
Artykuł informuje o wykryciu w wodach Bałtyku szerokiej gamy substancji, w tym narkotyków, antybiotyków i antydepresantów. To odkrycie budzi poważne obawy dotyczące zanieczyszczenia środowiska morskiego.
Naproksen, ibuprofen, antybiotyki, leki przeciwdepresyjne, a nawet ślady substancji psychoaktywnych - takie związki wykrywają naukowcy w wodach Bałtyku i organizmach morskich. Skąd farmaceutyki trafiają do środowiska? Czy zagrażają ludziom i zwierzętom? I dlaczego wyrzucanie przeterminowanych leków do śmieci lub do toalety pogłębia problem? O wynikach badań projektu PharmaSea opowiada dr hab. Anna Hallmann z Zakładu Biochemii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.
Coraz więcej mówi się o zanieczyszczeniu wód farmaceutykami. Skąd w Bałtyku biorą się leki?
Dr hab. Anna Hallmann: Pierwsza droga wiąże się z normalnym przyjmowaniem leków. Ludzie muszą się leczyć. Lek ma wywołać określony efekt biologiczny, ale następnie jest metabolizowany i wydalany z organizmu. Substancje wydalane z moczem i kałem trafiają do kanalizacji, a następnie do oczyszczalni ścieków. Problem polega na tym, że oczyszczalnie usuwają tylko część leków oraz ich metabolitów obecnych w ściekach. Kolejna droga dotyczy leków weterynaryjnych. Mogą one przedostawać się do środowiska na przykład podczas wypasu zwierząt. Trafiają do gleby również pośrednio, gdy pola uprawne są nawożone obornikiem. Źródłem zanieczyszczeń są także akwakultury, czyli miejsca hodowli ryb, w których stosuje się różne preparaty i leki.
Kolejnym problemem jest nieprawidłowa utylizacja niepotrzebnych lub przeterminowanych leków. Jeżeli wyrzucimy je do odpadów zmieszanych albo do toalety, mogą przedostać się do środowiska. Leki spłukiwane w toalecie trafiają do oczyszczalni, które nie są w stanie całkowicie ich usunąć. Do tego dochodzą ścieki z zakładów farmaceutycznych, możliwe nielegalne zrzuty ścieków komunalnych oraz awarie systemów kanalizacyjnych. Wszystkie te drogi składają się na obraz zanieczyszczenia środowiska pozostałościami leków.
W ramach projektu PharmaSea prowadzą Państwo badania, które mają odpowiedzieć m.in. na pytanie, jakie substancje znajdują się w Bałtyku. Czy jesteśmy już bliżej odpowiedzi?
Projekt składa się z trzech elementów. Pierwszy ma charakter ściśle naukowy. Chcemy zmierzyć zawartość pozostałości leków w wodzie oraz w organizmach morskich - w tym przypadku w krabach. Badamy kraby wełnistoszczypce oraz krabiki amerykańskie żyjące w Bałtyku. Projekt trwa już około roku. Zakończyliśmy przygotowywanie materiału i jesteśmy gotowi do specjalistycznych analiz. Analizy zostaną przeprowadzone z wykorzystaniem techniki spektrometrii mas. Badanie nie jest ukierunkowane wyłącznie na kilka wcześniej wybranych substancji. Szukamy tego, co rzeczywiście znajduje się w próbkach.
[
UCK 26 oczekujących
Gdynia 26 oczekujących
WIĘCEJ](https://www.trojmiasto.pl/zdrowie/sor/)
2
Dlaczego akurat kraby?
Po pierwsze, są to bezkręgowce, dlatego prowadzenie badań na nich nie wymaga takich procedur i pozwoleń, jak w przypadku kręgowców. Po drugie, są to gatunki inwazyjne. Warto więc dowiedzieć się, z jakimi substancjami mają kontakt i co gromadzi się w ich organizmach. Miałam już doświadczenie w badaniu małży, ale chcieliśmy wykorzystać również inny model badawczy. Kraby są nieco bardziej wymagającym materiałem. Z każdego osobnika trzeba pobrać i przygotować oddzielnie różne tkanki. Badamy między innymi mięśnie, organy wewnętrzne i skrzela. Analizujemy również karapaks - twardą górną część pancerza. Dzięki temu możemy sprawdzić, jakie zanieczyszczenia osadzają się na jego powierzchni oraz które przenikają do jego struktury. Podczas pobierania krabów zbieraliśmy także próbki wody powierzchniowej. Chcemy porównać, czy związki wykrywane w wodzie znajdują się również w organizmach zwierząt.
