się w przestrzeni miejskiej. Kwestią sporną jest tylko to, gdzie powinna być pokazana – mówi.

    Przypomina również, że przedstawiciel organizatorów deklarował możliwość rezygnacji z części najbardziej drastycznych fotografii. Podczas prac komisji pojawiły się jednak sprzeczne informacje, czy muzeum będące właścicielem ekspozycji pozwoli podzielić ją na mniejsze części.

    Zabiegły zapowiada ponadto złożenie interpelacji w sprawie nadania jednej z ulic lub jednemu z rond nazwy Ofiar Rzezi Wołyńskiej.

    – Pokazaliśmy ogromne serce i solidarność w czasie wojny. Teraz powinniśmy też pokazać, jak wyglądała prawda historyczna – podkreśla.

    MIASTO POWINNO POMÓC ZNALEŹĆ MIEJSCE

    Podobnie do sprawy podchodzi Anna Rożek. Jej zdaniem nawet jeśli ratusz nie może przyjąć całej wystawy, miasto powinno pomóc organizatorom znaleźć inną przestrzeń.

    – Trzeba było wskazać wnioskodawcy możliwość, żeby ta wystawa odbyła się w innym miejscu. Wesprzeć organizatorów choćby telefonem do innej jednostki – przekonuje.

    Radna podkreśla, że temat Wołynia jest szczególnie bliski wielu mieszkańcom Pomorza, których rodziny przyjechały z dawnych Kresów Wschodnich. Nie chce jednak, aby przy ocenie skargi decydowały emocje związane z tematyką ekspozycji.

    Również Mieczysław Jaroszewicz uważa, że wystawę należy pokazać, ale niekoniecznie w ratuszu lub na otwartym rynku. Jego zdaniem odpowiednim miejscem byłoby muzeum, Słupski Ośrodek Kultury albo inna instytucja dysponująca profesjonalną salą wystawową.

    – Uważam, że wystawę należy pokazać, niekoniecznie w ratuszu – zaznacza.

    W takim miejscu można byłoby ograniczyć wstęp dzieciom, odpowiednio zabezpieczyć materiały oraz dać odbiorcom możliwość świadomego zdecydowania, czy chcą oglądać drastyczne fotografie.

    „POSTAWMY GRUBĄ KRESKĘ”

    Najdalej w nawoływaniu do pojednania idzie Bogusław Dobkowski. Radny przypomina, że historia Europy jest pełna wojen, w których sąsiednie narody występowały przeciwko sobie. Jego zdaniem współcześni ludzie nie mogą odpowiadać za zbrodnie popełnione przez swoich dziadków i pradziadków.

    – Historię trzeba znać, historię trzeba ocenić, ale nie możemy przenosić jej na czasy współczesne – mówi.

    Dobkowski przywołuje słowa polskich biskupów skierowane w latach 60. do Niemców: „przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. Uważa, że również w relacjach polsko-ukraińskich potrzebne jest spojrzenie skierowane w przyszłość.

    – Myślę, że powinniśmy w tej sprawie postawić grubą kreskę. Nie byliśmy też święci. Na wojnie świętych nie było po żadnej stronie – przekonuje.

    Radny zwraca uwagę na trudną sytuację demograficzną Polski oraz znaczenie pracujących tutaj Ukraińców. Jego zdaniem historyczna ekspozycja nie powinna pogarszać stosunku mieszkańców do współczesnych migrantów i uchodźców.

    Drastyczne ZDJĘCIA. LANGE JEST PRZECIWNY RYNKOWI

    Największe wątpliwości dotyczące prezentowania wystawy w ogólnodostępnej przestrzeni zgłasza Jan Lange. Radny nie sprzeciwia się całkowicie ekspozycji, ale uważa, że jej miejsce nie jest na Starym Rynku ani w innym punkcie, do którego bez ograniczeń mogą wejść dzieci.

    Według informacji przedstawionych radnym materiały są przeznaczone dla osób powyżej 13. roku życia. Wystawa zawiera fotografie pokazujące ofiary zbrodni.

    – To jest wystawa drastyczna. Naprawdę nie ma tam nic miłego dla oka. Ja jako historyk i dojrzały człowiek mam po jej obejrzeniu dużo refleksji i smutku, a co dopiero młodzież – mówi Jan Lange.

