1. RAK
  2. ›
  3. rak muzgu

Sekcje i wydania

  • rak muzgu
  • Polska (kraj)
  • Polska
  • Świat
  • Wojsko
  • InfluShit
  • Biznes
  • Rolnictwo
  • Black Mirror
  • Sport
  • Zdrowie
  • Dom i Kuchnia
  • Motoryzacja
  • Kultura
  • Rozrywka
  • Kuchnia
  • Prawo
  • Podroze
  • Pogoda
  • Dolnośląskie
  • Kujawsko-pomorskie
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • Łódzkie
  • Małopolskie
  • Mazowieckie
  • Opolskie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Pomorskie
  • Śląskie
  • Świętokrzyskie
  • Warmińsko-mazurskie
  • Wielkopolskie
  • Zachodniopomorskie
    RAKGURUGURU
    Kurzy najazd na Dąbrówkę? Kilka wniosków, 39,9 DJP i wielki PROTEST mieszkańców

    Kurzy najazd na Dąbrówkę? Kilka wniosków, 39,9 DJP i wielki PROTEST mieszkańców

    RAK0RAK0przeszczepów
    1401 odsłon
    Kurzy najazd na Dąbrówkę? Kilka wniosków, 39,9 DJP i wielki PROTEST mieszkańców

    Dodaj komentarz

    Pełna sala mieszkańców, około 240 podpisów zebranych w ciągu kilkunastu godzin i kilka odrębnych postępowań dotyczących zabudowy zagrodowej. Wójt gminy Borzytuchom Jarosław Garbicz potwierdza, że w dokumentach pojawia się obsada na poziomie 39 ,9 DJP .

    ::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}

    Projekty decyzji zostały już przygotowane przez urbanistę i wysłane do uzgodnień, ale ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły.

    ::event{"type":"vertical","item":"974"}

    Mieszkańcy Dąbrówki obawiają się, że na skraju ich miejscowości może powstać nie jeden obiekt, ale cały kompleks kurników. Inwestorem jest znany w okolicy rolnik i przedsiębiorca, właściciel kilku przemysłowych kurników.

    Sprawę jako jedna z pierwszych nagłośniła Jolanta Fenkanin , która zaczęła mobilizować sąsiadów, organizować zbiórkę podpisów i zabiegać o spotkanie z władzami gminy.

    – Jestem świeżą mieszkanką, nie znam wszystkich ludzi, a to ja zajmuję się tą sprawą. Wyobraża pan sobie taką sytuację?

    – uśmiecha się Jolanta Fenkanin .

    ::addons{"type":"youtube","url":"https://youtu.be/0JaVAkzSulo?is=IE5ZBH789B6Qq_pk"}

    Kilka odrębnych postępowań

    Początkowo mieszkańcy dysponowali informacjami dotyczącymi dwóch nieruchomości położonych około 900 metrów na północny zachód od kaplicy w Dąbrówce . Dokumenty mają obejmować między innymi budynki mieszkalne, obiekty gospodarcze i inwentarskie oraz silosy paszowe.

    Wójt gminy Borzytuchom Jarosław Garbicz potwierdza jednak, że do urzędu wpłynęło kilka wniosków dotyczących zabudowy zagrodowej. Każdy z nich prowadzony jest jako odrębna sprawa administracyjna.

    – W październiku ubiegłego roku, w okresie, kiedy jednego dnia wpłynęło do nas kilkaset wniosków, znalazło się również kilka wniosków dotyczących budowy zagród rolnych. W głównej części nie wpisano wprost szczegółowego zamierzenia budowlanego, natomiast głębiej w dokumentach pojawia się informacja o obsadzie 39 ,9 DJP – mówi Jarosław Garbicz .

    Wójt polecił pracownikom przygotowanie szczegółowej listy wszystkich postępowań związanych z planowaną inwestycją.

    – Działek jest kilka. Poprosiłem o zestawienie wszystkich odrębnie prowadzonych spraw i obiektów, które mogłyby uzyskać albo nie uzyskać akceptacji poprzez wydanie decyzji o warunkach zabudowy.

    Liczba spraw będzie zapewne determinowała liczbę tych obiektów – wyjaśnia.

    Oznacza to, że dopiero po przeanalizowaniu dokumentacji będzie można jednoznacznie określić, ile budynków inwentarskich może powstać i czy w praktyce inwestycja rzeczywiście oznacza budowę kompleksu kurników.

    Projekty decyzji trafiły już do uzgodnień

    Postępowania nie znajdują się na samym początku. Jak informuje wójt, strony zostały już zawiadomione o ich wszczęciu, a urbanista opracował projekty decyzji, które następnie skierowano do wymaganych uzgodnień.