Co udało się Państwu wykryć we wstępnych analizach?
Znaleźliśmy między innymi antybiotyki. Wykryliśmy także leki przeciwbólowe i przeciwzapalne, takie jak naproksen oraz ibuprofen. W tkankach krabów pojawiły się również antydepresanty, leki weterynaryjne, cytostatyki i leki przeciwwirusowe. W próbkach zarejestrowaliśmy sygnały odpowiadające substancjom psychoaktywnym, takim jak metamfetamina, LSD czy heroina. Wyniki te wymagają jednak potwierdzenia dodatkowymi analizami. Można więc powiedzieć, że znajdujemy w środowisku bardzo wiele substancji, które ludzie przyjmują jako leki lub używają w inny sposób.
Czy sama obecność tych związków oznacza, że oddziałują one na bałtyckie organizmy?
Na tym etapie możemy powiedzieć, że związki te występują w środowisku. Nie wiemy jeszcze, w jakich dokładnie stężeniach są obecne. Mogą to być ilości śladowe. Sama obecność tych substancji nie oznacza jeszcze, że wywołują określony efekt biologiczny. Jest jednak sygnałem, że związki pochodzące z działalności człowieka trafiają do wody i organizmów morskich. Powinniśmy zachować czujność i obserwować skalę tego zjawiska. W przypadku niektórych substancji ich wpływ na środowisko jest już dobrze znany. Dotyczy to na przykład związków o działaniu hormonalnym, które mogą zakłócać funkcjonowanie układu rozrodczego. Jeżeli do środowiska trafiają ich większe ilości, u niektórych gatunków może dochodzić do feminizacji samców. W efekcie pojawiają się zaburzenia rozrodu, które mogą wpływać na liczebność populacji.
Wiemy także, że do środowiska wodnego trafia bardzo dużo antydepresantów. W niektórych krajach europejskich wykrywa się je nawet w wodzie wodociągowej i dotyczy to również Polski. Badanie Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego z 2014 r. wykazało obecność kilku leków przeciwdepresyjnych w warszawskiej kranówce, między innymi citalopramu czy sertraliny. Były to stężenia bardzo niskie, kilkaset razy niższe niż w ściekach, i nie stanowiły zagrożenia dla zdrowia człowieka. Pokazują natomiast, jak duże ilości tych substancji przedostają się od człowieka do środowiska, a tradycyjne oczyszczalnie ścieków nie są w stanie całkowicie ich usunąć.
Czy obecne oczyszczalnie ścieków są przygotowane do usuwania takich zanieczyszczeń?
Niestety, wiele oczyszczalni nadal nie dysponuje technologiami skutecznie usuwającymi mikrozanieczyszczenia, w tym pozostałości leków. Dlatego Unia Europejska przyjęła dyrektywę dotyczącą oczyszczania ścieków komunalnych, która wprowadza obowiązek stosowania tzw. czwartego stopnia oczyszczania, przeznaczonego właśnie do usuwania mikrozanieczyszczeń.
Polska będzie musiała dostosować oczyszczalnie do tych wymogów. Proces będzie przebiegał etapami - zgodnie z harmonogramem część oczyszczalni ma zostać dostosowana do 2045 roku. Przepisy są więc, podobnie jak harmonogram, ale dostosowanie infrastruktury to proces długotrwały.
Druga część projektu dotyczyła świadomości społecznej. O co pytali Państwo respondentów?
Pytaliśmy mieszkańców Polski, ze szczególnym uwzględnieniem Pomorza, czy wiedzą, jak postępować z niepotrzebnymi i przeterminowanymi lekami, gdzie je oddają i czy zdarzyło im się, że odmówiono przyjęcia leków. Pierwszą część ogólnopolskiego badania zlecono zewnętrznej firmie, potem sami zebraliśmy kolejne odpowiedzi - łącznie uczestniczyły 703 osoby.
Świadomość Polaków jest teoretycznie całkiem wysoka. Wyrzucanie leków do śmieci zadeklarowało ok. 20 proc. respondentów, do toalety ok. 2 proc., natomiast ponad 70 proc. wskazało, że oddaje je do aptek. Ludzie w większości wiedzą, że leki należy zwracać do odpowiednich punktów. Problem w tym, że nie wszystkie apteki je przyjmują.
Czy apteki mają obowiązek przyjmowania przeterminowanych leków?