    Radny podkreśla, że Parlament Europejski, w którym wcześniej pokazywano ekspozycję, nie jest przestrzenią dostępną dla każdego przechodnia. Osoby wchodzące do budynku są kontrolowane, a sama wystawa trafia do określonej grupy odbiorców.

    – Chciałbym zaapelować do prezydent, żeby tej wystawy w przestrzeni publicznej nie pokazywać. Niech będzie prezentowana w miejscu, do którego pójdą osoby chcące ją zobaczyć – dodaje.

    Lange obawia się również zniszczenia plansz i pogłębiania napięć między Polakami a mieszkającymi w Słupsku Ukraińcami. Zwraca uwagę, że odpowiedzialnością za ewentualne incydenty mieszkańcy obciążyliby władze miasta.

    MOROZ: TRZEBA WSKAZAĆ OFIARĘ I KATA

    Zupełnie inne stanowisko przedstawia Kacper Moroz. Radny uważa, że wielomiesięczne problemy z organizacją wydarzenia nie są wyłącznie sporem o szerokość chodnika, rozmiar plansz czy sposób ich zamocowania.

    – Są w historii narodu polskiego rany, które nigdy się nie zabliźnią, dopóki nie zostaną zabliźnione prawdą – mówi.

    Moroz przypomina, że na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej mordowano mężczyzn, kobiety, osoby starsze i dzieci tylko dlatego, że były Polakami. Jego zdaniem potomkowie ofiar nadal mają prawo domagać się pamięci, prawdy i sprawiedliwości.

    Radny żąda wskazania reprezentacyjnego miejsca, w którym mieszkańcy będą mogli zobaczyć wystawę. Zaprzecza też, aby wykorzystywał temat w walce partyjnej.

    – To nie jest walka polityczna. To jest walka o prawdziwą pamięć historyczną. Musimy nazwać po imieniu, kto był ofiarą, kto agresorem, a kto katem – podkreśla.

    SĘDZIŃSKI: NIE RÓBMY Z TEGO AKCJI PARTYJNEJ

    Na mocne wystąpienie Moroza reaguje Adam Sędziński. Radny popiera stworzenie przejrzystego regulaminu organizowania wystaw w ratuszu i przestrzeni miejskiej. Nie zgadza się jednak na przenoszenie sporu na poziom bieżącej polityki.

    – Nie róbmy z tej sprawy akcji partyjno-politycznej. Powinniśmy mieć zasady, na jakich odbywają się takie wystawy, aby odmowa albo zgoda nie zależała od tego, kto składa wniosek – zaznacza.

    Jego zdaniem miasto powinno opierać decyzje na obiektywnych kryteriach organizacyjnych i merytorycznych. Można również powołać osoby posiadające wiedzę historyczną, które oceniałyby, czy prezentowane materiały nie zawierają manipulacji lub nieprawdziwych informacji.

    „CHCĘ USŁYSZEĆ PRAWDĘ. DLACZEGO NIE?”

    Renata Stec nie przyjmuje bez zastrzeżeń tłumaczeń o problemach technicznych. Przypomina, że w holu ratusza regularnie pojawiają się wystawy, konferencje prasowe i inne wydarzenia. Miasto posiada również parki, place i budynki, w których można prezentować ekspozycje.

    – Chcę usłyszeć prawdę. Dlaczego ta wystawa nie może być pokazana w jakimkolwiek miejscu w naszym mieście? – pyta.

    Radna sugeruje również rozważenie współpracy z muzeum i wykorzystanie Białego lub Czerwonego Spichlerza. Jej zdaniem wielomiesięczne poszukiwanie powodów odmowy może sprawiać wrażenie nierównego traktowania organizacji społecznych.

    O przyjęcie jasnych zasad apeluje także przedstawiciel stowarzyszenia. Przypomina, że organizacja działa społecznie od 20 lat, nie korzysta z miejskich dotacji i nie domaga się pieniędzy, patronatu ani promocji.

    – Prosiliśmy jedynie o udostępnienie miejsca. Odnosimy wrażenie, że problemem nie są względy organizacyjne, ale sam temat wystawy – przekonuje.

    Stowarzyszenie deklaruje nawet przygotowanie projektu regulaminu, który w przyszłości określałby zasady udostępniania ratusza i miejskich terenów.

    KARNICKA: NIE SZUKAJMY DRUGIEGO DNA

    Aleksandra Karnicka studzi emocje. Zwraca uwagę, że w dokumentach jako przyczyna odmowy wskazane są przede wszystkim warunki techniczne.