    – Zawiadomienia do stron o tym, że postępowania się toczą, zostały wysłane. To standardowa procedura.

    Urbanista przygotował projekty i one również trafiły do uzgodnień – potwierdza Garbicz .

    Jednocześnie podkreśla, że żadna ostateczna decyzja o warunkach zabudowy nie została jeszcze wydana.

    – Chciałbym trochę tonować emocje. Tak czy inaczej wszystko musi przejść przez moje ręce.

    Widząc, jaka jest sytuacja, muszę to dogłębnie przeanalizować. Bez mojej wiedzy i bez mojej zgody nic się nie wydarzy – zapewnia wójt.

    Zaznacza, że potrzebuje czasu na zapoznanie się ze wszystkimi dokumentami, w tym na ocenę, czy inwestycja wymaga procedury środowiskowej albo przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko .

    – W tej chwili nie chcę wypowiadać się merytorycznie, dopóki nie zobaczę wszystkich dokumentów. Muszę sprawdzić, czy postępowanie środowiskowe lub ocena oddziaływania na środowisko są wymagane.

    W przyszłym tygodniu powinienem mieć więcej szczegółów – zastrzega.

    39,9 DJP ponownie wzbudza emocje

    Najwięcej obaw mieszkańców budzi pojawiająca się w dokumentach wartość 39 ,9 DJP , czyli dużych jednostek przeliczeniowych inwentarza. Niemal identyczny parametr – 39 ,99 DJP – pojawił się przy inwestycji planowanej w Rokitach w gminie Czarna Dąbrówka .

    Wójt zwraca jednak uwagę, że sytuacji obu miejscowości nie można porównywać wprost. Rokity są objęte miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, natomiast dla terenu w Dąbrówce takiego planu nie ma.

    – My różnimy się od Rokit tym, że Rokity są objęte planem miejscowym, natomiast u nas tego planu nie ma. W takim przypadku postępowanie prowadzi się poprzez wydanie decyzji o warunkach zabudowy – wyjaśnia Jarosław Garbicz .

    Mieszkańcy obawiają się natomiast , że zamiast jednego większego przedsięwzięcia może powstać kilka odrębnych obiektów, z których każdy zostanie określony na poziomie nieprzekraczającym progów wymagających dodatkowych procedur środowiskowych.

    Na obecnym etapie nie ma jednak oficjalnego potwierdzenia, że inwestycje są w ten sposób dzielone. Wójt zapowiada szczegółową ocenę każdego z postępowań.

    Ponad 1100 wniosków w ciągu roku

    Jarosław Garbicz tłumaczy, że o szczegółach sprawy dowiedział się kilka dni przed rozmową z redakcją. Polecił wtedy pracownikom zebranie i przeanalizowanie dokumentów.

    Petycja mieszkańców wpłynęła do urzędu podczas jego wyjazdu służbowego do Gdańska .

    Wójt przyznaje, że nie znał wcześniej szczegółowej treści poszczególnych wniosków, ponieważ w ubiegłym roku do gminy wpłynęło ich ponad 1100 . Kilkaset dokumentów złożono jednego dnia – tuż przed upływem ważnego terminu wynikającego ze zmian w przepisach planistycznych.

    – Wójt siłą rzeczy nie zna szczegółowej treści wszystkich składanych wniosków. W ubiegłym roku wpłynęło ich do nas ponad 1100 , a kilkaset otrzymaliśmy 15 października.

    Teraz zostałem o tej sprawie poinformowany i ją badam – przekazuje.

    Dlaczego właściciele składali wnioski przed 15 października?

    Według wójta duża liczba wniosków ma związek z przygotowywaniem planów ogólnych oraz zmianami dotyczącymi ważności decyzji o warunkach zabudowy.

    Wnioski złożone przed 15 października 2025 roku mogą zakończyć się wydaniem bezterminowych warunków zabudowy. Decyzje wynikające z wniosków złożonych po tym terminie mają być ważne przez 5 lat.

    – To potwierdza, że właściciele zabezpieczają swoje tereny na przyszłość, niekoniecznie chcąc realizować inwestycje w najbliższym czasie. Zawsze mają prawo złożyć wniosek o wydanie warunków zabudowy.

    Postępowanie musi zostać wszczęte, przeprowadzone i zakończone merytoryczną oceną – wyjaśnia Garbicz .

    Może to oznaczać, że nawet jeśli inwestor nie planuje natychmiastowej budowy wszystkich obiektów, chce zapewnić sobie możliwość ich realizacji w kolejnych latach.