W Polsce prawo nie nakłada na wszystkie apteki takiego obowiązku. Odbiór leków zależy od umowy między gminą a konkretną apteką. Każda gmina ma natomiast obowiązek zapewnić mieszkańcom Punkt Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych (PSZOK), do którego można oddawać przeterminowane leki. Pojemniki na leki mogą znajdować się nie tylko w aptekach, ale też w urzędach, przychodniach i innych miejscach wskazanych przez gminę - to zależy od decyzji samorządu i organizacji systemu odbioru.
Leki oddane do właściwego punktu są przekazywane do utylizacji i spalane w wysokiej temperaturze, dzięki czemu substancje czynne ulegają zniszczeniu i nie przedostają się do środowiska.
Czy potrzebne są zmiany systemowe, które ułatwiłyby mieszkańcom oddawanie leków?
Zdecydowanie tak. Powinien istnieć obowiązek odbierania leków przez wyznaczone punkty. Nie muszą to być wyłącznie apteki, ale miejsca łatwo dostępne. Coraz częściej pojawiają się tzw. lekomaty, czyli automaty, do których można wrzucić niepotrzebne leki, a zawartość jest potem odbierana przez wyspecjalizowaną firmę. Lekomaty umożliwiają też oddawanie strzykawek, igieł i innych odpadów medycznych.
To ciekawe rozwiązanie, ale kosztowne - wdrożenie zależy więc m.in. od możliwości finansowych gminy. W Polsce potrzebny byłby jasny standard dostępności. Obecnie przepisy wymagają jedynie, by leki można było oddać w PSZOK-u, a to za mało. Przydałaby się też rozszerzona odpowiedzialność producenta, czyli przeniesienie części kosztów zbiórki i utylizacji na firmy wprowadzające leki na rynek - tak jak działa to w przypadku opakowań czy elektroniki. Dla leków takiego mechanizmu brakuje. Brakuje nam też zestawienia danych: wiemy mniej więcej, ile leków trafia na rynek, ale nie wiemy, ile pacjenci faktycznie zużywają, a ile wraca do systemu zbiórki. Te informacje znajdują się w różnych rejestrach i nikt ich ze sobą nie łączy.
Czy w innych krajach europejskich takie rozwiązania już funkcjonują?
Tak, i to od dawna. Najlepszym przykładem jest Francja, gdzie apteki mają ustawowy obowiązek bezpłatnego przyjmowania niewykorzystanych leków od 2007 r., a od 2009 r. system finansują producenci. Podobne rozwiązania oparte na odpowiedzialności producenta działają w Hiszpanii, Portugalii, Belgii, we Włoszech i na Węgrzech. Efekt widać w liczbach: we Francji ponad 80 proc. ludzi oddaje leki do apteki. W Polsce nie musimy budować sieci punktów od zera - one istnieją, ale są nierówno rozmieszczone i finansowane z budżetów gmin. Brakuje stabilnego finansowania i jednolitego standardu. Warto podkreślić, że we Francji nikogo nie przekonywano - po prostu wprowadzono obowiązek.
Czy jest Pani optymistką, jeśli chodzi o wprowadzenie zmian systemowych?
Na razie wydaje mi się, że zbyt mało osób aktywnie zabiega o takie zmiany. Nasze badanie pokazuje, że większość ludzi wie, jak prawidłowo postępować z niepotrzebnymi lekami. Problem w tym, że nie zawsze mają możliwość zastosowania tej wiedzy w praktyce.
Jeśli punkt zbiórki jest oddalony albo nie wiadomo, która apteka przyjmuje leki, nawet świadome osoby mogą odkładać ich oddanie. Dlatego kluczowa jest dostępność systemu. Doświadczenia europejskie dowodzą, że można stworzyć rozwiązanie łączące łatwy dostęp do punktów zbiórki z odpowiedzialnością producentów i logistyką zwrotną. Potrzebne są jednak odpowiednie regulacje oraz zaangażowanie instytucji publicznych i firm farmaceutycznych.
Jaki jest trzeci element projektu PharmaSea?
To działania edukacyjne. Chcemy pokazać, że każdy z nas ma wpływ na stan środowiska. Organizujemy warsztaty, wykłady i spotkania podczas wydarzeń popularnonaukowych, podczas których tłumaczymy, jak leki trafiają do Bałtyku i dlaczego nie powinny trafiać do śmieci ani do toalety. Naszym celem jest przełożenie wyników badań na praktyczne działania, które pomogą ograniczyć zanieczyszczenie środowiska farmaceutykami.
[
Apteki całodobowe
](https://katalog.trojmiasto.pl/zdrowie_i_medycyna/apteki_calodobowe/)
Źródło: Trojmiasto.pl
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.