    Radna przywołuje przykład organizacji, z którą sama współpracuje. Jej wystawa również okazała się za duża dla ratusza, a następnie dla biblioteki. Organizatorzy nie potraktowali tego jako cenzury, lecz zaczęli szukać innego miejsca.

    – Może również tutaj trzeba pójść w tym kierunku, zamiast oskarżać prezydent o to, że tematyka jej odpowiada albo nie – zaznacza.

    Karnicka ma także wątpliwości, czy przedstawione nośniki w ogóle nadają się do ustawienia na zewnątrz. Jej zdaniem część z nich wygląda na konstrukcje przeznaczone do prezentowania wewnątrz budynku.

    24 PLANSZE NIE ZMIESZCZĄ SIĘ W RATUSZU

    Do zarzutów odnosi się Dariusz Poręba, który koordynuje wystawy organizowane w słupskim ratuszu. Wyjaśnia, że ekspozycja obejmuje 24 prace w trzech formatach, a najmniejsze plansze mają wymiary 70 na 100 centymetrów.

    Tymczasem w holu można bezpiecznie ustawić maksymalnie od 10 do 12 podobnych prac.

    – Nigdy nie była podnoszona kwestia tego, czego ta wystawa dotyczy. Chodziło tylko i wyłącznie o gabaryty – zapewnia Dariusz Poręba.

    Podkreśla, że ekspozycje organizowane w ratuszu nie są profesjonalnymi wystawami muzealnymi. Najczęściej prezentują prace lokalnych artystów, dzieci i młodzieży. Duże plansze ustawione na sztalugach mogłyby blokować przejścia i stwarzać zagrożenie.

    Poręba kontaktował się także z przedstawicielką muzeum dysponującego wystawą. Uzyskał informację, że kolejne plansze tworzą określoną opowieść – od pierwszej do dwudziestej czwartej – i dlatego ekspozycji nie powinno się dowolnie dzielić.

    Organizatorzy deklarują jednak, że będą jeszcze rozmawiać z autorem i właścicielem materiałów o ewentualnym ograniczeniu liczby plansz lub usunięciu najbardziej drastycznych zdjęć.

    URZĄD: NIKT NIE BLOKUJE TEMATU WOŁYNIA

    Sekretarz miasta odrzuca zarzut celowego utrudniania organizacji wydarzenia. Zaznacza również, że ekspozycja nie dotyczy wyłącznie zbrodni wołyńskiej. Przedstawia relacje polsko-ukraińskie od 1918 do 1947 roku, a Wołyń jest jednym z jej najważniejszych i najbardziej drastycznych elementów.

    Pierwszy wniosek wpłynął w styczniu. Miasto odmówiło udostępnienia holu ze względów technicznych. Organizator wystąpił następnie o wydanie decyzji administracyjnej, ale urząd odmówił wszczęcia takiego postępowania, ponieważ w tej sprawie nie wydaje się decyzji na podstawie Kodeksu postępowania administracyjnego.

    Sprawa ratusza zakończyła się w lutym. Nowy wniosek, dotyczący innej lokalizacji, wpłynął 1 lipca i nadal jest rozpatrywany.

    – Nie ma tutaj jednego ciągu zdarzeń od stycznia do dzisiejszego dnia ani celowego utrudniania organizacji jakiejkolwiek wystawy – przekonuje sekretarz.

    Rada Miejska w Słupsku ostatecznie uznała skargę na działanie prezydent miasta za bezzasadną. Nie oznacza to jednak, że wystawa nie zostanie pokazana. Nowy wniosek dotyczący jej ustawienia w przestrzeni miejskiej pozostaje w toku.

    Dyskusja, która miała dotyczyć sposobu załatwienia wniosku, szybko przerodziła się w spór o pamięć, odpowiedzialność i współczesne relacje z Ukraińcami. Skarga została odrzucona, ale pytanie o to, gdzie i w jaki sposób Słupsk pokaże wystawę, nadal pozostaje otwarte.

    ::news{"type":"see-also","item":"13427"}

    Co sądzisz na ten temat?


    Źródło: hej.slupsk.pl

    Stanosky odwala robotę

    Zrób z tego przeszczep

    Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.

    Przeszczep RAKa3 żet.dostajesz tekstFIKCJA