    Zabudowa zagrodowa nie zawsze wymaga „dobrego sąsiedztwa”

    Wójt zwraca uwagę na szczególne przepisy dotyczące zabudowy zagrodowej. Jeżeli wnioskodawca posiada gospodarstwo o powierzchni co najmniej odpowiadającej średniej powierzchni gospodarstwa rolnego w gminie, nie musi wykazywać tak zwanego dobrego sąsiedztwa.

    W praktyce oznacza to, że brak podobnego obiektu w bezpośredniej okolicy nie musi automatycznie uniemożliwiać wydania warunków zabudowy.

    – Planowanie przestrzenne w pewien sposób preferuje rozwój zabudowy zagrodowej. Jeżeli osoba wnioskująca posiada co najmniej średnią powierzchnię gospodarstwa rolnego w gminie i chce utworzyć zagrodę rolną, nie musi na etapie postępowania wykazywać dobrego sąsiedztwa.

    Mówi o tym wprost ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym – tłumaczy wójt .

    Jednocześnie każda sprawa powinna zostać oceniona pod względem wszystkich przesłanek, w tym ewentualnej konieczności przeprowadzenia procedury środowiskowej.

    – Duża liczba spraw nie jest usprawiedliwieniem. Każdy wniosek powinien zostać równie dogłębnie zbadany – zaznacza Garbicz .

    ZEBRANIE

    Mieszkańcy zorganizowali już pierwsze zebranie. Zaprosili sołtysa, radnych i wszystkie osoby, które chciały wyrazić swoje stanowisko. Ostatecznie w świetlicy w Dąbrówce zgromadziło się kilkadziesiąt osób. Nie pojawił się natomiast wójt ani potencjalny inwestor.

    Szczególnie trudna jest sytuacja jednego z mieszkańców, który w pobliżu wskazanego terenu buduje dom. Według dokonanych przez niego pomiarów odległość między powstającym budynkiem mieszkalnym a miejscem potencjalnej inwestycji wynosi około 400 metrów.

    – Według mnie jest to niedopuszczalne. Obawiam się zapachu, myszy i innych gryzoni.

    Wszystko to będzie znajdowało się obok nas – mówił mężczyzna.

    Mieszkaniec podkreśla, że przed rozpoczęciem budowy wielokrotnie kontaktował się z gminą w sprawie własnych warunków zabudowy. Ma żal, że nikt nie uprzedził go o prowadzonych w pobliżu postępowaniach dotyczących budynków inwentarskich.

    Mieszkańcy wskazują, że potencjalny problem nie ograniczy się wyłącznie do najbliższych zabudowań. Ich zdaniem odory, wzmożony transport oraz możliwe pogorszenie stanu lokalnych dróg mogą być odczuwalne także w dalszej części Dąbrówki i sąsiednich miejscowościach.

    „Wyprowadziliśmy się z miasta, żeby tutaj żyć w spokoju”

    Podczas zebrania głos zabrała mieszkanka jednego z najstarszych domów w Dąbrówce . Jak mówiła, już obecnie do miejscowości okresowo docierają nieprzyjemne zapachy z hodowli trzody chlewnej prowadzonej w sąsiedniej miejscowości.

    – Są dni, kiedy nie jestem w stanie wywiesić prania ani wyjść na podwórko. Tutaj mieszkają młodzi ludzie, którzy wyprowadzili się z miasta, żeby żyć w spokoju.

    To, że mieszkamy na wsi, nie oznacza, że mamy godzić się na przemysłową skalę produkcji – podkreślała.

    – Jesteśmy tutaj od czterech lat. Chce mi się płakać na myśl, że być może będę musiała stąd uciekać.

    Nie chcę mieszkać w miejscu, gdzie nie można otworzyć okna ani wywiesić prania, bo cały czas będzie unosił się odór – mówiła.

    Mieszkańcy podkreślają, że nie występują przeciwko tradycyjnemu rolnictwu. Ich sprzeciw budzi przede wszystkim możliwość powstania ferm o przemysłowej skali.

    Około 240 podpisów w kilkanaście godzin

    Pierwsza część petycji została już przekazana do Urzędu Gminy w Borzytuchomiu . W ciągu jednego dnia mieszkańcom udało się zebrać około 240 podpisów.

    Teraz chcą dotrzeć do kolejnych osób z Dąbrówki , Borzytuchomia oraz okolicznych miejscowości.

    – Nie zbierzemy odpowiedniej liczby podpisów bez pomocy całej społeczności. Prosimy , aby mieszkańcy zabrali listy, poszli do sąsiadów i znajomych.

