
This article explores the cooking habits of young people, highlighting a trend where they are adept at preparing modern dishes like ramen but struggle with traditional Polish cuisine such as ogórkowa (cucumber soup). It investigates the reasons behind this culinary disconnect among the younger generation.
Jeszcze niedawno gotowania uczyliśmy się głównie w domu. Podpatrując mamę, babcię albo tatę, przepisując receptury z zeszytu i powtarzając dania, które pojawiały się na rodzinnym stole. Dziś kuchnia coraz częściej zaczyna się gdzie indziej: w rolce na Instagramie, filmiku na TikToku albo viralowym przepisie, który nagle wszyscy próbują odtworzyć. Młodzi niekoniecznie gotują tak, jak ich rodzice. Czasem potrafią zrobić ramen, ale nie znają przepisu na tradycyjną ogórkową.
Nie oznacza to jednak, że pokolenie Z nie gotuje. Gotuje, tylko trochę inaczej. Ich kuchnia jest bardziej mieszanką inspiracji z podróży, restauracji, internetu i aktualnych trendów niż zbiorem rodzinnych receptur przekazywanych z pokolenia na pokolenie.
Dla wielu młodych Internet stał się współczesną książką kucharską. Nie trzeba kupować całej książki, szukać przepisu w starym zeszycie ani dzwonić do mamy z pytaniem, ile właściwie tej mąki należy dodać. Wystarczy wpisać kilka słów w wyszukiwarkę albo poczekać, aż algorytm sam podsunie coś, co wygląda wystarczająco apetycznie.
- Gotuję głównie z filmików, które pojawiają się w mediach społecznościowych. Czasem zobaczę coś w restauracji i później próbuję odtworzyć to w domu, ale najczęściej inspiracją jest po prostu jakiś filmik. Potrafię zrobić różne azjatyckie makarony czy proteinowe desery, ale gdyby ktoś kazał mi ugotować klasyczną zupę, którą robiła moja babcia, pewnie miałabym problem - mówi Julia z Gdańska.
Prosty deser hitem sieci. Sklepy nie nadążają z dostawami
To kuchnia, która niekoniecznie ma jedną tradycję. Jest w niej trochę kuchni azjatyckiej, trochę włoskiej, trochę meksykańskiej, coś z restauracji odwiedzonej podczas urlopu i oczywiście sporo rzeczy, które akurat są popularne w internecie.
Dawniej rodzinny przepis mógł być przekazywany przez dziesięciolecia. Dziś potrafi przeżyć kilka tygodni, zanim zostanie zastąpiony kolejnym viralem. Najpierw wszyscy robią makaron z fetą, później sernik baskijski, następnie coś ze skyrem, a za chwilę internet podpowiada już zupełnie nowy hit.
Młodzi niekoniecznie chcą spędzać w kuchni całe popołudnie. Dla wielu osób gotowanie ma być przede wszystkim szybkie, proste i możliwie mało kłopotliwe.
Pokolenie Z nie zawsze marzy o odtworzeniu wielopokoleniowej receptury, która wymaga wielu godzin gotowania i kilkunastu składników. Chce zjeść coś dobrego, najlepiej w 20 minut, a potem mieć jeszcze czas na odpoczynek, spotkanie ze znajomymi albo serial.
To tłumaczy szał na urządzenia typu air fryer. Trochę jest oczywiście modą, trochę gadżetem, o którym przez chwilę mówiło się wszędzie, ale dla wielu osób stał się po prostu wygodnym narzędziem do codziennego gotowania. Szczególnie gdy gotuje się dla jednej lub dwóch osób i nie ma ochoty rozgrzewać piekarnika, brudzić kilku garnków i przygotowywać obiadu na trzy dni.
Pokolenie Thermomixa czy airfryera. Którym jesteś?
- Airfryer kupiłem trochę dlatego, że wszyscy go mieli, ale teraz naprawdę często z niego korzystam. Jest szybciej i łatwiej przygotować małą porcję jedzenia. Nie gotuję tradycyjnych obiadów w takim sensie, że zupa, drugie danie i kompot, ale potrafię zrobić coś smacznego bez spędzania godziny w kuchni - mówi Kuba z Sopotu.
To zresztą jedna z największych różnic między gotowaniem młodych a tym, które pamiętają ich rodzice. Domowy obiad nie musi już oznaczać dwóch dań, dużego garnka i gotowania dla całej rodziny. Czasem oznacza pieczone warzywa, kawałek kurczaka, tortillę albo coś wrzuconego do airfryera.
Kuchnia młodych jest też bardzo podatna na mody. Niektóre produkty i dania zyskują popularność nie dlatego, że nagle odkryto ich wyjątkowe walory, ale dlatego, że pojawiły się w odpowiednim momencie w odpowiednim filmiku.
Przykładem może być sernik baskijski, który przez pewien czas był niemal obowiązkowym punktem menu modnych kawiarni i profili kulinarnych. Teraz triumfy święcą wszystkie wysokobiałkowe propozycje.
Wysokobiałkowa obsesja. Czy to w ogóle jest zdrowe?
Młodzi zaczęli też zwracać większą uwagę na to, co dokładnie znajduje się na ich talerzu. Liczenie kalorii i makroskładników, sprawdzanie ilości białka, tłuszczów i węglowodanów dla poprzednich pokoleń było raczej ciekawostką niż codziennym elementem planowania posiłków. Dziś dla części młodych jest czymś zupełnie naturalnym.
- Z jednej strony lubię gotować rzeczy, które są akurat modne, bo dzięki temu odkrywam nowe smaki. Z drugiej coraz częściej patrzę na białko i skład posiłku. Nie liczę wszystkiego obsesyjnie, ale chcę wiedzieć, czy po obiedzie będę najedzona na godzinę, czy na trzy - mówi Julia.
I tu pojawia się jeden z ciekawszych paradoksów współczesnej kuchni młodych. Z jednej strony jest świadome jedzenie, liczenie makro i szukanie produktów z dobrym składem. Z drugiej - kulinarny świat pełen jest produktów, które swoją popularność zawdzięczają przede wszystkim influencerom.
Młodzi mogą więc tego samego dnia liczyć dokładnie ilość białka w posiłku, a chwilę później kupić produkt, który pojawił się w filmiku popularnego twórcy. Mogą przygotować wysokobiałkowy deser ze skyru, a wieczorem wybrać się po tematycznego hot doga z Żabki, tematyczny zestaw w McDonald's albo napój, o którym akurat mówi pół internetu.
"Palionek" podbija sklepy. Czy to nowe wyzwanie dla rodziców?
Rynek doskonale to zresztą wyczuł. W sprzedaży pojawiają się produkty sygnowane nazwiskami internetowych twórców, limitowane zestawy w fast foodach i sezonowe propozycje, które mają być nie tylko jedzeniem, ale także wydarzeniem. Kupuje się je czasem z ciekawości, czasem dla smaku, a czasem po prostu po to, żeby sprawdzić, o czym wszyscy mówią.
W ten sposób młoda kuchnia porusza się między dwiema skrajnościami. Z jednej strony jest potrzeba kontroli, czytanie etykiet i liczenie makroskładników. Z drugiej - ogromna podatność na kulinarne mody i produkty, które pojawiają się nagle, robią furorę, a potem znikają z codziennych rozmów równie szybko, jak się w nich pojawiły.
Źródło: Trojmiasto.pl
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.