    Musimy dać jasny sygnał, że sprzeciwiamy się takiemu uciążliwemu sąsiedztwu – apelowała Jolanta Fenkanin .

    Organizatorzy akcji chcą przekazać gminie kolejną partię podpisów. Oczekują także spotkania z wójtem i inwestorem oraz przedstawienia pełnej dokumentacji dotyczącej planowanych obiektów.

    – Jeżeli nie pokażemy, że się zjednoczyliśmy, możemy przegrać tę partię. Na kolejnym spotkaniu nie powinniśmy zmieścić się w sali.

    Powinniśmy stać również na zewnątrz – przekonywała mieszkanka.

    „Nic nie zostanie zamiecione pod dywan”

    Wójt przekonuje, że rozumie obawy mieszkańców. Podkreśla jednak, że dyskusja powinna odbywać się na podstawie dokumentów, a nie wyłącznie emocji.

    – Kurniki, świniarnie, wiatraki czy biogazownie zawsze budzą emocje. Technologie się zmieniają, ale mieszkańcy obawiają się również codziennego funkcjonowania takich obiektów: dostaw, wywozu i wzmożonego transportu.

    Dlatego rozmowa jest potrzebna, żeby te problemy i obawy wyjaśnić – mówi Jarosław Garbicz .

    Zapewnia też, że urząd nie zamierza ukrywać sprawy ani ograniczać mieszkańcom dostępu do informacji.

    – Na pewno nic nie zostanie zasypane ani zamiecione pod dywan. Trzeba mówić ludziom o tym, co się dzieje.

    Jeżeli pytają i są zainteresowani, nie uciekam od tego – deklaruje wójt .

    Strony prowadzonych postępowań mają prawo do czynnego udziału, zapoznawania się z dokumentacją oraz składania uwag. Mieszkańcy , którzy nie zostali uznani za strony, chcą wpływać na działania gminy poprzez petycję i publiczne nagłośnienie sprawy.

    Gmina sprawdzi również inne miejscowości

    Jarosław Garbicz zapowiedział, że poleci urzędnikom sprawdzenie, czy podobne postępowania dotyczące dużych obiektów inwentarskich toczą się także w innych miejscowościach gminy Borzytuchom .

    – Nie przypominam sobie, żebym wcześniej podpisywał decyzje dotyczące tego rodzaju obiektów. Zbadam jednak, czy podobne sprawy są prowadzone w innych lokalizacjach – zapowiada.

    Mieszkańcy liczą, że analiza obejmie wszystkie wnioski złożone przez właścicieli większych gospodarstw i gruntów, a nie wyłącznie postępowania dotyczące Dąbrówki .

    „Dzisiaj Dąbrówka, jutro kolejna wieś”

    Jolanta Fenkanin skontaktowała się już z mieszkańcami miejscowości, w których wystąpiły podobne problemy. Rozmawiała między innymi z przedstawicielką Pomyska Małego , a następnie planowała nawiązać kontakt z mieszkańcami Nożynka .

    – Chcemy dowiedzieć się, jak takie sprawy wyglądały w innych miejscowościach , jakie działania podejmowali mieszkańcy i z jakimi konsekwencjami się spotkali – relacjonuje.

    Mieszkańcy Dąbrówki przypominają o planach związanych z fermami w Rokitach i Nożynku oraz o kolejnych wnioskach pojawiających się w różnych częściach powiatu bytowskiego. Obawiają się, że przemysłowe fermy będą powstawały jedna po drugiej.

    – Dzisiaj problem dotyczy Dąbrówki , ale jutro może odezwać się kolejna wieś. Albo ktoś dowie się wcześniej i zareaguje, albo mieszkańcy poznają sprawę dopiero po fakcie – ostrzega Jolanta Fenkanin .

    – Nie chcemy, żeby Kaszuby zostały otoczone kurnikami i wielkimi fermami. Jeżeli teraz tego nie zatrzymamy, takie inwestycje będą pojawiały się w każdym wolnym miejscu – dodaje.

    Ostatecznych decyzji nadal nie ma. Wójt zapowiada przedstawienie bardziej szczegółowych informacji po przeanalizowaniu wszystkich postępowań.

    Mieszkańcy natomiast kontynuują zbieranie podpisów i przygotowują się do kolejnego spotkania.

    ::news{"type":"see-also","item":"25246"}

    ::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}

    Co sądzisz na ten temat?

    komentarz (1)

    Dodaj komentarz

    Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ibytow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu . Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz


    Źródło: iBytów.pl

    Stanosky odwala robotę

    Zrób z tego przeszczep

    Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.